Reklama

Dwie walki Krzyżaka

O bijatykach i wielkim obżarstwie
    Dwie walki Krzyżaka
    Aby dostać się do kas w niedzielę (ostatni dzień festynu) trzeba było czekać w długiej kolejce. Trud jednak opłacił się, bowiem tego dnia czekało na zwiedzających sporo atrakcji.

    Turniej rycerski
    Jedną z nich był turniej rycerzy ze stowarzyszenia "Bractwa Miecza i Kuszy". Do grodu zjechali najznamienitsi rycerze. Stawili się: "Bartłomiej bez ziemi", szlachetny "Jacek herbu Niesobia, Radosław herbu Poraj, Przemysław herbu Kierdeja" znany ze swej dumy z tego, że wielu przeciwników pokonanych w polu zostawił, "Jacek herbu Abdank" - rycerz ziemi mazowieckiej. Jako ostatni zjawił się szlachetny brat "Georg z Brunszwiku" - rycerz zakonu "Najświętszej Marii Panny". Rycerze przed przystąpieniem do walki unieśli prawice składając przysięgę: walczyć uczciwie, rannych oszczędzać, pokonanych nie dobijać.  
    Jako pierwsi do walki przystąpili: szlachetny rycerz "Przemysław herbu Kierdeja" i szlachetny "rycerz Jacek herbu Nierobia". Walka była straszna, kilka razy padali na ziemię. Z tej walki zwycięsko wyszedł "Jacek herbu Niesobia".  
Po nich przystąpili do boju "Jacek herbu Abdank" i "Bartłomiej bez Ziemi". Wybranka serca rycerza zawiązała mu na ramieniu wstążkę, która towarzyszyła mu w czasie walki. Było widać że rycerz "Jacek herbu Abdank" w wysokim stopniu kunszt rycerski opanował. Ranion został "Bartłomiej bez ziemi". Jego niewiasta pospieszyła mu jednak na ratunek przewracając na ziemię "Jacka herbu Abdank".  
    Do walki stawiła się trzecia para. Był to "Radosław herbu Poraj" oraz "Georg z Brunszwiku". Znany z wielu okrucieństw popełnionych, zatem walka była sroga. Obrali sobie najstraszniejszą broń - topory. "Krzyżak" łeb twardy miał i pokonał "Radosława". Na szczęście przybył jeszcze jeden rycerz, wysłannik suwerennego zakonu "Szpitalników Świętego Jana", rycerz "Andrzej". Stawił czoła "Krzyżakowi". Pokonał go w tej walce śmiertelnej. "Krzyżak" legł na ziemi bez ducha.  
    Konkurs obżarstwa
    Udawał wszakże z pewnością bo widziano go jak zasiadł do stołu gdzie przygotowano jadło dla głodnych innych profesji. Na stole pojawiła się zupa, jajka, piwo, czekolada, podpłomyki, kiełbasa (po 2 porcje), jogurt, jabłka, gruszki. Do stołu zasiedli: płetwonurkowie, jubiler, mennik.
    "Krzyżak" jadł powoli, dostojnie, zjadł bardzo dużo i zwyciężył, pomimo, że w żaden sposób nie zgodził się jeść czekolady. Pomógł mu w tym około półtoraroczny maluch, który co rusz przychodził do stołu.  

Maria Warda
Pałuki nr 188 (39/1995)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości