Reklama

Groził, że spali ich żywcem

Brzyskorzystewko, pożar, straż pożarna, lokator, policja
    Groził, że spali ich żywcem
    Dwa zastępy straży pożarnej oddymiały pomieszczenia w budynku w Brzyskorzystewku. Nikomu nic się nie stało, ale mieszkańcy czują się zagrożeni.

    W podobnej sytuacji znaleźli się już drugi raz, dlatego sprawę zgłosili policji.
    Do zdarzenia doszło 9 lutego po 22:00 w mieszkaniu zajmowanym przez pięćdziesięcioletniego Tadeusza D. Jak poinformował aspirant Marek Krygier, rzecznik prasowy KP PSP w Żninie, pożar powstał podczas nieobecności lokatora. Zapaliła się kołdra i koc w jego mieszkaniu.
    - Lokator sam wyrzucił płonące przedmioty za okno, strażacy tylko zadbali o to, żeby oddymić pomieszczenia sąsiednie i zapobiec powstaniu ognia. Przyczyną pożaru było zaprószenie ognia od niedopałka papierosa - powiedział aspirant Marek Krygier.
    Jedna z mieszkanek tego budynku skarży się, że Tadeusz D., w którego mieszkaniu doszło do pożaru, przysparza im kłopotów od dawna. Jest to już drugi pożar, jaki wybuchł z jego powodu.
    - On raz już spalił doszczętnie mieszkanie, a teraz znowu - mówi jedna z mieszkanek budynku, w którym mieszka 25 osób. - My się boimy zasnąć, bo on odgraża się nam, że spali nas żywcem, więc pilnujemy nocami na zmiany. Ten pan ma problem z alkoholem i nikt nic z tym nie robi.
    9 lutego konieczna była interwencja dwóch zastępów straży pożarnej. Interweniowała także policja, która potwierdza, że najprawdopodobniej doszło do zaprószenia ognia od papierosa.
    - Ten pan, który mieszkał sam, najprawdopodobniej zasnął z papierosem w ustach i doprowadził do zapalenia kołdry, którą był przykryty - poinformował nadkom. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie. - Policja rozmawiała z jego synem, który powiedział, że zauważył dym, wszedł do środka i zareagował wyrzucając kołdrę za okno. On także wezwał policję i straż pożarną.
    Jedna z sąsiadek wspomina, że po wyrzuceniu kołdry za okno, inny mężczyzna gasił ją śniegiem, a Tadeusz D. siedział w tym czasie w domu ubrany w kurtkę i buty.
    Nadkom. Krzysztof Jaźwiński poinformował także, że mężczyzna był nietrzeźwy i tego samego dnia został zatrzymany w policyjnym areszcie do wytrzeźwienia. Przyznał też, że sąsiedzi skarżyli się, że on już wcześniej wykrzykiwał, że mu na niczym nie zależy, groził, że spali cały budynek. Bali się, że ich sąsiad zrealizuje swoje groźby.
    - Ludzie ci zostali pouczeni, że zgodnie z artykułem 190 kodeksu, groźby karalne są przestępstwem ściganym na wniosek, dlatego jeśli czują się zagrożeni, to mogą złożyć zawiadomienie i sporządzić taki wniosek, on spowoduje ściganie sprawcy - powiedział nadkom. Krzysztof Jaźwiński.
    Faktycznie, po wydarzeniach z 9 lutego trzy osoby zdecydowały się takie zawiadomienie na policję złożyć. Tadeusz D. usłyszał już zarzut gróźb karalnych i występuje jako osoba podejrzana. Prokurator zdecydował się nałożyć na niego karę w postaci dozoru policji. W związku z tym, że nie była to jednorazowa sytuacja, sprawą zajmuje się także dzielnicowy.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1044 (7/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości