Międzylesie to niewielka wieś położona koło Damasławka. W jej centrum, w domu pod numerem 15 mieszka wraz ze swym synem Maria Kaczmarek. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż kiedyś ten dom był własnością Stanisława Mikołajczyka.
Przez wiele lat był on uważany przez emigrację za kolaboranta, przez propagandę komunistyczną za agenta obcego wywiadu. Już samo emocjonalne zaangażowanie świadczy, że Mikołajczyk nie był osobą przeciętną.
Dziś, w Damasławku i jego okolicy mało kto pamięta, iż następca Sikorskiego na stanowisku premiera rządu emigracyjnego, wicepremier Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej w latach 1945-1947, przed wojną mieszkał w małej wsi Międzylesie niedaleko Damasławka.
20-hektarowe gospodarstwo w Międzylesiu Stanisław Mikołajczyk nabył w 1930 r. z Urzędu Likwidacyjnego. Umożliwiło mu to wzięcie udziału w pracach samorządu terytorialnego na terenie Wielkopolski. Mikołajczyk za wszelką cenę starał się pogodzić pracę na roli z pracą społeczną. Z wyboru wszedł do Rady Powiatowej i do Wydziału Powiatowego w Wągrowcu, a stamtąd do Sejmiku Wojewódzkiego. Równocześnie Mikołajczyk działał także w samorządzie rolniczym. Starsi mieszkańcy Międzylesia do dziś wspominają jego wielkie zaangażowanie w sprawy wsi.
W 1936 r. Mikołajczyk został wybrany prezesem Wielkopolskiego Towarzystwa Kółek Rolniczych. Wielka indywidualność i autorytet tego człowieka obudziły w mieszkańcach Międzylesia chęć działania, zaangażowanie w sprawy wsi.
Z inicjatywy Mikołajczyka w Międzylesiu powstało Stronnictwo Ludowe oraz Związek Młodzieży Wiejskiej "Wici".
Praca w parlamencie nie pozwoliła mu jednak na dalsze prowadzenie gospodarstwa w Międzylesiu. Oddał je więc w dzierżawę swojemu szwagrowi Ignasiakowi, sam natomiast przeprowadził się do Poznania.
Kiedy w 1947 r. Mikołajczyk wyjechał z kraju, jego gospodarstwo zostało odebrane dzierżawcy i przekazane państwu.
Stanisława Mikołajczyka darzono w Międzylesiu wielkim szacunkiem. Jego autorytet był tak wielki, że nawet w ciężkim okresie po jego emigracji niemalże cała wieś należała do Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Trudno jest ustalić, czy po wojnie Mikołajczyk pojawił się jeszcze w Międzylesiu, bądź w Damasławku. Jedni twierdzą, że po mobilizacji w 1939 r. nie pojawił się już więcej na swoim gospodarstwie, inni uważają, że będąc dziećmi widzieli go na dożynkach w Międzylesiu w 1946 r.
Starsi mieszkańcy Międzylesia, Dąbrowy i Damasławka pamiętają Mikołajczyka jako wysokiego, krępego mężczyznę o wybitnej wprost pamięci. Podobno z łatwością zapamiętywał z imienia i nazwiska osoby, z którymi spotkał się tylko raz w życiu. Posiadał także niezwykłą, tylko sobie znaną zdolność szybkiego i wnikliwego czytania. Wszyscy, którzy kiedykolwiek go widzieli, mówią o nim jako o osobie zrównoważonej i spokojnej.
Żenujące jest to, iż ani w Międzylesiu, ani w Damasławku nie ma niczego, co upamiętniałoby fakt, iż Stanisław Mikołajczyk przez kilka lat mieszkał w tej okolicy. Urząd Gminy w Damasławku nie posiada żadnych informacji dotyczących tego człowieka. Urzędnicy tłumaczą się brakiem dokumentów. Zapytani o jakiekolwiek informacje wysyłają do Międzylesia. Co stanie się jednak, gdy zabraknie tych, którzy pamiętają działalność Mikołajczyka na tym terenie? Pozostały już tylko starsze osoby, które widzą w swej pamięci wielkiego działacza ludowego chodzącego za pługiem oraz dzieci tych, którzy bakcyla działalności ludowej zaszczepili swoim potomkom.
Nic więc dziwnego, że młodzież z Międzylesia nazwisko Mikołajczyk kojarzy z Marianem (synem Stanisława), który dwa lata temu przyjechał z Florydy, aby obejrzeć dom swojego ojca, nie zaś z politykiem i wielkim działaczem ludowym tego regionu.
W Damasławku łatwiej jest dowiedzieć się o przedwyborczym spotkaniu Karola Świerczewskiego, które odbyło się w tej miejscowości pod koniec 1946 r., niż o wieloletniej działalności Stanisława Mikołajczyka.
Justyna Mazurek
Pałuki nr 142 (45/1994)
Życie Stanisława Mikołajczyka
Stanisław Mikołajczyk urodził się 18 lipca 1901 w Holsterhausen w Westfalii, w rodzinie wielkopolskiej, która wyjechała na zarobek do Niemiec. Po powrocie do Polski rodzina zamieszkała w powiecie krotoszyńskim. Jako młody chłopak Stanisław Mikołajczyk brał udział w postaniu wielkopolskim, następnie w wojnie polsko-bolszewickiej, podczas której był ranny.
W wieku 21 lat został członkiem SL Piast. W wyborach 1930 roku uzyskał mandat z opozycyjnej listy Centrolewu w Gnieźnie. W latach 1930-31 był Członkiem Rady Naczelnej PSL "Piast", następnie Stronnictwa Ludowego. Od 1933 do 1939 pełnił obowiązki wiceprezesa SL.
We wrześniu 1939 roku został zmobilizowany. Po przekroczeniu granicy węgierskiej internowano go na Węgrzech. W listopadzie przedostał się do Francji, gdzie od razu został członkiem władz emigracyjnych.
Od 1941 pełnił funkcję wicepremiera. W latach 1943-44 był premierem rządu Rzeczpospolitej na emigracji. Po złożeniu urzędu premiera opuścił emigrację i wszedł do utworzonego przez Stalina w czerwcu 1945 roku Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, w którym został wicepremierem.
Następne dwa lata są najbardziej dramatycznym okresem jego działalności politycznej. W styczniu 1946 wybrano go prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Prowadzi tę jedyną prawdziwie opozycyjną partię pod prąd postępującej sowietyzacji kraju. Komuniści są jednak silniejsi - w walce z PSL wielu działaczy tej partii zostaje zamordowanych.
Wybory z 19 stycznia 1947 roku zostały sfałszowane. Z obliczeń w tych komisjach, w których byli członkowie PSL-u wynikało, iż Stronnictwo zdobyło w wyborach 69% głosów. Oficjalnie podano, że 10,3%
20 października 1947 roku Stanisław Mikołajczyk opuścił potajemnie kraj i udał się po raz drugi na emigrację. Nie odegrał tam już znaczącej roli. Warto wspomnieć jedynie, że był współorganizatorem i przewodniczącym Międzynarodowej Unii Chłopskiej, grupującej partie ludowe z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Zmarł w 13 grudnia 1966 w Waszyngtonie i jest pochowany na cmentarzu Mount Olivet.
Prochy jego mają wrócić w przyszłym roku do kraju. (jóm, dk)
Antybohater
Stanisław Mikołajczyk był politykiem, dla którego ważniejsza była skuteczność, niż pryncypia ideowe. Dlatego wiele jego posunięć nie mieści się w kanonie zachowań, przypisywanych bohaterom narodowym. Wielkopolska skuteczność, której hołdował, sytuowała się na przeciwległym krańcu niż szlachetna klęska.
Jako urzędujący premier udał się na rozmowy do Moskwy, gdzie rozmawiano z nim jako z osobą prywatną. Uważał że należy rozmawiać, choćby w tej formie, bo inaczej powojenny kształt Polski będzie zbudowany wyłącznie przez komunistów.
Co musieli czuć sądzeni w Moskwie przywódcy Polski Podziemnej, gdy się dowiedzieli, że równocześnie z procesem Mikołajczyk montuje wraz z Gomułką i Bierutem nowy polski rząd? Ale i wtedy uważał, że sprawy lojalności i honoru należy pozostawić na boku. Że ważniejsze jest ratowanie tego, co jeszcze się da uratować. Kręgi emigracyjne uważały wtedy wejście Mikołajczyka do wspólnego rządu z komunistami jako zdradę godną postawienia przed pluton egzekucyjny.
Historyk PSL-u, Piotr Eugeniusz Wardecki porusza jeszcze jedną dwuznaczną kwestię biografii Mikołajczyka - moralną ocenę jego ucieczki z kraju: "Przywódca ten zdecydował się na nią w momencie nie tylko decydującej porażki politycznej, ale i realnego zagrożenia aresztowaniem, cierpieniami, może nawet śmiercią. Wydaje się, że trudno wymagać od polityka bezwzględnego heroizmu i poświęcenia swego życia w sytuacji, gdy uratowanie go jest jeszcze możliwe. Z drugiej strony trudno jest się także dziwić rozgoryczeniu współpracowników Mikołajczyka, których do końca zachęcał do oporu i wytrwania, szykując własną ucieczkę".
Co lepsze? Stać się kolejnym kamieniem przez Boga rzuconym na szaniec? Czy wybrać antybohaterstwo - będąc pokonanym, istnieć?
Dominik Księski
Pałuki nr 142 (45/1994)


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze