Reklama

Dymarka swą budową przypomina beczkę

Jak wytapiano żelazo
    Dymarka swą budową przypomina beczkę
    Rafał Niedźwiadek z Lublina, Waldemar Kaliński z Warszawy i Marek Gmur z Warszawy  w ramach archeologii doświadczalnej odtworzyli techniką wytopu żelaza z rudy darniowej. Ich zamiarem było zrobić to w miarę dokładnie i realnie, aby uzyskać produkt, z którego kiedyś robiono narzędzia.  

    Przyjechali do Biskupina już po otwarciu festynu. Ich warsztat do wytopu żelaza powstał jako ostatni, ale jak się później okazało, rozpadł się pierwszy. Cóż - taka technologia.  
    Termin i miejsce
    Na naszych ziemiach około 400 lat p.n.e. zaczyna się epoka żelaza. Najpierw techniką tą parały się ludy zachodnie, a później przechodzi ona na wschód.  
    Jak wytapiano żelazo na początku, trudno - zdaniem archeologów - powiedzieć. Czy pierwszą technologią były dymarki, też nie wiadomo. Dymarkę, jaką zbudowali na wzgórzu biskupińskim znaleziono w Pruszkowie. Odkrycie na miarę europejską udokumentowano w Nowej Tułpi w Górach Świętokrzyskich.
    Technologia
    Dymarka, czyli piec hutniczy budową przypomina beczkę. Nie ma w środku paleniska ani komór.  
Archeolodzy zaczęli piec budować w środę. Do tłustej gliny dodali piasku i słomy, aby budowla nie zawaliła się. W pewnym momencie piec zaczął siadać, gdyż konstrukcja okazała się za ciężka.  
Celem wytopu, do którego potrzebna jest temperatura 1300 stopni Celsjusza, jest oddzielenie zanieczyszczeń znajdujących się w rudzie od żelaza. Z tego względu, że jest to archeologia eksperymentalna, przywieziono rudę darniową, czyli taką, jaką posługiwali się nasi przodkowie.  
    Kiedy piec już stwardniał (po 24 godzinach osuszania) na tyle, że mógł wytrzymać konieczną temperaturę, został zrobiony wsad. Węgiel drzewny przełożono kilkakrotnie rudą darniową aż po samą kulminację. Po około 12 godzinach uzyskano tzw. surówkę, na którą czekał z niecierpliwością kowal. Był zainteresowany, bowiem nigdy nie korzystał z produktów pochodzących z rudy darniowej, a tym bardziej z dymarki.  
    Efekty
    Niestety, niewielkie uzyskał korzyści, bowiem metalu było bardzo mało i trudno na jego podstawie było wydać opinię co do jego jakości.
    Archeologia doświadczalna okazała się wielce przydatna przy opiniowaniu ilości wytopów w jednej dymarce. Eksperymenty wykazały, że w takim piecu wytapiać można było tylko raz, po czym piec najczęściej się rozpadał. Tak też się stało w Biskupinie.

Maria Warda
Pałuki nr 188 (39/1995)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości