Pałuckie Centrum Zdrowia w Żninie
Dyrektor odchodzi, lekarz zostaje
Przypuszczałem, że mam dużo ludzi życzliwych w szpitalu. Zawstydziliście mnie, bo nie myślałem, że aż tylu - przyznał na koniec swojej pracy na stanowisku dyrektora Aleksander Kmiećkowiak.
Pożegnanie dyrektora Aleksandra Kmiećkowiaka z załogą szpitala Pożegnanie dyrektora Aleksandra Kmiećkowiaka przez załogę miało miejsce 4 lipca w świetlicy szpitalnej. Zgromadził się tam personel szpitala. Było mnóstwo podziękowań osobistych, składanych dyrektorowi przez poszczególnych pracowników, a głównie - wyrazy uznania za niemal 20 lat pracy na stanowisku dyrektora - najpierw Samodzielnego Publicznego Zakładu Podstawowej Opieki Zdrowotnej, a potem Pałuckiego Centrum Zdrowia.
- Aleksander Kmiećkowiak służył pomocą i radą. Czasem potrafił skrytykować, ale również nas chwalił. Zachęcał nas do podwyższania swoich kwalifikacji. Wyprowadził szpital z wielkiego kryzysu, a jego powrót na stanowisko dyrektora i prezesa Pałuckiego Centrum Zdrowia uratowało szpital - powiedziała Teresa Saskowska, pediatra.
- Współpracowaliśmy przez 20 lat. Był i jest osobą bardzo konkretną. Wiedział co chce zrobić. Szanowaliśmy go za to. Potrafił kierować personelem i pracą 150 kobiet. Teraz jest nas znacznie mniej, ale jest to personel z coraz wyższym wykształceniem - mówi Anna Słomkowska, naczelna pielęgniarka.
- Miałem okazje współpracować z dyrektorem Kmiećkowiakiem jako lekarz i jako jego zastępca do spraw medycznych. To mój najlepszy dyrektor. Miałem z nim bardzo dobry kontakt. Czasem się nie zgadzaliśmy, ale on mnie wysłuchał. Spokojnie mogłem powiedzieć swoje zdanie, on swoje i dochodziliśmy do wspólnego zdania. Nasz dyrektor nie tylko był dyrektorem. Oprócz tego był człowiekiem, któremu zależało na szpitalu. Oddał dużą część siebie dla tego szpitala. Wiele dla tego szpitala zrobił. Przeprowadzał inwestycje myśląc o rozwoju szpitala. Taką inwestycją jest nowoczesny blok operacyjny, którym możemy się pochwalić. To duża i najważniejsza inwestycja w ostatnim czasie. Ale też, jak każda inwestycja, także i ta rodzi za sobą zobowiązania. I ich spłata, to jest to zadanie, którego realizacja nas czeka na najbliższe lata - powiedział dyrektor Pałuckiego Centrum Zdrowia Tomasz Kuss..
- Jako Rada Nadzorcza, oceniamy dyrektora bardzo wysoko. Głównie dlatego, że zorganizował i prowadził przez sześć lat spółkę, która przynosiła mniejszy i większy zysk. Za pieniądze pozyskane z UE zmodernizował blok operacyjny na miarę XXI wieku. Bez tego szpital mógł nie otrzymać kontraktu. Oceniliśmy go bardzo dobrze, a uwag nie mieliśmy - powiedział Ryszard Lorczyk, przewodniczący Rady Nadzorczej.
Podczas pożegnania Aleksander Kmiećkowiak powiedział m.in.: - Nasłuchałem się masę miłych rzeczy. Dziękuję wam wszystkim za to i za te lata współpracy. Życzę wam, abyście prowadzili szpital w jak najlepszym kierunku Moje życzenie jest też takie, abyście wszyscy pomagali tej dwójce (chodzi o dyrektora Kussa i zastępcę dyrektora - Ewę Gąsior, przyp. rk) i nie tylko. Żeby szpital rósł. Wszyscy muszą wiedzieć, że budują ten szpital. Wiem, że przyszłe lata będą lepsze i będzie wam się lepiej działo. Co jest ważne? Żeby człowiek szedł do pracy z przyjemnością.
Aleksander Kmiećkowiak żegna się ze stanowiskiem dyrektora, ale nie ze szpitalem. Będzie przyjmował w poradni urazowo-ortopedycznej jako lekarz specjalista.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1012 (27/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze