Reklama

Feniks heavy metalu

Adam Gołębiewski, w tle Roman Różański

              fot. archiwum

Nasi w świecie
    Feniks heavy metalu
    Kilka miesięcy temu kolumbijska firma fonograficzna Warhymns Records wydała album Goliath popularnego w latach 80. zespołu Lord Vader z Bydgoszczy, którego basistą był żniński muzyk Roman Różański. Jest to pierwsza wydana oficjalnie w Ameryce Południowej płyta polskiego metalowego zespołu.

     Historia staje się jeszcze ciekawsza, gdy uświadomimy sobie fakt, iż kapela nie istnieje od blisko siedemnastu lat. O okolicznościach tego niecodziennego wydarzenia rozmawiałem z perkusistą Lorda, obecnie muzykiem i promotorem Witoldem Albińskim.
    Epizod pierwszy
    W roku 1980 dwóch członków bluesowej formacji Nowy Rynek, wokalista Dariusz Hałas i perkusista Witold Albiński, postanowiło opuścić zespół. Chcąc grać cięższą odmianę rocka muzycy założyli zespół Fatum. Grupa cieszyła się rosnącą popularnością na lokalnym rynku muzycznym, nagrywała pierwsze utwory w studiu Polskiego Radia PiK w Bydgoszczy. Utwory Fatum trafiły na antenę radiową, a piosenka Idź dalej doszła do trzeciego miejsca Listy Przebojów Jedynki. W tym czasie Fatum tworzyli obok Albińskiego i Hałasa Witold Nowicki - gitarzysta i basista Marek Felski (zmarł w 1986 roku).

Roman Różański

Reklama

                 fot. archiwum

    Skład grupy zmienił się w 1985 r. Zespół tworzyli: Dariusz Hałas - wokal, Adam Gołębiowski - gitara, Jarosław Smarszcz - gitara, Roman Różański - bas, Witold Albiński - perkusja. Albiński wspominając współpracę z Różańskim powiedział: - To najlepszy basista, z jakim dotychczas grałem. Tworząc sekcję rytmiczną dobrze się rozumieliśmy. Graliśmy naprawdę trudne rzeczy, a Romek zawsze był świetny.
    Fatum starał się o udział w najważniejszym wówczas polskim festiwalu rockowym w Jarocinie. - Zadzwoniliśmy z pytaniem, czy Fatum zakwalifikowało się na przesłuchania? Powiedziano nam, że tak, że jesteśmy na liście. Pojechaliśmy do Jarocina, a tam okazało się, że zagrać ma owszem Fatum, ale z Warszawy. Wróciliśmy do domu rozczarowani i zmieniliśmy nazwę na Lord Vader.
    Więcej mocy
    Nowy szyld pociągnął za sobą zmianę stylistyczną. Zespół zainspirowany Metalliką, Annihilatorem i AC/DC rezygnował z melodyjnego hard rocka na rzecz heavy metalu. W tym czasie Lord Vader współpracował z Młodzieżowym Klubem Rozrywki Na Solnej i Studenckim Klubem Aryl 2.
    Grupa szybko zyskała uznanie profesjonalistów. Otrzymała też propozycję dokonania pierwszych nagrań dla potrzeb Polskiego Radia. Owocem tej sesji było wydanie w kwietniu 1986 r. singla z utworami Inna twarz i Łaknienie ciała na płycie Tonpressu (S-631 Tonpress). Do obiegu trafiła kaseta Lord Vader - Fatum? (MKR 003). Zespół ciężko pracował i cieszył się rosnącą popularnością. Ich twórczość trafiła na listę przebojów Metal Top 20, prowadzoną przez Krzysztofa Brankowskiego w Polskim Radiu w audycji Marka Gaszyńskiego. Jeden z utworów doszedł do czwartego miejsca tej listy! W tym też roku Lord Vader wystąpił na głównej scenie jarocińskiego festiwalu. Notabene na małej scenie grał wtedy najważniejszy dzisiaj polski zespół metalowy - Vader. Trzeba przyznać, że grupa pechowo wybierała sobie nazwy.
    Efektem ich dobrego występu w Jarocinie było zaproszenie zespołu na przesłuchania do festiwalu Metalmania 86. Jako zespół spoza tzw. układu nie odniósł sukcesu na tym festiwalu. Niemożność znalezienia wydawcy na nagrany materiał działała na grupę deprymująco. Niepowodzenie w przesłuchaniach do Metalmanii 86, kiedy zagrali bardzo dobry koncert, utwierdziło zespół w przekonaniu, że bez wsparcia ówczesnych rządców metalowego rynku niewiele uda się osiągnąć. - Głównym macherem od metalu był Tomasz Dziubiński, który proponował kapelom nagranie i wydanie płyt, ale bez kasy. Nie chcieliśmy wchodzić w taki układ. Zresztą taka propozycja konkretnie nigdy nie padła. Wysyłaliśmy demówki w różne miejsca, ale bez powodzenia. Brakowało nam wiatru w plecy. Ktoś potem odszedł z zespołu, potem znów wrócił, ale już nie było tej motywacji. Rozpadliśmy się w 1987 roku.
    Spotkanie w sieci
    Po wielu latach prawie dorosła już córka Dariusza Hałasa będąc na internetowym czacie przeczytała zdanie, które napisał niejaki Bart Gabriel: - Kupię tonpressowski singiel Lorda Vadera. Proszę o kontakt z osobą, która ma tę płytę. Dziewczyna odpisała, iż obiekt zainteresowania pana Barta jest w jej posiadaniu. Po kilku zdaniach wydało się, że jest córką wokalisty tego zespołu. Bart poprosił więc na czat ojca. Hałas długo rozmawiał z Bartem, ale wszelkie deklaracje Barta przyjmował mało poważnie. - Potem okazało się, że Bart Gabriel to kluczowa postać w tym wszystkim. Facet jest maniakiem klasycznego heavy metalu. Zajmuje się wszelką działalnością z nim związaną. Zaproponował, że pomoże nam wydać stary materiał. Skontaktował nas ze Stefanem Reimaierem z niemieckiej wytwórni Karthago Records, która zajmowała się wydawaniem analogów z zapomnianą już muzyką. Zebraliśmy się z chłopakami, żeby wszystko omówić. Był to dla nas zupełny kosmos. Odszukaliśmy w archiwum Radia PiK nagrania, zremasterowaliśmy je i wysłaliśmy do Niemiec. Pół roku ciszy, aż pewnego dnia listonosz przynosi dużą paczkę z niemieckimi znaczkami, a w środku dziesięć płyt. Pięć na czarnym i pięć na czerwonym winylu.
    Album ukazał się pod nazwą Goliath zawierał 10 kompozycji: Just A Life (Samo Życie), Goliath (Goliat), Another Face (Inna twarz), Desire Of The Body (Łaknienie ciała), Fraternity Of The Blood (Braterstwo krwi), Last Show (Ostatni film), Retrospection (Retrospekcja), Rock NRoll Its Me (Ballada o AC/DC), In Searching (W poszukiwaniu), Go On (Idź dalej), Think! (Pomyśl).
    Lord powraca
    Okazało się, że płyta dobrze się sprzedaje i zbiera mnóstwo pochlebnych recenzji. Bart Gabriel zaproponował grupie wydanie tego materiału na płycie CD. Zespół zebrał się ponownie w starym składzie. - Pojawił się pomysł, że jak już mamy wydać płytkę, to nagrajmy jeszcze jakieś nowe kawałki. Przed rozpadem nagraliśmy na próbie siedem kawałków. Przesłuchaliśmy tę kasetę i wybraliśmy trzy numery. Mieliśmy pewne obawy co do tego, jak nam to wyjdzie po tylu latach. Tylko ja i Roman gramy do dzisiaj. Mimo że chłopaki nie mieli gitar w ręku od dziesięciu lat, wyszło dobrze. Zaskakująco dobrze! Wysłaliśmy te trzy kawałki i po jakimś czasie znów paczka z płytami. Dostaliśmy autorskie egzemplarze płyty i nawet jakieś tantiemy.
    Kompaktowe wydanie Goliatha ukazało się w 2002 r. pod labelem Karthago Records. Jest to pierwsza płyta CD wydana przez tę wytwórnię, o numerze katalogowym KR 001. W stosunku do LP wzbogacona jest o sześć dodatkowych utworów: Questions (Pytania), Schizophrenia (Schizofrenia), Salvation (Ocalenie), Metal And Rust (Metal i rdza), Sajtanel (Sajtanel). Na albumie znajduje się szesnaście kompozycji. Pięć z roku 1983 to stare, melodyjne i przebojowe piosenki Fatum. Jest osiem cięższych kawałków Lorda Vadera z 1986 oraz trzy wolniejsze nieomal domowe utwory Lorda anno domini 2001. Zawiera tłumaczenie tekstów na język angielski i niemiecki oraz biografię napisaną przez Barta Gabriela. W subiektywnych ocenach od 1 do 10 płyta otrzymuje noty 7, 8. Grupa ma wielu fanów w Niemczech i innych krajach, w których metal cieszy się popularnością. Muzycy otrzymali też propozycję reaktywacji zespołu i nagrania nowego materiału.
    Goliath W Ameryce Południowej
    Wielkim zaskoczeniem była wiadomość, że prawa do albumu kupiła kolumbijska firma Warhymns Records. Płyta ukazała się kilka miesięcy temu. Tym samym Goliath Lorda Vadera stał się pierwszym oficjalnym metalowym wydawnictwem polskiego zespołu w Ameryce Południowej.
    Grupa nie zamierza wznawiać swojej działalności. Na razie jej członkowie cieszą się z pochlebnych recenzji i uważnie śledzą zawiłe losy swojej muzyki z młodości.

Reklama

Tomasz Rogacz
Pałuki nr 653 (34//2000)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości