Reklama

Czarna Róża znów w sądzie

Sprawa mobbingu - cd.
    Czarna Róża znów w sądzie
      Jeszcze w styczniu była burmistrz Barcina otrzyma dwa pozwy sądowe w związku z domaganiem się przez pokrzywdzonych naprawienia szkód, które zdaniem Urzędu Miejskiego oraz jego urzędniczki, popełniła sprawując funkcję szefowej Urzędu. Ratusz będzie się domagał od Ewy Stankiewicz 6.000 zł przed sądem pracy, a Aurelia Molenda 10.000 zł przed sądem cywilnym.

    Jak już informowaliśmy, w poprzedniej kadencji prześladowana przez bezpośrednią przełożoną w pracy Aurelia Molenda, kadrowa Urzędu Miejskiego w Barcinie, zdecydowała się podać do Wydziału Pracy Sądu Rejonowego w Szubinie sprawę o mobbing w ratuszu.  Współpraca Aurelii Molendy ze wszystkimi koleżankami i kolegami w pracy układała się poprawnie. Ze strony ówczesnej przełożonej, burmistrz Ewy Stankiewicz dotykał kadrową mobbing.  
    W świetle prawa można pozwać przed sąd jedynie zakład pracy, a nie osobę bezpośrednio odpowiedzialną za spowodowanie uszczerbku na zdrowiu osoby poddawanej mobbingowi. Odpowiedzialną zaś za ten mobbing, co później wykazał przewód sądowy, była wyłącznie Ewa Stankiewicz. Zasądzone wyrokiem pieniądze zapłaciła jednak nie ona, a przegrany w sprawie Urząd Miejski w Barcinie.
     Pisaliśmy o procesie i wyroku wielokrotnie od sierpnia 2006 r., kiedy to Aurelia Molenda złożyła pozew. Przypomnijmy, że po roku zapadł wyrok korzystny dla powódki i wkrótce się on uprawomocnił, gdyż Urząd Miejski, kierowany już przez Michała Pęziaka, nie zdecydował się składać apelacji. Aurelia Molenda zadowolona z werdyktu, który pokazał, że jej argumenty były zasadne, też nie apelowała. Ewa Stankiewicz w 2007 r. od tego wyroku apelować rzecz jasna nie mogła, bo nie była stroną w tej sprawie.
    Jesienią ub.r. informowaliśmy, że Aurelia Molenda przygotowuje kroki prawne, ażeby straty spowodowane mobbingiem pokryła jej osoba odpowiadająca za niego, czyli Ewa Stankiewicz. W grudniu pełnomocnik Aurelii Molendy Daniel Gliszczyński wysłał byłej burmistrz Barcina wezwania do zapłaty 10.000 zł jego klientce, którą Ewa Stankiewicz prześladowała w pracy.
    13 grudnia 2007 r. na łamach Pałuk opublikowany został komentarz niżej podpisanego zatytułowany Nie chcę płacić za mobbing, w którym mowa była, że to nie Urząd Miejski, czyli każdy podatnik, powinien płacić za czyny, których dopuszczała się konkretna osoba. W efekcie burmistrz Michał Pęziak wystosował 18 grudnia dwa pisma: jedno do niżej podpisanego reportera i drugie do Ewy Stankiewicz. Urząd Miejski w Barcinie zażądał od swojej byłej szefowej, żeby wpłaciła do kasy ratusza 6.000 zł tytułem szkód wyrządzonych przez siebie w zakładzie pracy, które później ten zakład musiał naprawiać.
    Burmistrz wraz z radcą prawnym ratusza Michałem Rościszewskim, podobnie, jak pełnomocnik Aurelii Molendy, dawali Ewie Stankiewicz 2 tygodnie na zapłacenie żądanych kwot.
    W nawiązaniu do pana komentarza „Nie chcę płacić za mobbing” (…) wezwałem (18 grudnia 2007 r. – przypis kg) Panią Ewę Stankiewicz jako sprawcę spowodowania rozstroju zdrowia i naruszenia innych dóbr osobistych pracownikowi Urzędu Miejskiego, Pani Aurelii Molenda w związku z uprawomocnieniem się wyroku Sądu Rejonowego (w Wydziale Pracy – przypis kg) w Szubinie z dnia 29 sierpnia 2007 r. (…) do naprawienia szkody wyrządzonej pracodawcy – Urzędowi Miejskiemu w Barcinie nienależytym wykonywaniem obowiązków pracowniczych poprzez zapłatę równowartości zadośćuczynienia wypłaconego Pani Aurelii Molenda na mocy wyżej wymienionego wyroku, to jest zapłatę 6.000 zł w terminie 14 dni od dnia doręczenia wezwania (…) -  poinformował nas pisemnie burmistrz Michał Pęziak.
    Jednocześnie burmistrz dodał w piśmie do byłej burmistrz, że jeśli nie zapłaci żądanej kwoty zadośćuczynienia ratuszowi, szkody, którą wyrządziła, to ratusz przygotowuje przeciwko niej pozew do sądu.
    Michał Rościszewski powiedział nam, że tydzień temu przyszło do Urzędu Miejskiego zwrotne potwierdzenie odbioru pisma wysłanego na inowrocławski adres Ewy Stankiewicz. Termin minął i radca prawny Urzędu w oparciu o artykuły od 114 do 122 kodeksu pracy zamierza w najbliższych dwóch tygodniach skonstruować i złożyć w Sądzie Pracy w Szubinie pozew przeciwko Ewie Stankiewicz z żądaniem zapłaty zadośćuczynienia Urzędowi w kwocie 6.000 zł.  Zdaniem Michała Rościszewskiego, kodeks pracy stanowi, że jeżeli szkodę zakładowi pracy wyrządził pracownik, to on za nią odpowiada, nawet jeżeli nie jest już pracownikiem tego zakładu.
    Jak powiedziała nam Aurelia Molenda, również i ona nie otrzymała zadośćuczynienia ze strony Ewy Stankiewicz, choć termin wezwania do zapłaty już minął, a pisma wzywające do zapłaty wysłał pełnomocnik prawny do Ewy Stankiewicz na adres w Mamliczu i w Inowrocławiu.
     – Ponieważ pani Ewa Stankiewicz nie wypłaciła zadośćuczynienia, dlatego zleciłam mojemu pełnomocnikowi i już wpłaciłam mu zaliczkę na konto tego zlecenia, skonstruowanie pozwu przeciwko byłej pani burmistrz i złożenie go w Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Szubinie. Domagam się zadośćuczynienia takiego, jak w pierwotnym moim pozwie w Sądzie Pracy, czyli 10.000 zł – zakończyła Aurelia Molenda.
    Z Ewą Stankiewicz nie udało nam się skontaktować.
Karol Gapiński
Tygodnik Barciński Pałuki nr 336 (2/2008)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości