Burmistrz: chcieli za dużo
Gminna studnia w rękach dewelopera
Gminie Łabiszyn nie udało się odkupić od właścicielki działki, na której znajduje się studnia wodociągowa. Burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek twierdzi, że właściciele za wykup działki i odszkodowanie z lat ubiegłych żądali blisko 600.000 zł. Właścicielka - że żądała trochę więcej niż 60.000 zł.
W czasach PRL w Łabiszynie, na terenie należącym do prywatnych właścicieli, powstała stacja wodociągowa. Tak zresztą budowane były stacje nie tylko w Łabiszynie - teren ogradzano bez zgody właściciela ziemi, stawiano budynki i kopano studnię. Teren wodociągów użytkowała gmina, a właściciele nie doczekali się odszkodowań za utracone mienie.
W zeszłym roku jedna z właścicielek gruntu, na którym znajdują się wodociągi, wystąpiła do gminy z propozycją sprzedaży ziemi. Gmina nie przystała na taką propozycję. Właścicielka wystąpiła zatem na drogę sądową. Sąd orzekł, że ziemia, na której znajduje się studnia wodociągowa, jest prywatną własnością i została bezprawnie zabrana przed 30 laty.
Gmina wnioskowała przed sądem o uznanie zasiedzenia działki. Sąd nie wydał jednak takiego postanowienia. Gmina przystąpiła więc do negocjacji z pełnomocnikiem właścicielki działki w kwestii warunków uregulowania zobowiązań. W sierpniu burmistrz zapowiadał, że gmina będzie chciała działkę od właścicielki kupić. Zaprzeczył również w rozmowie z Pałukami, że grunt, na którym znajduje się studnia, wykupi od właścicielki firma deweloperska, która w zamian za to oczekiwałaby od gminy działki, na której będzie mogła budować market.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek poinformował, że właściciele działki za wykup działki i odszkodowanie z lat ubiegłych chcieli od gminy blisko 600.000 zł. Poinformował też, że działkę wykupiła firma deweloperska, z którą gmina będzie prowadzić rozmowy na temat warunków dzierżawy działki.
Właścicielka działki nie chciała z nami rozmawiać o fiasku rozmów z gminą oraz transakcji z firmą deweloperską. I wyjaśniła: - To, co mówi burmistrz, to totalna bzdura. Chcieliśmy trochę więcej niż jedną dziesiątą z tej kwoty, o której mówi. Gmina się z zakupu działki wycofała. Na razie nic więcej nie mogę powiedzieć - mówi właścicielka.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 882 (1/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze