Pojemnik, w którym w Puzdrowcu magazynowane są padłe zwierzęta, stoi tuż przy drodze. Nie ma tu ogrodzenia.
fot Sylwia Wysocka
Puzdrowiec
Dwa kontenery z padliną
Zapach rozkładających się padłych zwierząt uprzykrza życie mieszkańcom Puzdrowca (gm. Janowiec).
- Tu większość z nas jest w jakiś sposób związana zawodowo z chlewniami Jana Pawlaka i dlatego nie ma tu protestów i hałasu. Zdajemy sobie sprawę, że mieszkamy na wsi, ale co innego jest wąchać zapachy z chlewni, a co innego rozkładające się padłe sztuki zwierząt, a to nic innego jak dwa pełne, odkryte kontenery padliny - mówią mieszkańcy. W Puzdrowcu przy drodze z Wągrowca ustawiony jest kontener z padłymi zwierzętami. Odstrasza on nie tylko swoim widokiem, ale i zapachem.
- To się rozkłada od piątku. Dziś mamy poniedziałek. Kontener jest pełen. Tam swoje robią już mady, a nad kontenerem latają zielone muchy - mówią mieszkańcy. Mieszkańcy mówią, że obawiają się o swoje zdrowie i dziwią się, że nie reaguje sanepid i inne służby kontrolne.
Ferma należy do Danuty i Jana Pawlaków. Jak zapewniła właścicielka, zdają sobie sprawę, że jest to uciążliwe, jednak ferma jest pod stałą kontrolą i zachowane są w niej obowiązujące normy. Zgodnie z obowiązującymi normami i wymogami padłe sztuki odbierane są raz w tygodniu.
- Przymierzamy się do kosztownej budowy chłodni, w której będą przechowywane padłe sztuki do czasu ich odbioru - powiedziała Danuta Pawlak.
- Problem pojawia się, kiedy jest upał, wówczas jest większy procent ubytku spowodowany upałami. Od kilku dni jest chłodniej i ten procent się obniżył, pojemnik tylko w części jest zapełniony - mówi Jan Pawlak, który sugeruje też, że do wsi przeprowadzają się nowe rodziny, co jest dowodem, że ferma nie stanowi tak dużej przeszkody.
Właściciel dodał, że teraz, na jego wniosek firma odbierająca padłe sztuki zaproponowała drugi pojemnik tak, by mogły one być zamykane.
- Pojemnik powinien być zamknięty, padlina zabezpieczona przed dostępem innych zwierząt. Co dwa lata fermy są kontrolowane i tam w Puzdrowcu wszystko było w porządku, jednak zajmiemy się tą sprawą w najbliższym czasie i udamy się na miejsce - powiedział Powiatowy Inspektor Weterynarii w Żninie Maciej Joachimowski.
Tadeusz Kosiara, kierownik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie powiedział Pałukom, że mieszkańcy Puzdrowca nie zgłaszali do sanepidu problemu z kontenerami z padliną.
- Sprawami określania sposobu przechowywania, transportu i utylizacji martwych zwierząt zajmuje się inspekcja weterynaryjna. Ja rozmawiałem już z powiatowym lekarzem w tej sprawie. Jeśli stan nie ulegnie tam zmianie, to my również zajmiemy się tematem - powiedział Tadeusz Kosiara.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 909 (28/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze