Dłubanką na prasłowiańskie bułeczki
Z zaproszenia kierownika muzeum w Biskupinie Wiesława Zajączkowskiego skorzystali przede wszystkim mieszkańcy okolicznych miejscowości.
Wprawdzie pogoda nie dopisała, jednak deszcz nie padał i można było zwiedzać wszystkie zakątki. Kto chciał mógł skorzystać z przejażdżki łodzią-dłubanką. Aby przekonać się jak podróżowali nasi praojcowie wsiadłam do niej; łódź jest bezpieczna i trzeba przyznać, że udała się wykonawcom. Na bułeczki pieczone prasłowiańską metodą zwiedzający nie doczekali się. Ostatnie deszcze sprawiły, że piec nasączony wodą bardzo długo się nagrzewał i gotów był około godz. 16:00. Kiedy włożono do niego ciasto, do którego użyto biskupińskiego miodu i mąki zmielonej na żarnach, upiekły się w mig. Smakowały bardzo, warto było czekać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze