Reklama

Dopłaty spływają jak woda

Wiktor Mielcarek od 2011 roku dopłacił dodatkowo do rachunku za zużycie 11 metrów sześciennych wody. Domagał się wyjaśnień od wodociągów na piśmie. Odpowiedzi nie dostał.

        fot. Remigiusz Konieczka

KPWiK, dopłaty, Kcynia, zużycie, woda
     Dopłaty spływają jak woda
    Mieszkańcy Miastowic w gminie Kcynia otrzymują do rachunków za zużycie wody, oprócz rzeczywistego zużycia, również zużycie doliczone. Nie wiedzą, skąd się ono bierze. Piszą do wodociągów, a te im nie odpowiadają. Burmistrz Kcyni twierdzi, że wyjście gminy ze spółki KPWiK rozwiąże problem mieszkańców.

Wysokość cen i stawek opłat za dostarczoną wodę na terenie gminy Kcynia 2013/2014 rok:
- gospodarstwa domowe, odbiorcy przemysłowi i pozostali - 3,21 zł/m3 (z VAT)
- opłata abonamentowa za utrzymanie w gotowości urządzeń wodociągowych - 3,68 zł/m-c (z VAT)
- opłata abonamentowa za rozliczenie punktu poboru - 4,24 zł/punkt poboru wody (z VAT)
- gmina za wodę pobraną na cele przeciwpożarowe - 3,21 zł/m3 (z VAT)

     Wiktor Mielcarek z Miastowic mieszka wraz z żoną w bloku wielorodzinnym. Co dwa miesiące otrzymuje z Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Szubinie rachunek za zużycie wody. W rozliczeniu oprócz zużycia wody spisanego według wskazań wodomierzy, na rachunku widnieje pozycja doliczone. To doliczone to czasem 0,3 metra sześciennego, a czasem nawet 1,4 metra sześciennego. Lokatorzy innych bloków mają doliczane do zużycia więcej, nawet 1,5 metra sześciennego. Problem dotyczy nie tylko bloku numer 22, w którym mieszka pan Wiktor, ale też innych. W sumie jest to trzydzieści rodzin mieszkających w Miastowicach. Wszyscy otrzymują rachunki z pozycją doliczone. Wiktor Mielcarek od 2011 roku miał doliczone 11 m3.
     - Staraliśmy się o wyjaśnienie w wodociągach. Napisaliśmy pismo, ale żadna odpowiedź do nas nie dotarła - mówi Wiktor Mielcarek.
     - Skontaktowaliśmy się z prawnikiem, który wyjaśnił nam, że powinniśmy ją otrzymać.
     Bloki w Miastowicach są wspólnotami mieszkaniowymi. Do grudnia 2011 roku czerpały wodę z ujęcia od miejscowej spółki. Był to zakład sadowniczy. Z chwilą zmiany właściciela, zmienił się dostarczyciel wody.
     - Najprawdopodobniej właścicielem całości była Agencja Nieruchomości Rolnych. Jak pojawił się nowy właściciel, to mieszkańcy musieli włączyć się do sieci funkcjonującej na terenie wsi, czyli do KPWiK Szubin - wyjaśnia burmistrz Kcyni Piotr Hemmerling.
     Po zmianie dostawcy wodomierze w mieszkaniach zostały wymienione. - Założyli nowe, a nasze stare wodomierze zabrali. Potem kazali ze te nowe zapłacić - mówi żona pana Wiktora. Lokatorzy dodają, że główny wodomierz też został wymieniony, ale jak przychodziły rozliczenia z doliczonym zużyciem, tak nadal przychodzą. Mieszkańcy zauważają, że nigdzie nikomu woda nie leci. Mało prawdopodobne, by ktoś kradł wodę, ponieważ liczniki mają założone plomby.
     - Nie wiemy, co mamy dalej zrobić. Stoimy w miejscu. Do sądu nie pójdziemy, bo to duży koszt. Chcemy tylko się dowiedzieć, dlaczego musimy dodatkowo płacić - mówi Wiktor Mielcarek.
     Prosto z Miastowic (przedwczoraj w południe) pojechaliśmy do prezesa Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Szubinie Krzysztofa Badury. Ten powiedział, że nie jest przygotowany do rozmowy na ten temat, ponieważ wcześniej nie umówiliśmy się na spotkanie. Dodał, że we wtorek i w środę nie ma czasu, tylko w przyszłym tygodniu. Potem wyjaśnił, że rozliczenie między KPWiK a mieszkańcami reguluje umowa. Stwierdza ona, że jeśli jest różnica między odczytem wodomierza głównego a sumą wodomierzy indywidualnych, to obciążani są mieszkańcy (kiedy jest niedobór). Kiedy nadmiar, to lokatorom oddawane są pieniądze. Jeśli występują ubytki wody, to w instalacji wewnętrznej, a administruje nią wspólnota mieszkaniowa i to mieszkańcy powinni rozwiązać problem ubytków.
     - My nie mamy takich możliwości, żeby ingerować w sieć. Przecież to oni odczytują liczniki. To są ich ubytki, a nie ludzi. To tak jakby sklepowa zrobiła manko, a ludzie za nią musieli zapłacić - twierdzi Wiktor Mielcarek.
     - Każdy powinien odpowiadać za swoje błędy. Jeżeli są błędy w odczytach, to spółka powinna wziąć za to odpowiedzialność, a nie przerzucać na odbiorców - uważa burmistrz Kcyni.
     Udziałowcami spółki Komunalne Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji są: gmina Szubin, gmina Sadki, gmina Nakło i gmina Kcynia. Włodarz gminy Kcynia przypomina, że Rada Miejska i społeczność gminy umocowali go do podjęcia kroków związanych z wyjściem gminy Kcynia ze spółki. - Na pewno zmianą jakościową odczuwalną przez mieszkańców będzie to, że warunki dla całej gminy będą równe. Ta sama cena wody dla Miastowic, Kcyni czy Gromadna - twierdzi Piotr Hemmerling.
     Mieszkańcom samej Kcyni i części gminy wodę dostarcza Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej spółka z o.o. w Kcyni. Mieszkańcom części terenów wiejskich w gminie Kcynia KPWiK w Szubinie. Po ewentualnym wyjściu Kcyni z szubińskiej spółki, całość wody mieszkańcom dostarczałby zakład komunalny w Kcyni, i wtedy cena za wodę byłaby ta sama dla wszystkich. - Mamy spółkę komunalną, która może w swoich rękach skupić całą infrastrukturę wodociągową, zbudowaną zresztą ze środków gminnych. Wolą samorządu i społeczeństwa jest wyjście ze spółki z naszym udziałem, który wynosi około 6%. Nie chcemy pogrążyć spółki, ale z ich strony stosowana jest obstrukcja, która nam to wyjście uniemożliwia - dodaje burmistrz Kcyni.
     Piotr Hemmerling wyjaśnia, że spółka wyceniła tylko udziały gminy Kcynia, a powinna być wyceniona całość majątku i z tej wyceny wyceniony 6% udział Kcyni.
     - My mamy swoje 6% i jesteśmy małym trybikiem. Jesteśmy lichym udziałowcem. Większość ma gmina Szubin i to burmistrz Ignacy Pogodziński nadaje ton funkcjonowania spółki. Jeśli to tak dalej pójdzie, to obawiam się, że bez sądu tego nie załatwimy. Jesteśmy przygotowani, by wejść na tę drogę -mówi Piotr Hemmerling.
Burmistrz Szubina Ignacy Pogodziński informuje, że gmina Szubin nie jest zainteresowana wyjściem Kcyni ze spółki na warunkach stawianych przez Kcynię.
     - Jak się do spółki raz wchodzi, to się z niej nie wychodzi. Majątek raz wprowadzony do spółki jest własnością spółki. Plan działania Kcyni, by włączyć ten majątek do „komunalki”, jest logiczny, ale żeby to legalnie zrobić, to najpierw musi wykupić majątek spółki KPWiK. Udziały mają na poziomie około 1,9 mln zł. Majątek został wyceniony na około 8 mln zł, więc musieliby dopłacić 6 mln zł. Jednak na tym etapie jestem przeciwny osłabianiu spółki - zauważa Ignacy Pogodziński. I on podkreśla, że jednym z możliwych rozwiązań jest droga sądowa i wtedy sąd zdecyduje, jak wyjść z tej sytuacji.
     Sołtys Miastowic Tomasz Derol powiedział, że jeśli mieszkańcy wyrażą taką wole, to jest gotów zorganizować zebranie i zaprosić na nie prezesa KPWiK, choć zaznaczył, że nikt z lokatorów bloków wcześniej mu problemu z odpłatnością za wodę nie zgłaszał.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1147 (6/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości