Najstarsza mieszkanka Godaw Janina Gawrych i jej syn Stanisław martwią się, że jeśli zajdzie potrzeba wezwania karetki, to samochód może nie dojechać pod wskazany adres
fot. Arkadiusz Majszak
Godawy, dojazd, droga, gospodarstwo, pogotowie
Ekstremalny przejazd
Dojazd do domu najstarszej mieszkanki Godaw Janiny Gawrych i opiekującego się nią syna Stanisława stanowi nie lada wyzwanie. Biegnąca przez pole droga gruntowa po opadach zamienia się w błotnisty ciąg komunikacyjny, któremu nie sprosta samochód osobowy. - A jeśli trzeba będzie wezwać do mamy pogotowie, to ono tutaj nie dojedzie - martwi się pan Stanisław.
Janina Gawrych, najstarsza mieszkanka Godaw, która w tym roku skończy 95 lat, mieszka wraz z opiekującym się nią synem Stanisławem na skraju wsi. Zajmują gospodarstwo, które od stuleci przechodzi z pokolenia na pokolenie. Od centrum Godaw do niewielkiego gospodarstwa Gawrychów jest około kilometra. Można do nich dotrzeć jedynie wąską gminną drogą gruntową. Szerokość drogi nieco przekracza szerokość samochodu osobowego. Po opadach deszczu droga zamienia się w błotnisty odcinek komunikacyjny. Warunki optymalne dla przeprowadzenia ekstremalnych rajdów motocyklowych czy samochodowych z odpowiednim napędem. Gorzej, jeśli codziennie trzeba tę drogę przynajmniej raz przebyć, chociażby na zakupy, samochodem osobowym z napędem na jedną oś.
Do domu państwa Gawrychów nie jest łatwo dojechać
fot. Arkadiusz Majszak
Pan Stanisław zwraca uwagę, że w czasach, kiedy w Żninie działała jeszcze cukrownia, jeździł do zakładu po żużel, którym utwardzał drogę. Po likwidacji cukrowni radził sobie na różne sposoby, czasem pomogła gmina i wysypała kamień wapienny. Pani Janina wspomina, że kiedy generał, były dowódca Pomorskiego Okręgu Wojskowego, jeszcze się dobrze czuł i przyjeżdżał dość często na swoją posiadłość znajdującą się nieopodal gospodarstwa Gawrychów, stan drogi nie był jeszcze najgorszy. Generał jednak ciężko zachorował na płuca i praktycznie już w ogóle nie przyjeżdża. Jeśli już, to bardzo sporadycznie. Teraz droga po opadach deszczu czy roztopach śniegu zamienia się błoto. W ostatnich dniach Stanisław Gawrych wysypał na drogę cztery przyczepy piasku, bo dziury były tak wielkie, że nie można było przejechać. Nasz rozmówca przyznaje, że dotychczas był dość cierpliwy i nie skarżył się nikomu na stan drogi prowadzącej m.in. do jego gospodarstwa, ale kilka aspektów zdecydowało o tym, że i on postanowił upomnieć się o przebudowę drogi z gruntowej na asfaltową.
- Droga jest gminna, a ja podatki i to niemałe płacę. Wszędzie w Godawach robi się drogi asfaltowe, a tu nie. Mieszkańcy Żnina będą się tutaj budować i planują na stałe zamieszkać, bo tereny są tutaj ładne. Nie wiem, czy teraz trochę nie żałują swojej decyzji, bo droga też im się nie podoba. Jak kupowali ziemię, to było ciepło. Latem nie jest źle, bo ta droga się wyrówna. Jesienią, zimą, gdy puści mróz i wczesną wiosną po roztopach jest najgorzej. Droga jest porozjeżdżana. Jak teraz by to zamarzło i przyszła kolejna odwilż, to koleiny zrobią się jeszcze większe. Samochód osobowy się zawiesi i nie pojedzie. Poza tym w każdej chwili może zaistnieć potrzeba wezwania karetki czy lekarza do mamy. Lekarz może tu nie dojechać samochodem. Jest po prostu kłopot. Ja póki co jakoś sobie radzę, bo muszę tu mamie wszystko dowieźć. Kupiłem samochód z napędem na dwie osie, lecz koleiny się pogłębiają. Ale ja sam nie będę już tej drogi naprawiał, bo to droga gminna - mówi pan Stanisław.
W ubiegłym roku w Godawach odbyło się zebranie sołeckie, na którym mieszkańcy wsi dokonali podziału funduszu sołeckiego. Większość opowiedziała się za budową drogi do strzelnicy. Za budową drogi do gospodarstwa państwa Gawrychów głosowało tylko 5 mieszkańców.
- Zimą na strzelnicę nikt nie przyjeżdża, a ludzie chorują przede wszystkim zimą. Pogoda jest brzydka, a stan drogi się pogarsza - zwraca uwagę nasz rozmówca.
Wspomina również, że nieraz zgłaszał poprzedniemu wójtowi Zdzisławowi Kuczmie problem. Wie również o tym sołtys.
- Po pierwsze nie było pieniędzy, ale też były wójt mówił mi, że on nie może, bo ma takich radnych i że sołtys jest taki. Ponadto tu zawsze się tłumaczyli, że do jednego drogi nie będą robić - wyjaśnia Stanisław Gawrych. I w fakcie, że nieopodal powstaną nowe posesje, upatruje szansy, że droga asfaltowa w końcu powstanie. Liczy, iż nowi mieszkańcy również będą wnioskować do gminy o naprawę drogi.
Sołtys Godaw Zenon Fletka wyjaśnia, że część funduszu sołeckiego na 2015 rok miała być przeznaczona na remont drogi do państwa Gawrychów, lecz większość mieszkańców zdecydowała, by pieniądze przeznaczyć na drogę do strzelnicy.
- Wcześniej ta droga nie była brana pod uwagę, bo mieszkańcy mówili, że tam nikt nie jeździ. Pan Gawrych ma rację, bo przyszły roztopy, a matkę ma w podeszłym wieku, a podatki też płaci - dodaje sołtys. Zenon Fletka informuje również, że w sprawie drogi do państwa Gawrychów spotkał się z wójtem i otrzymał zapewnienie, że droga ma być naprawiona jeszcze w tym tygodniu.
Wójt Błażej Łabędzki powiedział nam, że szanse na naprawę drogi w tym roku są marne z uwagi na mizerię finansową. Zapewnił, że będzie szukał możliwości pozyskiwania finansów na naprawę dróg. W tej chwili gmina będzie mogła przeprowadzić jedynie doraźną interwencję, by droga nadawała się do użytku (wyrównanie, utwardzenie kamieniem). Wójt zaznaczył, iż problemem natychmiast się zajmie i droga zostanie wyrównana.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1196 (2/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze