Gąsawa, otulina, Wojciech Szczęsny, Jacek Sobolewski, Wiesław Zajączkowski, sesja
Furtka do rozdzielenia otuliny
Wojciech Szczęsny, Jacek Sobolewski i Wiesław Zajączkowski gorąco dyskutowali na ostatniej sesji Rady Gminy w Gąsawie na temat zmiany w miejscowym planie zagospodarowania dla Biskupina i Godaw. Dyskusja miała miejsce na samym końcu obrad i wójt Zdzisław Kuczma już w niej nie uczestniczył.
Przypomnijmy: pod koniec stycznia radni Rady Gminy w Gąsawie przyjęli uchwały w sprawie zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Gąsawa i w sprawie zmiany uchwały zmieniającej uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego terenów położonych w obrębie wsi Biskupin i Godawy, polegającą na podziale opracowywanego planu na dwa etapy, z których drugi dotyczyłby spornych działek znajdujących się w otulinie rezerwatu. W dyskusji wzięli udział wójt Zdzisław Kuczma, projektantka Małgorzata Janiak i radni. Do głosu nie została dopuszczona zastępca kierownika delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków Elżbieta Dygaszewicz, która na sesję przybyła na zaproszenie klubu radnych, czyli Wiesława Zajączkowskiego, Mariusza Kazika i Karola Janickiego.
Chętnych do wypowiedzenia się w sprawie było jednak więcej. Ci musieli czekać do samego końca sesji, kiedy przyszedł czas na wolne głosy i zapytania. Wtedy to już wójta Gąsawy Zdzisława Kuczmy nie było na sali.
- Stowarzyszenie „Wierzba” nie zostało dopuszczone do głosu i zapytuję się, czy za każdym razem nie będziemy dopuszczeni do głosu jako strona w sprawie (rzecz dotyczy zmiany uchwały w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla Biskupina i Godaw - przyp. mk), bo jeśli tak, to nie będzie sensu, żebym tu przychodził, spożytkuję inaczej czas - powiedział Wojciech Szczęsny i zawnioskował o rozprawę administracyjną. - Ona nam przysługuje, a z tego co wiem, to inwestor też jest zainteresowany rozprawą administracyjną, żebyśmy wszyscy usiedli wspólnie i żeby była rozmowa i konsultacja.
Wojciech Szczęsny, podobnie jak Wiesław Zajączkowski, podkreślił, że uzasadnienie uchwały jest bezpodstawne i nie ma tam żadnej merytoryki.
- Merytoryczny jest tylko interes inwestora, ale interes mieszkańców jest tutaj zróżnicowany - powiedział Wojciech Szczęsny. - Moim interesem jako mieszkańca będzie to, żeby utrzymać dobro wspólne, w tym przypadku pomnik historii w stanie nienaruszonym, a także otulinę w stanie nienaruszonym, bez zmiany formy użytkowania, z pozostawieniem terenu rolnego. Nikt tu nic nie zabiera inwestorowi, on pozostaje z gruntem, a my chcemy zachować w całości otulinę. W tej chwili otworzyła się furtka do rozdzielenia tej otuliny na różne formy użytkowania.
Wojciech Szczęsny podkreślił, że interesem mieszkańców jest dbać o Biskupin. Przewodniczący Rady Gminy Marek Maciejewski zapewnił, że Rada ustosunkuje się do tego na piśmie i wtedy będzie można ustalić jakieś konsultacje. Zapewnił, że nie zabiera głosu mieszkańcom i jeśli będzie potrzeba konsultacji społecznych z mieszkańcami czy przedstawicielami stowarzyszeń, to oni do głosu będą dopuszczani i dyskusja się odbędzie.
- Konsultacje społeczne były przeprowadzone w tym temacie, przesuwaliśmy decyzję o podjęciu tych uchwał, były konsultacje między specjalistami prawnikami i uznaliśmy, że decyzje podjęte dzisiaj były jak najbardziej właściwe, dlatego nie dopuściłem do dalszej dyskusji - powiedział Marek Maciejewski, na co Wojciech Szczęsny podkreślił, że w żadnych konsultacjach w tej sprawie nie uczestniczył i stanowisko stowarzyszenia nie zostało wysłuchane, a stowarzyszenie jest stroną w tej sprawie. Radny Wiesław Zajączkowski dodał, że sprawa uzasadnienia uchwały nie była na komisjach poruszana, a radni z zaskoczenia dowiedzieli się, że jest pomysł podziału planu na dwie strefy, dlatego na komisji radni wstrzymali się od głosu.
- Uzasadnienie dostaliśmy siedem dni przed sesją i wtedy już nie mieliśmy z kim dyskutować, a w tej chwili o czym mamy rozprawiać, jak uchwała została przegłosowana - powiedział Wiesław Zajączkowski. - To dla nas przykre doświadczenie, że się nie korzysta w pełni z tego, co demokratyczne przepisy nam gwarantują.
Przewodniczący Marek Maciejewski podkreślił, że jest protokół z posiedzenia komisji, zostały przedstawione propozycje przez wójta, materiały do radnych dotarły w odpowiednim czasie i można było dyskutować.
Radny Mariusz Kazik dodał, że prosił, aby na komisji wypowiedział się inwestor, na co nie było zgody, tak samo nie było zgody, żeby wypowiedział się na sesji.
Jacek Sobolewski poinformował, że nie wnosił i nie wnosi o rozprawę administracyjną, bo zgodnie z prawem nie można jej przeprowadzić, ale wielokrotnie prosił, aby spotkać się ze stowarzyszeniami w obecności władz i przewodniczącego Rady.
- Do takich rozmów wielokrotnie namawiałem i prosiłem, ale nigdy do nich nie doszło - powiedział Jacek Sobolewski. - Na komisji osobiście prosiłem pana doktora, który zlekceważył moją prośbę o rozmowę. Może nie byłoby dziś tego głosowania i doszlibyśmy do jakiegoś porozumienia.
Inwestor podkreślił, że chce rozmawiać, chce znać wytyczne i oczekiwania konserwatora. Dodał też, że jest gotów wycofać niektóre punkty z wniosku o warunki zabudowy.
- Jak zostanę przekonany przez stowarzyszenie jedno, drugie, trzecie, że te działania są złe, że to wpływa negatywnie, to jak najbardziej się do tego ustosunkuję - powiedział Jacek Sobolewski. - Moja sytuacja prawna i plany biznesowe zmieniły się od 15 stycznia radykalnie i jest mi niezmiernie przykro, że nie został mi głos udzielony, bo może nie byłoby dzisiaj niepotrzebnych problemów, a nie chciałbym być też odbierany w ten sposób, że moja osoba czy moje inwestycje budzą kontrowersje.
- Panie inwestorze, ja nie jestem wójtem i nie zamierzam absolutnie nim być i nie mogę się zgodzić na indywidualne rozmowy, bo one nie będą miały prawnej mocy, a jedynie wspólna rozmowa z organami władzy może coś tutaj zmienić - powiedział Wojciech Szczęsny i wyraził zadowolenie, że inwestor jest gotów do zmiany wniosku o warunki zabudowy i stwierdził, że jeśli to nie wpłynie na formę użytkowania otuliny, to znajduje to jego poparcie.
Radny Wiesław Zajączkowski podkreślił, że stracona została bezpowrotnie szansa na rozprawę administracyjną, a rozmowa z inwestorem nie ma większego sensu prawnego.
- Uzgodnienia w procesie administracyjnym są wiążące dla wszystkich stron - mówił radny. - A tak, to pogadamy tylko sobie. Przykładem jest budowa kilka lat temu sławetnego hotelu w Biskupinie. My żeśmy sobie ze dwa razy pogadali, zostaliśmy na własnych stanowiskach i pan Sobolewski wybudował ten hotel.
Jacek Sobolewski przypomniał, że Wiesław Zajączkowski jako dyrektor muzeum składał wnioski o warunki zabudowy dla wielu inwestycji i nigdy nie prosił o rozprawę administracyjną. Nadmienił też, że w przypadku sześciu inwestycji, dla których złożył wniosek o warunki zabudowy, nikogo Urząd Gminy nie uznał za stronę, a w jego postępowaniu jest 15-16 stron.
- Wychodzi na to, że ja mam sąsiadów, a we wszystkich sześciu wnioskach złożonych przez Państwowe Muzeum Archeologiczne w Biskupinie nikogo nie uznano za stronę, czyli wygląda na to, że moje działki mają sąsiadów, a pana nie - powiedział Jacek Sobolewski. Na te słowa Wiesław Zajączkowski przyznał, że nie wie, skąd inwestor wie, z kim i co muzeum uzgadniało.
- Nie będąc stroną, w sposób nielegalny doszedł pan do dokumentów. Jak pan to wytłumaczy? - pytał Wiesław Zajączkowski.
- Panie dyrektorze, od pańskich pracowników z muzeum otrzymałem - powiedział Jacek Sobolewski.
Po tych słowach Marek Maciejewski zamknął dyskusję zapewniając, że pytający otrzymają odpowiedzi na swoje pytania na piśmie, ewentualnie na najbliższej sesji.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1147 (6/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze