Reklama

Dyrekcja szpitala: lekarz nie popełnił błędu

Dyrektor Pałuckiego Centrum Zdrowia Roman Pawłowski po zapoznaniu się ze skargą Ireneusza Gwita, opinią lekarza Michała Szymczaka, a także opiniami personelu medycznego z oddziału ratunkowego i dra Wojciecha Hillemanna uznał, iż lekarz z oddziału ratunkowego nie popełnił błędu. Ireneusz Gwit mówi, że teraz najważniejsze jest zdrowie żony i zapowiada, że do sprawy na pewno wróci.

     Tydzień temu opisaliśmy historię opowiedzianą przez Ireneusza Gwita. Nasz rozmówca wraz z żoną, która miała 40oC gorączki i bardzo niskie ciśnienie tętnicze, zgłosili się na oddział ratunkowy w Pałuckim Centrum Zdrowia w Żninie. Pełniący wówczas dyżur lekarz Michał Szymczak - zdaniem Ireneusza Gwita - nie sprawdził dokładnie, jak żona się czuje i poinformował ją, że powinna się zgłosić na dyżur do Epoki. Tam żona została przebadana przez lekarkę i dostała receptę na leki. Dyżurująca wówczas lekarz Emilia Sarnowska nie wystawiła żonie Ireneusza Gwita skierowania do szpitala, gdyż uznała, że nie ma takiej potrzeby. Po dobie spędzonej w domu stan zdrowia żony Ireneusza Gwita znacznie się pogorszył. Mężczyzna wezwał pogotowie. Kobieta trafiła do szpitala na oddział chirurgii ogólnej. Miała niedrożność jelit i zapalenie otrzewnej. Żonę Ireneusza Gwita, pracującą od 20 lat w żnińskim szpitalu, operowali lekarze Jerzy Rozmus i Jacek Porada. W opinii Ireneusza Gwita, lekarze uratowali żonie życie. Uważa, że z kolei zachowanie i potraktowanie żony przez Michała Szymczaka było niewłaściwe. Dlatego tydzień temu złożył do dyrekcji Pałuckiego Centrum Zdrowia oficjalną skargę na postępowanie lekarza dyżurującego na oddziale ratunkowym.
     Dyrektor Roman Pawłowski zapoznał się ze skargą Ireneusza Gwita i wysłuchał wyjaśnień Michała Szymczaka oraz personelu medycznego z oddziału ratunkowego. Dyrektor wziął pod uwagę również opinię dra Wojciecha Hillemanna, zastępcy dyrektora PCZ do spraw medycznych, który bezpośrednio nadzoruje wszystkie procedury medyczne w szpitalu.
     - Doktor określił, że zespół ratownictwa medycznego na szpitalnym oddziale ratunkowym nie popełnił błędu. Na podstawie wywiadu lekarskiego ustalono, że pacjentka cierpi na schorzenie o charakterze przewlekłym. Nie zaistniało ono w ostatnim czasie i nie potrzebowała leczenia szpitalnego - mówi Roman Pawłowski. Dyrektor zwraca uwagę, że dzień przed wizytą na oddziale ratunkowym w szpitalu, pacjentka zgłosiła się do gastroenterologa, który zalecił dalsze leczenie. Zdaniem dyrektora, w tej sytuacji trudno oczekiwać, żeby kobieta wymagała natychmiastowej opieki personelu medycznego z oddziału ratunkowego. Zdaniem Romana Pawłowskiego pacjentka otrzymała pełną informację, żeby zgłosiła się na dyżur do Epoki, gdzie dyżurująca lekarka również nie widziała konieczności zgłoszenia się do szpitala lub na oddział ratunkowy.
     - Według doktora Hillemanna nie było w tym czasie zagrożenia życia, żeby natychmiastowo udzielać pomocy. Choroba nasiliła się dopiero po kilkunastu godzinach. Nie ma więc podstaw, by twierdzić, że popełnił błąd - wyjaśnia dyrektor.
     Żona Ireneusza Gwita cały czas przebywa w szpitalu. Muszę tę sprawę przedyskutować z żoną i wtedy podejmiemy decyzję, co dalej zrobimy w tej sprawie - mówi Ireneusz Gwit. I dodaje, że teraz musi się skupić przede wszystkim na zdrowiu żony i zapowiada, że na pewno do tej sprawy wróci.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1309 (11/2017)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Uratowana dopiero przez chirurgów

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości