Prokuratura Okręgowa w Elblągu skierowała do Sądu Rejonowego w Żninie akt oskarżenia przeciwko radnemu Dariuszowi Kaźmierczakowi o to, że jako przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie w poprzedniej kadencji samorządu nadużył uprawnień nie doprowadzając do odbywania sesji, na których mógłby zostać odwołany z funkcji przewodniczącego. Oskarżony uważa, że akt przeciwko niemu jest absurdalny i inspirowany politycznie przez poprzednią władzę.
Ponad rok temu, gdy Dariusz Kaźmierczak był jeszcze przewodniczącym Rady Miejskiej w Żninie pisaliśmy, że Prokuratura Okręgowa w Elblągu prowadzi przeciwko niemu śledztwo. Jak wyjaśniała prokurator Ewa Ziębka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Elblągu, postępowanie w tej sprawie przekierowała do tej jednostki Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. Wcześniej do Gdańska sprawę skierowała Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy.
W zeszłym tygodniu został skierowany do Sądu Rejonowego w Żninie przez Prokuraturę Okręgową w Elblągu akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi Kaźmierczakowi (zezwolił nam na posługiwanie się swoim nazwiskiem w pełnym brzmieniu), radnemu Rady Miejskiej w Żninie w obecnej kadencji. Mandat w tym gremium uchwałodawczym samorządu gminnego Dariusz Kaźmierczak pełnił również w poprzedniej kadencji. Od 17 maja 2021 r. aż do końca poprzedniej kadencji był również przewodniczącym tejże Rady. Stało się to w wyniku chwilowego uzyskania większości w Radzie przez ówczesną opozycję wobec burmistrza. Wtedy to odwołany został z funkcji przewodniczącego Grzegorz Koziełek, lider klubu radnych popierających ówczesnego burmistrza Roberta Luchowskiego. Po kilku miesiącach jednak Robert Luchowski zdołał na powrót przekonać do siebie radnych: Piotra Ostrowskiego, Jacka Orzechowskiego i Halinę Krygier. W rezultacie odbudował swoją większość w Radzie Miejskiej w Żninie. Wydawało się, że naturalnym następstwem tej sytuacji będzie odwołanie Dariusza Kaźmierczaka z funkcji przewodniczącego i powrót Grzegorza Koziełka. Tak się jednak nie stało. Przewodniczący Dariusz Kaźmierczak poprzez swoją nieobecność i wyznaczanie w zastępstwie do prowadzenia sesji któregoś z wiceprzewodniczących, który akurat też nie mógł być obecny na obradach, skutecznie nie doprowadzał w ogóle do otwarcia sesji, na których mógłby zostać odwołany. Blokował również możliwość składania projektów uchwał przez kluby skupiające wtedy radnych koalicji popierającej Roberta Luchowskiego.
Więcej w papierowym wydaniu tygodnika Pałuki, 27 marca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze