Prośba o mówienie prawdy
Cyfra + instalacja = kłopoty
- Tak mnie ten pan namawiał, że w końcu namówił tak, że przyjęłam. I teraz żałuję - mówi mieszkanka Szubina, która na początku lipca zdecydowała się skorzystać z oferty bydgoskiego dystrybutora Cyfry Plus.
„Jestem na emeryturze i zamiast się odprężyć, to muszę się denerwować” - mówi Arkadiusz Holec i wyjaśnia, że na ekranie telewizora cały czas po włączeniu pojawia się napis o konieczności poprawy terminalu. fot. Remigiusz Konieczka 2 lipca do dwóch mieszkań w jednym z domów przy ul. Kcyńskiej w Szubinie zapukali przedstawiciele Autoryzowanego Dystrybutora Cyfry Plus. Udało im się namówić kilku mieszkańców na podpisanie umowy i zainstalowanie dekoderów Cyfry Plus. Jedną z tych osób była Genowefa Cieślewicz. Z podjętej decyzji była zadowolona przez tydzień. Później zaczęły się problemy, bo jej nowe okno na świat nie odbierało programów tak, jak powinno. A programów było sporo, bo Genowefa Cieślewicz zdecydowała się na pakiet komfortowy. Podpisała umowę na 18 miesięcy. Czarę goryczy przelał pierwszy rachunek, jaki dostała. Okazało się, że musi zapłacić za dwa miesiące 60 zł abonamentu.
- A ten pan powiedział, że pierwsze trzy miesiące będę miała za darmo. W lipcu, sierpniu i we wrześniu nie miałam nic płacić. Dopiero od października miałam zacząć dostawać rachunki po 30 zł na miesiąc. Jestem emerytką. Mam 75 lat i mieszkam sama. Choruję, nie wychodzę z domu i dlatego się zgodziłam. Później przyszedł rachunek za lipiec i sierpień w wysokości 60 zł. Czuję się bardzo oszukana, że ten pan wykorzystał moją starość i chorobę. Nie stać mnie na płacenie tak dużych rachunków - mówi Genowefa Cieślewicz.
BEZ ODPOWIEDZI
We wrześniu Cyfra Plus przysłała pani Genowefie kolejny rachunek. Tym razem opiewający na 50 zł. W październiku sytuacja się powtórzyła. Na domiar złego antena źle odbierała programy.
- Raz jest program, a raz nie ma. Myślałam, że telewizor się włączy i będzie działać, a to diabelstwo jest. Ja się boję zamówić technika, bo za nieuzasadnione wezwanie mogę zapłacić. Dzwoniłam do Bydgoszczy i do Warszawy. Nie można się z nimi dogadać. Telewizji nie oglądam i płacę. Tyle rzeczy na raty brałam i lubię być solidna, bo trzeba. Oni robią z ludzi balonów. Oprócz tego, że płacę, to przecież za uruchomienia musiałam wydać prawie 300 zł. A ja jeszcze muszę na lekarstwa w miesiącu wydać 250 zł. Wzięłam pożyczkę, żeby to kupić. I po co? Całe noce nie mogłam spać, aż znalazłam się w szpitalu w Żninie. I jeszcze się okazało, że dekoder nie jest mój, tylko płacę za niego czynsz - mówiła Genowefa Cieślewicz ze łzami w oczach.
„Wolę mieć 5 programów i koniec” - mówi Genowefa Cieślewicz fot. Remigiusz Konieczka Po nieudanych próbach nastrojenia i ustawienia anteny Genowefa Cieślewicz postanowiła zerwać umowę z Cyfrą Plus i 23 września wysłała list polecony do centrali, czyli do Warszawy: Bardzo proszę o zerwanie ze mną umowy i prośba do tego pana niech mówi całą prawdę, jak komuś coś oferuje. Próbowałam się z nim skontaktować, ale pani z Bydgoszczy odpowiedziała mi, że jest to niemożliwe. Na dzień dzisiejszy ja nie mogę odbierać tych programów z „Cyfry”, bo wyświetla się komunikat, że sygnał z anteny jest niewystarczający. Nie stać mnie na mechanika. Jeszcze raz bardzo proszę o rozwiązanie ze mną umowy. Z mojej emerytury nie jestem w stanie opłacić takiego abonamentu, gdyż moja choroba pochłania dużo pieniędzy - pisze mieszkanka Szubina.
- Do dzisiaj odpowiedzi nie dostałam - dodaje Genowefa Cieślewicz, która obawia się kolejnego sporego wydatku. W umowie jest zapisane bowiem, że za zerwanie umowy z winy abonenta przed upływem 18 miesięcy od daty zawarcia umowy będzie musiała zapłacić operatorowi 299 zł kary umownej. Zerwanie umowy nieskutkujące karą może się odbyć tylko wtedy, gdy operator zmieni wysokość stawek lub gdy zmieni regulamin. Zasady są opisane w Regulaminie umowy o abonament. Tego jednak Genowefa Cieślewicz nie otrzymała.
- Niech oni to zabierają. Ten talerz i ten dekoder. Wolę mieć 5 programów i koniec - mówi szubinianka.
WSPANIAŁY LIPIEC
Sąsiedzi Genowefy Cieślewicz Arkadiusz i Jadwiga Holcowie podpisali umowę z Cyfrą + 3 lipca. Oni także zamówili pakiet komfortowy.
- Tego dnia przyszedł ich agent. Tak wspaniałego mówcy dawno nie słyszałem. Miód. Same chwytliwe rzeczy mówił. Mnie do podpisania umowy przekonało to, że programy nie będą zakłócane reklamami. Lipiec minął wspaniale. Bez usterek i spięć. Zgrzyty zaczęły się w następnym miesiącu. Pojawił się na ekranie telewizora napis, że mam poprawić terminal. Pierwszy raz o czymś takim słyszałem. To był dla mnie szok. Postanowiliśmy zwrócić się do źródła, czyli do serwisu w Bydgoszczy. Poprosiliśmy, żeby kogoś przysłali. Usłyszeliśmy, że oni przysyłają tylko do poważnych spraw i że są rozrywani. Postanowiliśmy zadzwonić do Warszawy. Bardzo sympatyczna pani powiedziała, że pomoże zrobienie przestrojenia. Żona była przy telefonie, a ja z pilotem w ręku przy telewizorze. Żona oddawała to, co ta pani mówi, a ja robiłem. Po kilku minutach pani oświadczyła, że mam przestrojony telewizor. Cieszyliśmy się, ale po około 1,5 tygodnia włączyłem go i widzę znajomy obraz ze znajomym komunikatem. Potem otrzymaliśmy pismo, żeby kartę zmienić. Tam chociaż napisali, co trzeba po kolei zmienić. Przyjechała wnuczka i uruchomiła. Dla mnie jest to czarna magia. Mieliśmy dwa tygodnie spokoju i później to samo. Ja jestem na emeryturze i zamiast się odprężyć, to muszę się denerwować. Wyłączyłem telewizor. Nie oglądałem go. Później podłączyłem starą antenę. Zapłaciłem do końca października i postanowiłem zerwać umowę. Nie chcę mieć z nimi nic do czynienia - mówi Arkadiusz Holec.
Nasi rozmówcy powiedzieli, że konsultant Cyfry+, który u nich był, jasno określił warunki promocji: darmowy lipiec, a w pozostałych miesiącach opłata wynosić miała 40 zł plus 10 zł za dzierżawę dekodera. Państwo Holcowie są również świadomi tego, że mogą zapłacić karę za zerwanie umowy. Chcę ją zerwać, ponieważ obawiają się podwyżek i ciągłych kłopotów ze sprzętem, z którego nie korzystają. Pismo do Warszawy wysłali 3 października.
DARMOWA GWARANCJA...PLUS 40 ZŁ ZA PRZEJAZD
U dystrybutora Cyfry Plus dowiedzieliśmy się, że wszystkie procedury zostały spełnione, a konsultant nie mógł oszukać klientki. Marta Kujawska z Autoryzowanego Dystrybutora Cyfry+ powiedziała, że w ofercie nie ma w ogóle trzech darmowych miesięcy. Jeśli umowa z klientem została zawarta po pierwszym dniu danego miesiąca, to do końca miesiąca usługa oferowana jest bezpłatnie.
- I tak było w tym przypadku. Ta pani w lipcu płaciła jedynie za dekoder 10 zł. Ta kwota została dołączona do rachunku za sierpień i stąd wzięło się 60 zł. W załączniku numer dwa do umowy przedstawiona jest oferta promocyjna. Zamiast 60 zł pakiet komfortowy kosztuje 40 zł. Do tego dolicza się 10 zł za dekoder i dlatego w sierpniu, wrześniu i październiku rachunek miesięczny wyniósł 50 zł. Poza tym, kiedy kończy się okres promocyjny przysługuje tej pani możliwość zmiany, pakietu na tańszy. To nie może być tak, że konsultant skłamał. Wszystko jest napisane na umowie. Skoro ta pani przeczytała i się podpisała, to znaczy, że zaakceptowała warunki - mówi Marta Kujawska.
Przedstawicielka dystrybutora Cyfry+ wyjaśniła również, że po montażu anteny i dekodera monter pozostawił kartę gwarancyjną. Na jej podstawie przez cały okres trwania umowy klientce przysługuje prawo do bezpłatnych napraw. Jednak po 10 dniach od otrzymania umowy klient musi zapłacić 40 zł za przejazd, ale - jak dodaje Marta Kujawska - sama usługa jest bezpłatna.
- Pani Genowefa nie informowała nas o problemach. Dziwi mnie fakt, że nie odbiera programów i płaci. Jeżeli chce, to może zerwać umowę. Każdą umowę można zerwać, ale wiąże się to z kosztami. My jako dystrybutor nie mamy wpływu na to, czy umowa zostanie zerwana. Bardzo dobrze, że ta pani wysłała pismo do Warszawy. My tylko dostajemy informację z centrali i wysyłamy ekipę, aby zdemontowała antenę i dekoder - twierdzi przedstawicielka dystrybutora, która w celu sprawdzenia stanu realizacji rozwiązania umowy zaproponowała telefon na infolinię Cyfry Plus do Warszawy. I tak też uczyniliśmy. Tam udało nam się dowiedzieć, że pismo od Genowefy Cieślewicz trafiło 26 września. Firma ma 30 dni, aby na nie odpowiedzieć. W związku z tym, że termin mija w niedzielę, klientka może się spodziewać odpowiedzi jeszcze w tym tygodniu.
- O ile wiem „Cyfra” przychyla się do takich próśb - mówi konsultantka.
- Ale czy pani Genowefa będzie musiała zapłacić karę? - pytamy
- Trudno mi powiedzieć.
W centrum obsługi klienta dowiedzieliśmy się, że prośba Arkadiusza Holca będzie rozpatrzona indywidualnie. Jeżeli odbiór programów jest niemożliwy z przyczyn technicznych, to zapewne nie będzie musiał płacić kary umownej, ale ostateczna decyzja w tej sprawie będzie zawarta w piśmie.
UMOWA NIERZETELNA JEST NIEWAŻNA
Kilka tygodni temu informowaliśmy o zawiedzionych klientkach spod Janowca, które zdecydowały się na Cyfrę+, ponieważ konsultant powiedział im, że przez pierwsze trzy miesiące nie będą musiały płacić. Podobnie była w przypadku Genowefy Cieślewicz z Szubina. Agnieszka Masztalik z centrali Canal Plus w Warszawie powiedziała, że niemożliwe jest, aby przedstawiciele handlowi oferowali promocje, które nie istnieją. Dodała, że w celu uniknięcia nieporozumień potencjalni klienci powinni czytać umowy, które są skonstruowane prosto i zrozumiałe dla przeciętnego klienta.
- Nie powiem, że coś takiego nie miało miejsca. Jednak nie możemy do końca ponosić odpowiedzialności. Nas nikt o takich rzeczach nie informował, a za przedstawicielami nikt nie chodzi z dyktafonem. W takich wypadkach należy dokładnie czytać umowy. Jeżeli nie, to jest to podstawowy błąd - mówi Agnieszka Masztalik.
Powiatowy rzecznik praw konsumenta w Starostwie Powiatowym w Nakle Urszula Tracz także powiedziała, że klienci powinni dokładnie czytać umowy i zastanowić się chwilę przed podpisaniem. Jeśli w podpisanej gwarancji jest zapis, że klient płaci za przyjazd serwisu, to musi zapłacić. Dodała, że trudne sprawy kieruje do Urzędu Komunikacji Elektronicznej w Bydgoszczy, ale warunkiem jest zakończenie procesu reklamacyjnego. Jej zdaniem mieszkanka Szubina nie powinna ponosić odpowiedzialności za zerwanie umowy, ponieważ - jak twierdzi - została wprowadzona w błąd, a umowa nierzetelna jest nieważna.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 871 (43/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze