Żnińscy radni za dłuższą likwidacją szpitala
Dyskusja z udziałem radcy
Debata nad przedłużonym okresem likwidacji szpitala nie zapisałaby się w pamięci, gdyby nie radca Henryk Klich, który wdał się w polemikę z radnymi, i radny Jan Rogosz, który walnął pięścią w stół i powiedział mecenasowi, kto płaci za jego usługi. A wszystkiemu przysłuchiwał się ksiądz dziekan.
Zarząd Powiatu wystąpił do Rady Miejskiej w Żninie z prośbą o wyrażenie opinii na temat przedłużenia okresu likwidacji starego Szpitala Powiatowego. W imieniu starostwa na sesji wypowiadał się sekretarz powiatu Andrzej Hłond, który wyjaśnił, co już zrobiono w celu zaspokojenia wierzycieli. Sekretarz powiedział, że w zobowiązaniach publiczno-prywatnych zostały zawarte ugody z 440 podmiotami na ponad 4 mln zł. Natomiast w zobowiązaniach cywilnoprawnych 120 ugód na 6,5 mln zł. Do uregulowania pozostały trzy zobowiązania cywilnoprawne, ale największym problemem są zobowiązania publiczno-prywatne wobec ZUS i Urzędu Skarbowego. Sekretarz powiedział, że wyjściem z sytuacji związanej z nieuregulowanymi zobowiązaniami jest pakiet ustaw zdrowotnych, jaki ma być przyjęty przez Sejm RP. Zapisy w projekcie ustawy dają możliwość umorzenia zobowiązań publiczno-prywatnych w zakładach, które się przekształcają i które już się przekształciły.
- My spełniamy wymogi zapisane w ustawie. Jest szansa, że zobowiązania będą umorzone. Starosta żniński jest na rozmowach w Warszawie. Spotkał się z posłem Olejniczakiem i Szmajdzińskim - mówił Andrzej Hłond.
Radny Dariusz Kaźmierczak pytał o kwotę zobowiązań od osób fizycznych, roczny koszt związany z likwidacją szpitala i czy została przewidziana możliwość, aby gmina Żnin została udziałowcem w Pałuckim Centrum Zdrowia, czyli w nowym szpitalu. Radny pytał również, co się stanie, jeśli ustawa nie zostanie wprowadzona w życie i czy jest inny plan oddłużenia szpitala. Sekretarz powiatu odpowiedział, że zobowiązania do osób fizycznych to niecałe 800.000 zł, koszt likwidacji to 50.000 zł, a w sprawie udziałowców i planów decyduje Zarząd Powiatu.
- Myślę, że sekretarz przedstawił sytuację jasno - bronił Andrzeja Hłonda radny Andrzej Kurek, dyrektor I LO, czyli jednostki podległej starostwu. - Takie pytania nie są do końca skierowane do sekretarza. Likwidacje szpitala to nie jest nasz problem.
I tu głos zabrał radca prawny Henryk Klich, który zastępował Bogusława Szymczaka. Stwierdził, że ma odmienne zdanie od Andrzeja Kurka i uważa, że likwidacja szpitala powinna obchodzić radnych żnińskich. Powiedział, że powiat wykonał dobry krok, a likwidacja może zostać przedłużona bez względu na to, czy Rada Miejska wyrazi opinię pozytywną czy negatywną.
- Sytuacja wymaga poparcia uchwały - apelował Henryk Klich.
Andrzej Kurek powiedział, że jako mieszkaniec Żnina bardzo interesuje się losem szpitala, ale jego zarządzaniem zajmuje się powiat, a nie gmina Żnin.
- A od mecenasa oczekiwałbym porady prawnej, a nie polemiki - powiedział radny. Radca ponownie próbował zabrać głos, ale ta próba tak zdenerwowała Jana Rogosza, że walnął pięścią w stół. - Dosyć tego - krzyknął radny. - Za porady prawne się panu płaci. Kto dopuścił pana do głosu?
Sytuacja stała się niezręczna, bo chwilę wcześniej wszedł na salę obrad ks. Tadeusz Nowak i całej pyskówce się przysłuchiwał. Radny Zenon Flejter stwierdził, że wychodzi, bo sytuacja jest wstydliwa, po czym wstał i opuścił aulę, a radca zaczął tłumaczyć, że taki jest jego styl pracy, a potem przepraszał.
- Pan mecenas został dopuszczony do głosu przeze mnie - przyznał przewodniczący Rady Lucjan Adamus.
Kilka dni po sesji burmistrz przyznał, że przyczyną zamieszania był odmienny styl pracy radców prawnych zatrudnianych przez Urząd Miejski. - Szymczak nie odzywa się wcale, a Klich wchodzi w dyskusję. Może faktycznie niepotrzebnie - powiedział Leszek Jakubowski.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 875 (47/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze