Odlewnia Żeliwa w Żninie
Dwa w jednym
Odlewnia Żeliwa w Żninie w dalszym ciągu istnieje, lecz nie ma pracowników. Jedynym zatrudnionym jest prezes. Szef spółki "Fil-Gar" podpisał w maju umowy z pracownikami odlewni. Prezes odlewni chciałaby złożyć wniosek o upadłość firmy, lecz nie ma na to pieniędzy.
O problemach Odlewni Żeliwa w Żninie pisaliśmy w ubiegłym roku. Przypomnijmy, że pracownicy skarżyli się, że pracowali przez trzy miesiące bez należnego wynagrodzenia. W sprawie interweniowała Państwowa Inspekcja Pracy.
Nowe problemy odlewni pojawiły się, kiedy właściciel budynków dzierżawionych wcześniej przez odlewnię podpisał umowę dzierżawy z firmą "Fil-Gar" z Torunia. Pozwoliło to spółce z Torunia rozpocząć produkcję w lutym. Początkowo "Fil-Gar" zatrudniał pracowników odlewni na umowę-zlecenie. W maju prezes spółki zawarł z nimi umowy o pracę na 4 lata. Tymczasem odlewnia zawiesiła działalność. Ma zobowiązania wobec wielu podmiotów, między innymi Urzędu Skarbowego w Żninie, który od dłuższego czasu zajmował 5 maszyn. Po wycenie biegłego zostały one wystawione na licytację, która odbędzie się 28 czerwca.
Jeden z pracowników odlewni powiedział nam, że zakład zawiesił działalność. Dotychczasowi pracownicy odlewni stali się pracownikami spółki "Fil-Gar". - "Prezes odlewni zalega nam z wypłatami za 2,5 miesiąca: grudzień, styczeń i połowę lutego. Nie idzie tego odzyskać. O tym, że staliśmy się pracownikami nowej firmy nie dostaliśmy żadnej informacji. Dopiero po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że pracujemy w zupełnie nowej firmie. Przyjechali panowie i poinformowali, że teraz będziemy pracować pod inną nazwą, prezes odlewni kazali opuścić teren zakładu. Póki co nie zostaliśmy zwolnieni z odlewni żeliwa. Nie dostaliśmy, ani świadectwa pracy, ani PIT-u, ani zaległych pieniędzy. Chyba panią prezes będziemy sądzić o zaległe wypłaty. Do domu musimy do niej chodzić prosić się o swoje należności. Nowa firma podpisała z nami umowy na 4 lata. Od lutego pracowaliśmy dla niej na umowę-zlecenie" - mówi pracownik proszący o zachowanie anonimowości.
Prezes odlewni powiedziała nam, że w lutym podpisała umowę współpracy z firmą "Fil-Gar", żeby móc wypłacić pracownikom zaległe pensje. - "Wedle umowy miałam otrzymywać środki, by móc spłacić pieniądze pracownikom. Tymczasem prezes firmy "Fil-Gar" do tej pory nie zapłacił mi za dzierżawę niektórych urządzeń. 20 maja dowiedziałam się, że prezes spółki "Fil-Gar" podpisał z moimi pracownikami umowę o pracę. Nie zostałam również poinformowana, że właściciel budynków zajmowanych przez odlewnię podpisał umowę dzierżawy z "Fil-Garem"" - żali się pani prezes.
Prezes odlewni twierdzi, że zamierza postawić odlewnię w stan upadłości. Nie dysponuje jednak taką kwotą pieniędzy, by móc przeprowadzić upadłość.
Prezes zarządu spółki "Fil-Gar" z Torunia Piotr Filiński powiedział nam, że spółka przejęła część pracowników odlewni i prowadzi działalność.
- "Zaczęliśmy od nowa. Jesteśmy nową firmą, która z poprzednim zakładem nie ma nic wspólnego. Wysłuchuję tylko dłużników poprzedniej pani prezes. Działamy tu od 9 lutego" - wyjaśnia Piotr Filiński. Prezes nie mógł nam wczoraj poświęcić więcej uwagi, gdyż - jak powiedział - co chwilę ma spotkania z nowymi kontrahentami. Wyraził jednak wolę spotkania i dłuższej rozmowy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze