Archeologiczne odkrycie w Smolnikach
Cmentarz sprzed tysięcy lat
Jak pisaliśmy już w 42 i 43 numerze "Pałuk", na krótko przed 1 listopada - Świętem Zmarłych, rodzina Jerzego Lisa ze wsi Smolniki koło Szubina dokonała niecodziennego odkrycia. Podczas przesypywania kiszonki piaskiem zauważyli, że znajdują się w nim skorupy - fragmenty glinianych naczyń. Szybko udali się na piaszczysty pagórek, gdzie pracowała koparka. Tam odkopali jeszcze trzy naczynia zachowane w całości oraz kości. Wszystkie naczynia ustawione były na płaskiej kamiennej płycie.
Dla Jerzego Lisa nie było to wielkim zaskoczeniem, gdyż już wcześniej na wspomnianym pagórku wyorywał fragmenty ceramiki i kamienie. Wiedział też, że "już przed wojną byli tu jakieś spece i penetrowali teren. A to już główny odkrywca, wskazał na syna, on pierwszy zauważył, że coś znajduje się w piasku".
Znalezisko to przypomina nam o jednym ze sposobów grzebania naszych zmarłych przodków sprzed 25 wieków. Mamy tu do czynienia z grobem ciałopalnym. Większe naczynia - popielnice zawierały przepalone kości ludzkie, w mniejsze wkładano niegdyś jadło i napój dla zmarłego. Niektóre skorupy znalezione w wykopie pochodzą zapewne z naczyń przykrywających popielnice.
Zwyczaj kremacji zmarłych upowszechnił się w II tysiącleciu p.n.e. i trwał na naszych ziemiach do momentu pojawienia się chrześcijaństwa. Chociaż niezmiennie przez ten długi okres dominuje ciałopalenie, różnorodna była forma samego pochówku. Popielnice ze szczątkami zmarłego wstawiano do grobu w kształcie skrzyni kamiennej. Niekiedy grób taki miał charakter rodzinny, funkcjonował na zasadzie dzisiejszego grobowca. Spotyka się także groby zwane jamowymi, w których popielnice umieszczano bezpośrednio w jamie. Odmienną formą pochówku były groby jamowe bezpopielnicowe, w których znajdujemy jedynie przepalone szczątki kostne z pozostałościami stosu ciałopalnego. Do wyjątków należą kurhany, które być może usypywano tylko dla dostojników.
Bywało i tak, jak w Smolnikach, że popielnice wraz z przystawkami stały na kamiennych płytach. Prawdopodobnie resztkami stosu obsypywano włożone wcześniej popielnice. Tak możemy wnioskować z relacji odkrywców, którzy twierdzą, że piasek w tym miejscu był zupełnie inny, znacznie ciemniejszy. A takie pochówki w pradziejach występowały. Obecność dużych płyt kamiennych na terenie stanowiska wskazuje na możliwość znalezienia tutaj pochówków w skrzyniach kamiennych.
W okresie 550-400 lat p.n.e. pojawiła się nowa bardzo ciekawa forma pochówku w tzw. popielnicach twarzowych. Zmarłych chowano w specjalnie dla celów pogrzebowych przygotowywanych naczyniach glinianych z modelowanym na szyjkach wizerunkiem twarzy ludzkiej. Na ogół uwzględniano oczy, nos, uszy, w których umieszczano kółeczka z brązu z nanizanymi paciorkami. Na brzuśćcach naczyń ryto ozdoby, bądź sceny figuralne, np. zwierzęta, polowania, czasami motywy roślinne i geometryczne.
Wprawdzie w Smolnikach nie odkryto popielnic twarzowych, lecz naczynia mniej charakterystyczne, jednak znalezisko wstępnie możemy datować podobnie. Powszechnie występująca przez długi okres forma pochówku, a także podobne typy naczyń znane z kultury łużyckiej i kultury pomorskiej nie ułatwiają określenia chronologii. Dopiero szersze badania wykopaliskowe pozwoliłyby z większą pewnością określić wiek znaleziska, a także przynależność kulturową.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze