Reklama

Czy będzie piekarnia na rynku?

Ostatnia przedwojenna piekarnia
   Czy będzie piekarnia na rynku?
     Przed II wojną światową w Barcinie pracowało 5 piekarni. Spośród nich do dzisiejszych czasów działa, zresztą przy użyciu tego samego pieca, tylko jedna z nich. Jest to piekarnia przy rynku starego Barcina. Nie wiadomo jednak, jak długo będzie działała, bo nie spełnia wszystkich wymogów nakazanych przepisami sanitarnymi.

    Od kilkudziesięciu lat piekarnia w podwórzu przy placu 1 Maja w Barcinie należy do miejscowej Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Przy czym 4 lata temu (minęły dokładnie 1 maja) wieloletni kierownik tej piekarni Ryszard Wierak (kieruje staromiejską piekarnią łącznie od 33 lat), na co dzień mieszkaniec Piechcina, zdecydował się przejść na własną działalność gospodarczą i wydzierżawić pomieszczenia od GS. Jednocześnie Ryszard Wierak dał też propozycję całej, dwuzmianowej załodze tej piekarni, by przeszła do jego firmy. Tak się też wtedy stało. Zresztą Andrzej Erdmann, prezes GS w Barcinie pokazuje przykład przekształcenia tej piekarni w prywatną, jako wzorcowy.
    Jednak prywatyzacja nie jest dokończona. Ryszard Wierak musi płacić czynsz GS, bo ta nie dała propozycji przejęcia obiektu, który w przedwojennej tradycji zawsze był prywatny. Tymczasem już 4 lata temu, podczas przekształcania zakładu w prywatny, żnińska Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna wskazywała na to, że obiekty piekarni są przestarzałe i nie spełniają wszystkich wymogów; ściany i posadzki powinny być zmywalne, a sufit gładki i nienasiąkliwy; poza tym Sanepid zalecał zastosować system bezpieczeństwa żywności.
    - Myśli pan, że nie myślałem o wzięciu pożyczki i zainwestowaniu w te obiekty (piekarnia i magazyny zboża i innych towarów do produkcji znajdują się w innych budynkach na tym podwórzu – przypis kg)? Po pierwsze jednak trudno inwestować, gdy nie jest się właścicielem obiektów, a po drugie tak naprawdę najchętniej, gdybym miał taką możliwość, przeszedłbym na zasiłek przedemerytalny, tak, jak zamierza to w najbliższych dniach zrobić dwójka moich pracowników - przedstawia swoje troski piekarz. Nie ma on jednak możliwości przejścia na taki zasiłek, gdyż nie przysługuje on prowadzącym własną działalność gospodarczą.
    A zakład, którym Ryszard Wierak kieruje od ponad 3 dziesięcioleci jest jedynym miejscowym zakładem, który specjalizuje się w wyrobach cukierniczych, przede wszystkim drożdżówkach i pączkach. W piątki i przed świętami oraz na specjalne zamówienia Ryszard Wierak i jego trzech stałych pracowników oraz uczeń zawodu (pracują po 2 osoby na jednej zmianie), pieką również serniki, jabłeczniki, makowce, babki włoskie i piaskowe, strucle oraz ciasta biszkoptowe. Oczywiście wszystko to oprócz małego chleba. W ciastka i ciasta piekarnio-cukiernia na rynku zaopatruje wszystkie sklepy GS na terenie gminy Barcin. Jeśli chodzi o chleb, to przyjeżdża po niego nawet jeden handlarz z terenu gminy Pakość.
    W ostatnich tygodniach Ryszard Wierak wziął mocno pod uwagę możliwość zamknięcia piekarni. Szybko też obiegła miasto informacja, że piekarnio-cukiernia w ciągu miesiąca zostanie zamknięta. Co więcej, zaczęto mówić o bankructwie tego zakładu.
    Ryszard Wierak kategorycznie zaprzecza, że zakład zbankrutował. Jeśli bierze on pod rozwagę możliwość zamknięcia produkcji, to z powodu rygorystycznych przepisów Sanepidu oraz z faktu przejścia na zasiłek emerytalny 2 pracowników. – Przyznaję, że 4 lata temu, kiedy to przejmowaliśmy z pracownikami we własne ręce, koniunktura na chleb była lepsza niż dzisiaj. Jakiś czas temu zrezygnował właściciel prywatnej piekarni na ul. Kościelnej, a w tych dniach zbankrutował potężny przedsiębiorca z Pakości, który miał przecież 15 samochodów i woził swoje wyroby nie tylko na swoją gminę, ale na Gniezno, czy nawet Poznań. Koniunktura na chleb zmniejsza się. Zmienia się dieta Polaków. Jedzą mniej chleba. Nie dokarmiają też tak często w małych miasteczkach, jak niegdyś, przydomowych zwierząt hodowlanych. Kiedyś było pełno kurników, czy klatek z królikami na podwórkach. Teraz tego nie ma. My jednak cały czas jedziemy na granicy opłacalności, wypracowując jednak zysk. Najmniej opłacalne są te pączki i drożdżówki, bo koszt produkcji jest wysoki. Więcej zarabiamy na chlebie – mówi Ryszard Wierak.
    Tymczasem starszy instruktor higieny żywności w żnińskim Sanepidzie Mirosław Pietraszko zapytany o przyszłość cukiernio-piekarni na rynku w Barcinie powiedział, że przez 4 ostatnie lata wymogi wobec takich obiektów jeszcze się zaostrzyły.
    Z przepisów wynika, że piekarnię wypadałoby zamknąć.
    Ryszard Wierak cały czas się zastanawia. Umowy z GS na dzierżawę przedłuża okresowo. Teraz w obliczu przejścia na zasiłek przedemerytalny dwóch swoich ludzi zamierza mimo wszystko znaleźć kogoś na ich miejsce, i ciągnąć interes dopóki się da.

Karol Gapiński
Tygodnik Barciński Pałuki nr 304 (21/2007)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości