Reklama

Chcieć, nie zawsze znaczy móc

Dyrektor Beata Szczęsna tłumaczyła radnym, że utrzymywanie ośrodka zdrowia w Laskach Wielkich jest nieopłacalne

    fot. Arkadiusz Majszak

Laski Wielkie, b atalia, ośrodek zdrowia, radni
     Chcieć, nie zawsze znaczy móc
     8 listopada gąsawscy radni zadecydują o losach ośrodka zdrowia w Laskach Wielkich. Dla Beaty Szczęsnej, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Gąsawie, utrzymywanie drugiego ośrodka w gminie, ze zbyt małą ilością pacjentów, jest nieracjonalne. Jednak ponad 700 pacjentów deklaruje, że chciałoby się tam dalej leczyć, a panią dyrektor obliguje do tego umowa zawarta z gminą.

     Problem ośrodka zdrowia w Laskach Wielkich ciągnie się od ponad pół roku. Do czasu, kiedy doktor Jan Marańda przyjmował pacjentów, ośrodek był czynny. Po śmierci doktora ośrodek przestał funkcjonować.

     Beata i Wojciech Szczęśni zawierając w 2009 roku z gminą umowę na prowadzenie usług medycznych w Gąsawie zobowiązali się, że będą prowadzić również ośrodek w Laskach Wielkich. Radni nie zwolnili dotychczas lekarzy od świadczenia usług w ośrodku w Laskach, w którym nadal chce się leczyć ponad 700 mieszkańców, m.in. z Lasek Wielkich, Lasek Małych, Obudna, Nowejwsi Pałuckiej, Chomiąży Szlacheckiej, Piastowa i Annowa. Tyle deklaracji wpłynęło od mieszkańców do gminy.

Reklama

     ZERWANIE UMOWY

     Nad dalszym funkcjonowaniem ośrodka w Laskach Wielkich radni debatowali podczas połączonego posiedzenia komisji stałych Rady Gminy w Gąsawie w miniony poniedziałek. Uczestnicząca w obradach dyrektor ZOZ w Gąsawie Beata Szczęsna wyjaśniła, iż doktor Jan Marańda był jedynym lekarzem, który świadczył usługi w ośrodku zdrowia w Laskach. Podkreśliła, iż wymogi Narodowego Funduszu Zdrowia nakładają obowiązek prowadzenia dokumentacji medycznej w formie elektronicznej. W ośrodku w Laskach trzeba by więc zainwestować w informatyzację systemu medycznego. Dodatkową przesłanką przemawiającą za zlikwidowaniem ośrodka w Laskach jest coraz mniejsza ilość pacjentów.

Reklama

     - Odkąd przejęliśmy ten ośrodek zdrowia, korzystała z niego coraz mniejsza ilość pacjentów. W kwietniu było zarejestrowanych w nim 104 pacjentów. Miesięcznie odbywało się tam około 100 porad. W ośrodku w Gąsawie tyle porad odbywa się dziennie. Jesteśmy najmniejszym ośrodkiem zdrowia w powiecie żnińskim i jedynym, któremu udało się utrzymać mały ośrodek. Nie udało się utrzymać ośrodków w Brzyskorzystewku, Cegielni i Świątkowie, a było tam znacznie więcej zadeklarowanych pacjentów niż w ośrodku Laskach Wielkich. W Brzyskorzystewku było zadeklarowanych ponad 1.300 pacjentów, a mimo to ośrodek przestał działać. Utrzymanie ośrodka w Laskach może poza tym zagrozić funkcjonowaniu ośrodka zdrowia w Gąsawie, a na to nie możemy sobie pozwolić. Przyszłość opieki zdrowotnej w Gąsawie może być zagrożona, bo część radnych postanowiła, że należy ze mną zerwać umowę dzierżawy w związku z zaprzestaniem prowadzenia ośrodka w Laskach. Zerwanie umowy dzierżawy może pozbawić kontynuowania opieki lekarskiej u wybranego lekarza i spowodować zamieszanie wśród pacjentów. Kto zapewni natychmiastową kontynuację usług medycznych? Pytam się tych radnych, którzy myślą o zerwaniu ze mną umowy. Pytam nie tylko jako dyrektor, ale również jako pacjentka tego ośrodka - wyjaśniła pani dyrektor.

     Wojciech Szczęsny dodał, że sprawa ośrodka w Laskach nie jest kwestią złej woli jego i żony. Zwrócił uwagę, że oprócz wspomnianych przez Beatę Szczęsną przychodni, nie udało się również utrzymać przychodni w Żninie przy Szpitalnej i na Przemysłowej, przy dawnym Żefamie.

Reklama

     Wojciech Szczęsny stwierdził, że w ośrodku w Gąsawie czas oczekiwania na zabiegi rehabilitacyjne trwa od 7 do 30 dni. W sprawach pilnych pacjenci przyjmowani są z dnia na dzień. W Żninie na rehabilitację trzeba czekać do pół roku, a nawet dłużej.

     CHORA SŁUŻBA ZDROWIA

     Radna Maria Warda po wysłuchaniu Beaty i Wojciecha Szczęsnych stwierdziła, że nie dążą do tego, żeby przychodnia miała więcej pieniędzy. I dodała: - W rejonie zaleśnym 715 osób podpisało się, żeby ta przychodnia funkcjonowała. Podstawowa opieka zdrowotna to jest nasz statutowy obowiązek. Nie ginekologia. Państwo nie leczycie w poradni K mężczyzn, tylko dojrzałe kobiety. Niedługo staniecie przed bankructwem, bo pacjenci odchodzą. Wielu odchodzi do "Epoki" w Żninie. W miejscowości, w której mieszkam, niemal wszyscy leczą się w "Epoce". Jeśli byście nie leczyli, to tym bardziej przemawia za tym, żeby zerwać umowę. Musicie zacząć walczyć, żeby ludzie zapisywali się do waszej przychodni, a nie odpisywali się. Ja znam lekarzy, którzy byli zainteresowani pracą tutaj w Gąsawie. Chodzi o podstawową opiekę medyczną.

Reklama

     Radny Zygmunt Nowakowski zwrócił uwagę, że mieszkańcy chcą nadal, by ośrodek w Laskach funkcjonował przynajmniej w minimalnym stopniu. Zaznaczył, iż problem dotyczy ludzi starszych.

     - Jak ktoś ma auto, to do Gąsawy może przyjechać. A dla takiej babci, która musi sobie załatwiać transport, to nie jest to łatwa i tania sprawa - wyjaśnił radny. I dodał: - Kobiety też się skarżą, bo są takie, co leczyły się w "Epoce" i w Przychodni Rodzinnej na Żytniej, a tu im się odmawia zarejestrowania. Wiemy, że tak nie powinno być.

Reklama

     Radny Franciszek Maciejewski podkreślił, że radni nie chcą rozwiązywać umowy z dotychczasowymi dzierżawcami ośrodka zdrowia. Przypomniał, iż zawarto z nimi umowę pod warunkiem, że ośrodek w Laskach będzie funkcjonował. - I o to tu chodzi, a nie o zerwanie umowy - zaznaczył radny.

     W opinii radnego Wiesława Zajączkowskiego niezaprzeczalnym faktem jest, że służba zdrowia w Polsce jest chora. Przyznawane fundusze na leczenie pacjentów są za małe. Dodał, iż obecni dzierżawcy ośrodka w Gąsawie kontynuują to, co wcześniej wykonywał doktor Gustaw Mądroszyk.

Reklama

     - Nikt sobie nie wyobraża, żeby tu nie było ośrodka. Trzeba panu doktorowi za to podziękować, że w dalszym ciągu to robi. Nagłe zerwanie umowy na zasadzie "zamienił stryjek siekierkę na kijek" nie jest sytuacją normalną. Ja bym tylko wzmacniał doktora, żeby swoje działania kontynuował - powiedział radny.

     Radny Jacek Mazany przyznał, że całe nieszczęście dla obecnych dzierżawców ośrodka zdrowia w Gąsawie zaczęło się przy podpisaniu umowy, kiedy zostali zobligowani do utrzymania ośrodka w Laskach. Przypomniał, że małe ośrodki w Brzyskorzystewku, czy Świątkowie zostały zlikwidowane. Sytuację w służbie zdrowia porównał do sytuacji w oświacie. W opinii Jacka Mazanego, podobny los co małe ośrodki zdrowia spotkał małe szkoły. Zaznaczył, że gmina Gąsawa jako pierwsza w powiecie uporała się z reformą oświaty i pomimo likwidacji mniejszych placówek system oświatowy w gminie bardzo dobrze funkcjonuje.

Reklama

     LUDZIE SIĘ NIE LECZĄ

     Radny dociekał również, czy ośrodek w Laskach spełnia uwarunkowania do przyjmowania pacjentów zgodne z wymogami NFZ. Pytał, czy istnieje szansa, by raz w tygodniu przyjmować w Laskach pacjentów pozbawionych możliwości dojazdu do Gąsawy.

     Wójt Zdzisław Kuczma przyznał, iż dręczy go fakt, że temat ośrodka w Laskach tak długo trwa i nie może znaleźć rozwiązania. Podkreślił, że na terenie zaleśnym w gminie mieszka 1370 osób, z czego połowa z nich zadeklarowała, że będzie się leczyć w ośrodku w Laskach.

Reklama

     - Gdybyście przedstawili nam, jakie są te koszty przyjmowania w Laskach dwa razy w tygodniu po 3 godziny, bo problem jest wielki. Ci ludzie są oddaleni. Do tego jeszcze dochodzi sprawa zamożności tych osób. Ci ludzie się po prostu nie leczą, bo nie mają możliwości dojazdu - dodał wójt.

     Beata Szczęsna dziwiła się, na jakiej podstawie Maria Warda twierdzi, iż zmniejsza się liczba pacjentów i ośrodek w Gąsawie jest na skraju bankructwa. Zaznaczyła, iż liczba pacjentów od chwili przejęcia ośrodka cały czas jest taka sama. Przyznała, że zmiana miejsc leczenia przez pacjentów jest naturalnym ruchem. Dlatego pacjenci z Lasek i okolic mogą leczyć się gdzie chcą: w Gąsawie, Żninie lub Dąbrowie. Dodała, że często pacjenci przepisują się do innych ośrodków, a po kilku latach wracają do ośrodka, do którego wcześniej należeli.

Reklama

     Pani dyrektor zwróciła uwagę, że kiedy podpisywała umowę w 2009 roku dotyczącą prowadzenia usług medycznych w gminie, nie spodziewała się, że wejdzie w życie ustawa refundacyjna, która wszystkich zbulwersuje.

     - Ja nie mogę odchodzić od prawa. To może grozić zamknięciem ośrodka w Gąsawie. Utrzymanie na tym samym poziomie usług w ośrodku w Laskach byłoby sprzeczne z ustawą. Od przyszłego roku wchodzi obowiązek dokumentacji elektronicznej. My musimy mieć kontrolę nad wypisywaniem leków refundowanych. Lekarz musi mieć pełny wgląd w historię choroby pacjenta. Nie może być tak, że część tej historii będzie w Laskach, a część w Gąsawie. Ja nie wierzę w to, że ktokolwiek utrzyma Laski. Nie ma takiej możliwości, żeby ten ośrodek się utrzymał. To jest nierealne. Żeby utrzymać ośrodek, to minimum musi się w nim leczyć 2-2,5 tysiąca pacjentów. Realia są teraz inne i chcieć nie zawsze znaczy móc - wyjaśniła Beata Szczęsna.

Reklama

     Wojciech Szczęsny podkreślił, że koszty związane z obsługą elektroniczną są bardzo duże.

     - Jesteśmy o połowę mniejszą gminą od Janowca i dla jakiejś zasady i ideologii mamy utrzymywać dwa ośrodki? Wszyscy się dziwią, że są dwa ośrodki na tak małą gminę. W gminie Janowiec funkcjonuje jeden ośrodek. Ośrodka w Laskach nie opłaca się utrzymywać. Ja nie wierzę w te 700 pacjentów mimo że tylu się zadeklarowało - dodał Wojciech Szczęsny.

     Maria Warda zaznaczyła, iż boli ją to, że pani dyrektor mówi, iż pacjenci z Lasek mogą się zapisać do Żnina lub Dąbrowy. - To mnie boli, że pani nie walczy o to, żeby oni zostali w gminie Gąsawa. To mnie skłania ku temu, żeby ogłosić w przyszłości przetarg na świadczenie usług medycznych. Mówmy o dobru mieszkańców, a nie o tym, żeby oni nam odchodzili - mówiła radna.

     BRZEMIĘ PODJĘCIA DECYZJI

     Radny Mariusz Kazik stwierdził, że jeśli zgodnie z prawem ośrodek w Laskach nie może funkcjonować, to należałoby się zastanowić nad dowozem gminnym busem ludzi z terenów zaleśnych w podeszłym wieku i przewlekle chorych do ośrodka w Gąsawie.

     Radny Adam Adamczyk poparł pomysł, by kontrolnie przez 3 miesiące podstawiać busa dla pacjentów, by zorientować się, jakie będzie zainteresowanie. Wnioskował również, by przegłosować, kto jest za, a kto przeciw utrzymywaniu ośrodka w Laskach.

     Wójt wyjaśnił, że busy, które posiada Zakład Robót Publicznych służą pracownikom. Z kolei jeden gminny bus jest wykorzystywany do celów oświatowych.

     - To nie jest prosta sprawa, bo albo dzieci nie pojadą na jakiś konkurs, albo pacjentów nie dowiezie. To nie jest dobre rozwiązanie, a winnym wszystkiemu będzie wójt - podkreślił Zdzisław Kuczma. I dodał, że jeśli będzie podstawiał busa dla mieszkańców Lasek, Chomiąży czy Nowejwsi Pałuckiej, to mieszkańcy Ryszewka i innych miejscowości oddalonych od Gąsawy również zaczną domagać się darmowych dowozów. W opinii wójta powstałoby tylko zamieszanie.

     Radny Karol Janicki zauważył: - Do pewnego momentu można straty ciągnąć, a my jako radni musimy podjąć decyzję, bo któryś raz siedzimy i mówimy o tym samym. Na nas padło brzemię podjęcia tej decyzji. Albo w jedną, albo w drugą stronę, bo spotykamy się tu któryś raz i wałkujemy znów to samo.

     Jacek Mazany wnioskował, by Beata Szczęsna przygotowała informację, na jakich zasadach winny funkcjonować placówki zdrowia zgodnie z wytycznymi Narodowego Funduszu Zdrowia. Sesja Rady Gminy w Gąsawie odbędzie się 8 listopada. Podczas obrad temat ośrodka w Laskach ma być definitywnie zamknięty, gdyż radni podejmą ostateczną decyzję.

Arkadiusz Majszak, 31 X 2013

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości