Termin, w którym samorząd musiałby uporać się z wykonaniem odwiertu upływa z ostatnim dniem grudnia - realizacja jest więc nierealna. Nie zmienia to jednak faktu, że radni opozycji nie poparli rezygnacji z inwestycji o tak wielkim potencjale. Potencjale, który w przekonaniu burmistrza w obecnych realiach nie miałby szansy na wykorzystanie i sfinansowanie.
Geotermia to słowo, które włodarze Gąsawy oraz radni minionej i trwającej kadencji odmienili już bez wątpienia przez wszystkie przypadki. Radny Mariusz Kazik przypomniał, że pierwsze rozważania na temat możliwości wydobywania energii z podziemnych wód termalnych rozpoczęły się znacznie wcześniej, bo kilkanaście lat temu.
Przełomem był rok 2021 kiedy to gmina pozyskała wsparcie w ramach projektu Geologia i górnictwo, część 1. Poznanie budowy geologicznej kraju oraz gospodarka zasobami złóż kopalin i wód podziemnych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie na wykonanie odwiertu geotermalnego. Kwota dofinansowania, którą mogła wykorzystać wyniosła 26.989.275 zł, natomiast przewidywalny całkowity koszt realizacji oszacowano wówczas na 27.211.438 zł. Dotacja miała więc sprostać zadaniu właściwie w całości.
Zgodnie z założeniami wykonanie otworu geotermalnego w pobliżu Jeziora Gąsawskiego (o głębokości 3.600 m) pozwoliłoby na pozyskanie gorącej wody podziemnej o temperaturze ok. 115 stopni oraz przeprowadzenie w nim niezbędnych badań, umożliwiających rozpoznanie i udokumentowanie własności eksploatacyjnych poziomu wodonośnego dolnej jury. Końcowo energia wynoszona przez wydmuch termalny miałaby zostać wykorzystana m.in. do produkcji prądu oraz energii cieplnej. Ten etap byłby jednak odrębną inwestycją i wiązałoby się z kolejnymi wielomilionowymi kosztami.
Pod rządami wójta, a następnie burmistrza Błażeja Łabęckiego gmina przeprowadziła trzy przetargi. Żaden nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Potencjalni wykonawcy proponowali wykonanie zadania za kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów złotych więcej niż zakładano. Zostały więc unieważnione. W ostatnim postępowaniu ogłoszonym w lutym ubiegłego roku, ofertę złożyła tylko jedna firma - UOS Drilling S.A. z siedzibą w Warszawie, która zaproponowała wykonanie otworu badawczo-eksploatacyjnego za 40.866.663,90 zł, co znacznie przekroczyło możliwości finansowe samorządu.
Po objęciu władzy w gminie starania o pozyskanie brakujących środków, a także partnerów do przeprowadzenia inwestycji rozpoczął burmistrz Jacek Superczyński. Podczas wtorkowej sesji (23 września) już po raz kolejny przypomniał radnym o dotychczas podjętych krokach, w tym licznych spotkaniach m.in. zastępcą prezesa NFOŚiGW w Warszawie, głównym geologiem kraju, prezesem IKS Solino Inowrocław czy przedstawicielem Grupy Orlen, które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Chcąc przekonać Radę Miejską do konieczności rezygnacji z inwestycji ponownie wskazał, że szacowany koszt wykonania odwiertu wynosi aktualnie ok. 40-50 mln zł, a do jego skutecznej eksploatacji konieczne są dodatkowe odwierty zatłaczające (minimum dwa, optymalnie trzy do zwiększenia wydajności inwestycji). Koszty ich wykonania będą zbliżone do tych, które pochłonie odwiert główny. Uwypuklił także fakt braku odbiorców ciepła i samej infrastruktury ciepłowniczej. Jak wiadomo gmina nie posiada żadnej sieci ciepłowniczej, co oznaczałoby konieczność jej budowy od podstaw. Jego zdaniem brak dużych odbiorców ciepła w pobliżu odwiertu sprawi, że wykorzystanie geotermii na potrzeby ogrzewania stanie się w praktyce niemożliwe lub nieopłacalne. Alternatywne sposoby wykorzystania ciepła np. rolnictwo czy suszarnie wymagają natomiast dodatkowych inwestycji i nie gwarantują rentowności.
Kolejna bolączka to problemy z wpięciem do sieci energetycznej. Burmistrz wytłumaczył, że możliwość wykorzystania wód geotermalnych do produkcji energii elektrycznej jest ograniczona przez brak odpowiedniej przepustowości lokalnej sieci energetycznej (konieczność budowy sieci do Żnina). Modernizacja sieci energetycznej, koniecznej do przesyłu wytworzonej energii, leży poza kompetencjami gminy i wymagałaby współpracy z operatorami sieci dystrybucyjnej. Wskazał również, że geotermia wiąże się z ryzykiem geologicznym - istnieje możliwość, że odwiert nie dostarczy wystarczającej ilości wody o odpowiedniej temperaturze.
Minusem, o którym usłyszeli radni był też brak wpływu geotermii na rozwój turystyki. Wiąże się to z tym, że lokalizacja odwiertu (mała działka przy jeziorze) uniemożliwia rozwój infrastruktury turystycznej, takiej jak baseny termalne czy SPA, a to w naturalny sposób eliminuje jedną z potencjalnych korzyści inwestycji.
Co najistotniejsze - dążenie do wykonania odwiertu mogłoby zostać urealnione tylko za sprawą zaciągnięcia kredytu, co w opinii włodarza jest zbyt ryzykowne i nieuzasadnione ekonomicznie. Sytuacja finansowa gminy nie należy do łatwych.
Po wysłuchaniu szczegółowej prezentacji Jacka Superczyńskiego przyszedł czas na rozbudowaną dyskusję. Radni opozycji przekonywali, że z rezygnacją należy jeszcze poczekać, szukać dodatkowych rozwiązań i sposobów na pozyskanie inwestorów czy też zgłębiać wiedzę, uczestnicząc w forach poświęconych geotermii. Dopiero po upływie kilkudziesięciu minut głośno wybrzmiał fakt, że tzw. efekt rzeczowy, a więc odwiert musi powstać do końca bieżącego roku, o czym radni nie wiedzieli, a co zmieniło postać rzeczy (decyzja marszałka o zatwierdzeniu projektu geologicznego jest natomiast ważna do 2028 r.).
Dyskusję zamknęło głosowanie. Za rezygnacją z przeprowadzenia inwestycji głosowali radni: Anna Brzuchalska, Magdalena Czekała, Józef Goc, Leszek Kranz, Ewa Romańska, Roman Tański oraz Danuta Tomaszewska. Przeciw opowiedzieli się: Paweł Brzykcy, Mariusz Kazik, Karol Majchrzak, Jacek Mielcarzewicz i Roman Szczęsny. Od głosu wstrzymał się tylko radny Paweł Szary.
- Chciałbym wyraźnie podkreślić: to nie jest porażka Gąsawy. To dowód, że potrafimy podejmować odpowiedzialne decyzje, kierując się dobrem mieszkańców i stabilnością finansów gminy. Dzięki pracy wykonanej do tej pory wiemy więcej o naszych zasobach naturalnych, zdobyliśmy cenne doświadczenie w kontaktach z instytucjami centralnymi i przekonaliśmy się, że w naszej społeczności nie brakuje odwagi do ambitnego myślenia. Nie rezygnujemy z marzeń o innowacyjnych rozwiązaniach. Będziemy szukać innych, bardziej realnych dróg, dla tak małego samorządu, aby Gąsawa była gminą nowoczesną i ekologiczną - podsumował Jacek Superczyński.
Dodajmy, że niejednomyślna rezygnacja z inwestycji odblokowała ponad 220.000 zł z budżetu gminy. Pieniądze zostały przekierowane na oświatę - głównie na brakujące wypłaty dla nauczycieli.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze