Nadleśnictwo, Szubin, prokuratura, Mogilno, postępowanie, umorzenie
Czynów nie popełniono
Mogileńska prokuratura umorzyła postępowanie dotyczące nieprawidłowości podczas organizowania przetargów przez Nadleśnictwo Szubin na usługi leśne w latach 2012-2013.
Prokuratura Rejonowa w Mogilnie postanowienie o umorzeniu śledztwa wydała w grudniu ubiegłego roku.
Przypomnijmy, że w Pałukach w 2013 i w 2014 roku publikowaliśmy artykuły dotyczące przetargów na usługi leśne organizowanych przez Nadleśnictwo Szubina w 2012 roku na usługi w 2013 r. i w 2013 r. na usługi w 2014 roku. Nadleśnictwo ogłosiło specyfikację istotnych warunków zamówienia, w których nakreśliło kryteria, których brak spowodował przegrane kilku zakładów usług leśnych z terenu gmin Szubin, Łabiszyn i Barcin. Na przykład, w przetargu na 2013 rok startujący zakład otrzymywał zero punktów za brak forwardera, czyli ciągnika do nasiębiernej zrywki drewna. Chodziło też o to, że wcześniej tego typu kryteriów im nie przedstawiano. Ale przetargi, to przede wszystkim ceny wykonywanych usług, a niższe zaproponowała konkurencja tych zakładów usług leśnych, które mają siedziby na terenie Pałuk. Po przetargu na 2013 rok przedstawiliśmy bolączki, obawy i uwagi przegranych zakładów usług leśnych. Twierdzili, że nadleśnictwo oraz kierujący im ówczesny nadleśniczy Krzysztof Kraska ogłosili takie kryteria, by faworyzować zakłady spoza Pałuk. Dodali, że konkurencja przedstawia takie ceny, którym nie są w stanie sprostać.
Rok później nadleśnictwo ogłosiło przetargi według jeszcze innej specyfikacji. Między innymi inne były pakiety. Wcześniej jeden pakiet odpowiadał jednemu leśnictwu, a w przetargu na usługi na 2014 w jednym pakiecie skumulowano kilka leśnictw. Większe pakiety oznaczały większe wadia, a dla zakładów z terenu Pałuk były one za wysokie. Także w przetargach na 2014 rok konkurencja spoza Pałuk przedstawiła korzystniejsze ceny. Pałuccy przedsiębiorcy tłumaczyli, że nadleśnictwo najpierw proponuje stawkę za jaką chciałoby, by zakład wykonał usługę, podmioty składają oferty według kalkulacji kosztów, a po otwarciu kopert okazuje się, że konkurencja ich przebiła. Zastanawiali się, jakim cudem, skoro oni niżej z ceną zjechać nie mogli. Uwagi dotyczyły też konieczności posiadania przez operatorów maszyn kursów brakarskich itp. Nasi rozmówcy dawali do zrozumienia, że przetargi nie były prowadzone zgodnie z prawem zamówień publicznych, że mogły być ustawione, że mogło dojść do wycieku informacji.
Zakłady usług leśnych odwołały się od wyników przetargów do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu (RDLP), zainteresowały swoimi problemami parlamentarzystów i zgłosiły sprawę do prokuratury. Sprawę prowadziła prokuratura mogileńska. W międzyczasie dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu odwołał Krzysztofa Kraskę z funkcji nadleśniczego i powołał na to stanowisko Grzegorza Gusta.
Po przeprowadzonym dochodzeniu, przeanalizowaniu dokumentów i przesłuchaniu świadków prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa. Umorzenie dotyczyło trzech wątków.
Pierwszy dotyczył przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez ówczesnego nadleśniczego Krzysztofa Kraskę, działającego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej w okresie od 1 września 2012 r. do 2 stycznia 2013 r. oraz od 1 września 2013 do 31 stycznia 2014 roku. Dochodzenie miało wyjaśnić, czy podczas organizowania i przeprowadzenia przetargów nieograniczonych na wykonywanie usług z zakresu gospodarki leśnej na lata 2013 i 2014 doszło do nieprawidłowości, w następstwie czego poszkodowanymi zostali właściciele zakładów usług leśnych: Elżbieta i Zbigniew Katafiaszowie, Andrzej Wolnik i Wojciech Przybylski. Wobec braku znamion czynu zabronionego śledztwo zostało umorzone.
Drugi wątek badał, czy w sprawie działania przez nadleśniczego Krzysztofa Kraskę (w tym samym okresie co powyżej) w celu uzyskania zamówienia publicznego dla Rafała Hartwicha, Katarzyny Hartwich i Jana Kwaśniewskiego poprzez przedłożenie nierzetelnego pisemnego oświadczenia dotyczącego istnienia okoliczności o istotnym znaczeniu dla zamówienia publicznego, tj. braku stosunku prawnego lub faktycznego między nim a uczestnikami przetargu mogącego budzić wątpliwości, mógł działać na szkodę RDLP w Toruniu. Prokuratura stwierdziła, że czynu nie popełniono.
Ostatni wątek dotyczył wyjaśnienia, czy w sprawie utrudniania przetargu i nadużycia udzielonych uprawnień (w tym samym okresie) przez nadleśniczego Krzysztofa Kraskę poprzez wejście w porozumienie z uczestnikami przetargu Rafałem Hartwichem, Katarzyną Hartwich i Janem Kwaśniewskim i rozpowszechnianie informacji mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia przetargu dotyczących wymagań w zakresie sprzętu i kwalifikacji pracowników w zamian za uzyskanie korzyści majątkowej lub osobistej, mogło dojść do wyrządzenia szkody RDLP w Toruniu. Stwierdzono, że czynu nie popełniono.
Prokuratura nie stwierdziła uchybień w organizowaniu przetargów, ówczesny nadleśniczy podczas organizowania i nadzorowania przetargów działał w granicach swoich uprawnień, a swoim postępowaniem nie naruszył interesu pokrzywdzonych. Ponadto zebrany przez prokuraturę materiał nie dostarczył dowodów na utrzymywanie kontaktów osobistych nadleśniczego z Rafałem Hartwichem, Katarzyną Hartwich i Janem Kwaśniewskim, które mogłyby budzić wątpliwość co do jego bezstronności. Prokuratura nie znalazła również dowodów na to, by Krzysztof Kraska uzyskał jakąkolwiek korzyść majątkową od firm, które brały udział w przetargach, wykluczyła, by doszło do zamiany kopert przed przetargiem i nie ustaliła, by nadleśniczy udostępniał komukolwiek informacje, które umożliwiałyby konkurencji wygranie przetargu.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1216 (22/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze