Reklama

Czeka na emeryturę

Janina Gaczkowska każdego dnia wygląda listonosza fot. Sylwia Wysocka

Po zlikwidowaniu konta
     Czeka na emeryturę
     Emeryturę przywoził listonosz Janinie Gaczkowskiej do 5 dnia każdego miesiąca. Kiedy piąty przypadał w weekend czy święto, to emerytura była jeszcze wcześniej. Tak było do września. W październiku emerytka pieniędzy jeszcze nie dostała.

     Janina Gaczkowska, 85-letnia mieszkanka Gościeszyna, całe życie ciężko pracowała.
     Teraz ma niespełna 1.000 zł emerytury. Kupuje leki, płaci rachunki i pomaga bezrobotnym dzieciom.
     Zawirowanie z płynnością wypłat emerytury zaczęło się we wrześniu. Wcześniej, w lipcu, Janina Gaczkowska skorzystała z propozycji listonosza i założyła konto w Banku Pocztowym, ale po miesiącu zrezygnowała z niego, bo bała się dodatkowych opłat związanych np. z prowadzeniem konta. Bank zlikwidował konto i do KRUS wpłynęły informujące o tym dokumenty. Pieniądze znowu miał przywozić listonosz.
      We wrześniu, w wymaganym terminie, pieniędzy nie było. Jak mówi syn emerytki, w KRUS otrzymał informację, że przez pomyłkę pieniądze zostały skierowane na konto. 9 września listonosz dostarczył pieniądze. Przyszło też rozliczenie ze zlikwidowanego konta bankowego.
      W październiku listonosz pieniędzy znowu nie przynosi. Miesiąc się kończy, a emerytka nadal czeka na pieniądze. Musi kupić leki, węgiel, uregulować opłaty. Są też jeszcze codzienne potrzeby - chleb, coś do obłożenia.
      - Znów słyszę, że KRUS popełnił błąd i przelał pieniądze do banku na konto, które w sierpniu zostało zlikwidowane. Byłem już kilka razy w KRUS, byłem na poczcie. Pieniędzy, jakie należą się mamie, nie ma. Gdzie się podziały, nie wiemy. W KRUS słyszę, że w banku sprawdzono i pieniądze zostały odesłane, ale mama wciąż ich nie otrzymała - mówi syn pani Janiny.
      Na poczcie w Rogowie usłyszeliśmy, że emerytura pani Gaczkowskiej do nich nie wpłynęła: - Jeśli KRUS zapewnia, że pieniądze nadał, to na potwierdzenie tego, niech okaże się dowodem nadania pieniędzy, bo do nas one nie wpłynęły - mówi urzędniczka poczty.
      - Kręcą, mataczą, a ty czekaj babka. Głowa mnie boli, spać nie mogę. Zaraz skończy mi się opał, bo w październiku za emeryturę miałam go kupić. Nie mam na leki, jem chleb z dżemem, bo na skutek czyjegoś niedopatrzenia nie dostałam pieniędzy - mówi emerytka z Gościeszyna.
      W Oddziale Regionalnym KRUS w Bydgoszczy wyjaśnienie tej sprawy zajęło kierownikowi wydziału ogólnoprawnego Annie Rusek godzinę. Jak się okazało, z winy pracownika bydgoskiego oddziału KRUS pieniądze na świadczenie emerytalne przekazane zostały na zlikwidowane już konto bankowe.
      - Dziś (28 października) otrzymaliśmy zwrot tych pieniędzy z banku i niezwłocznie wraz z odsetkami naliczanymi od 5 października, pieniądze zostaną przekazane na wskazany adres domowy. My możemy tylko przeprosić za zaistniałe opóźnienie i zapewnić, że poczynimy starania, by pieniądze jak najszybciej trafiły do tej pani - powiedziała Anna Rusek.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 924 (43/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości