Reklama

Grzejniki wymienia spółdzielnia

Piechcin, grzejniki, spółdzielnia, policja
      Grzejniki wymienia spółdzielnia
      Prezes barcińskiej spółdzielni apeluje, żeby uważać na oszustów, którzy próbują działać pod szyldem spółdzielni. Policja twierdzi, że wszystko jest w porządku.

      Do prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy w Barcinie dotarły informacje, że jeden z mieszkańców Piechcina został oszukany, a osoby, które zjawiły się w jego mieszkaniu, podawały się za wysłanników spółdzielni.
      - Zamieściłem ogłoszenie w Telewizji Lokalnej, żeby mieszkańcy uważali na oszustów, złożyłem zawiadomienie na policję i z tego co wiem, to policja ich zatrzymała i okazało się, że są to przedstawiciele jakiejś firmy - informuje Henryk Popławski, prezes spółdzielni. Według jego relacji, mężczyźni pojawili się w mieszkaniu starszego mieszkańca Piechcina i powiedzieli, że będą wymieniać grzejniki, i że robią to w porozumieniu ze spółdzielnią. Pojawiali się też u innych lokatorów, ale ci ostrzeżeni dzięki ogłoszeniu prezesa nie podjęli rozmowy na temat wymiany grzejników. Natomiast starszy mieszkaniec Piechcina miał im zapłacić 200 zł. Potem zadzwonił do pracownika spółdzielni i dopytywał, jak to właściwie jest z wymianą grzejnika, i w ten sposób spółdzielnia dowiedziała się o sprawie.
      - Z tego, co mi wiadomo, to ten grzejnik nie został wymieniony - mówi Henryk Popławski. - Ale przede wszystkim wymiana grzejnika, to obowiązek spółdzielni. Lokator może to zrobić sam, ale musi mieć zgodę spółdzielni. My musimy mieć nad tym kontrolę. Jak usłyszałem, że ci ludzie twierdzą, że wymieniają grzejniki w porozumieniu ze spółdzielnią, to zawiadomiłem policję.
      Prezes spółdzielni podkreśla, że grzejniki wymieniane są tylko wtedy, kiedy ulegną uszkodzeniu, więc jeśli nic takiego się nie stało, to nie można się spodziewać rutynowej wymiany grzejnika, bo nie ma takiej potrzeby. Jeśli mieszkańcy chcą wymienić swoje grzejniki ze względów estetycznych, to mogą to zrobić na własną rękę, ale muszą o tym poinformować spółdzielnię.
      Policja informuje, że w tym przypadku do oszustwa nie doszło, a sprawa została już zakończona.
      - Prezes spółdzielni mając informację, że mogło dojść do oszustwa, powiadomił o tym pisemnie policję - wyjaśnia nadkom. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie.
      - Następnego dnia porozumieliśmy się z pracownikami firmy oraz z mieszkańcem Piechcina i okazało się, że wszystko jest w porządku. Ten pan nie ma żadnych roszczeń.
      - Ostatnio słyszałem, że on nie chce robić wokół tej sprawy zamieszania, więc pewnie zrezygnował ze złożenia doniesienia - uważa prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy.
      - Ale nie podlega dyskusji fakt, że ludzie, którzy do niego przyszli, nie mogą się powoływać na to, że cokolwiek zostało uzgodnione ze spółdzielnią, bo takich uzgodnień nie było. Taka sytuacja jest nie do końca czytelna i jest to działanie na pograniczu. Jesteśmy na takie sprawy wyczuleni, bo spółdzielnia istnieje też po to, żeby dbać o interes swoich mieszkańców.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1145 (4/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości