Reklama

Gwałt w Żninie

Niepełnoletnia osiemnastka
     Gwałt w Żninie
     Dwóch szesnastolatków i czternastolatek podczas prywatki odbywającej się w Żninie zgwałciło swoją szesnastoletnią koleżankę.

    - Można powiedzieć, że tuż przed samą metą doznaliśmy porażki. To jest porażka nas dorosłych - martwi się Jacek Pietraszko, dyrektor Zespołu Publicznych Szkół nr 1 w Żninie, w którym uczył się jeden ze sprawców gwałtu.
    Do tragedii doszło podczas imprezy z okazji 18. urodzin mieszkańca Żnina. Prywatka odbyła się w pomieszczeniach przy ulicy Składowej w Żninie należących do Zenona Flejtera. - Ja im użyczyłem miejsca na tę osiemnastkę - przyznaje Zenon Flejter. Przed imprezą rozmawiał z jubilatem, który poprosił o użyczenie sali. Chłopak nie miał jeszcze wtedy ukończonych 18 lat, dlatego Zenon Flejter powiedział, że zgodzi się pod warunkiem, że przyjdzie z osobą pełnoletnią. Tak też się stało i pełnoletni starszy kolega jubilata miał być odpowiedzialny za bezpieczeństwo osób bawiących się na imprezie. Zenon Flejter użyczał już wcześniej młodzieży salę i nie przyszło mu do głowy, że może się wydarzyć to, co się wydarzyło.
    Osiemnastka odbyła się w minioną sobotę. W nocy z soboty na niedzielę podczas imprezy trzech chłopców - jeden czternastolatek oraz dwaj szesnastolatkowie - podeszło do szesnastoletniej koleżanki. Wszyscy pili alkohol. Chłopcy wykorzystując bezradność nastolatki, spowodowaną upojeniem alkoholowym, doprowadzili do poddania się przez nią czynnościom seksualnym. W wyniku ich przestępczego działania pokrzywdzona doznała poważnych wewnętrznych obrażeń ciała.
    Z uwagi na niepełnoletniość sprawców gwałtu, sprawa trafiła do wydziału rodzinnego w Sądzie Rejonowym w Żninie. Przedwczoraj sąd po analizie zebranego materiału wszczął postępowanie wobec chłopców, zarzucając im wykorzystanie sytuacji seksualnej spowodowanej bezradnością nieletniej koleżanki. Są podejrzani o dokonanie gwałtu. Chłopcy zostali objęci nadzorem kuratora i będą sądzeni jak nieletni. O dalszej karze nastolatków zadecyduje sąd. W przypadku przestępstw z udziałem nieletnich zwykle karą są środki oddziaływania wychowawczego, a docelowo - zakład poprawczy.
Komisarz Krzysztof Jaźwiński ze żnińskiej policji nie udziela informacji ze względu na toczące się śledztwo i dobro rodzin ofiary i podejrzanych.
    Osoby, które znają nastolatków, są wstrząśnięte, że mogli dopuścić się takiego czynu. Jeden z nastolatków uczył się w Zespole Publicznych Szkół nr 1. Kończył naukę w gimnazjum. Nie najgorzej wypadł na sprawdzianie gimnazjalistów. W ZPS uczył się tylko przez jeden rok. Rodzice przenieśli go do trzeciej klasy z Gimnazjum nr 2. Wcześniej sprawiał problemy wychowawcze. - Potrafił sobie klasę ustawić w ciągu dwóch dni, ale oceny miał dobre i bardzo dobre. Był dobry w sporcie - mówi dyrektor Jacek Pietraszko. I dodaje: - Było widać poprawę w jego zachowaniu. Co jednak w tego chłopaka wstąpiło w tym momencie, to ja nie wiem. Pozostali dwaj chłopcy i zgwałcona dziewczyna uczą się w Gimnazjum nr 2. Dyrektor Gimnazjum nr 2 w Żninie Danuta Zacharko nie chce sprawy komentować.
Andrzej Kurek kieruje I Liceum Ogólnokształcącym w Żninie - szkołą, w której uczy się młodzież wkraczająca w dorosłe życie. Podkreśla, że zdecydowana większość imprez z okazji ukończenia osiemnastego roku życia odbywa się pod nadzorem rodziców.- Organizacja osiemnastek leży w gestii rodziców. Tam, gdzie nie ma nadzoru, dużo zależy od mądrości młodzieży. Lepiej jednak, żeby na takich imprezach był nadzór osób dorosłych, a nie starszego kolegi - uważa Andrzej Kurek.
    Małgorzata Głogowska-Olasińska z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Żninie podkreśla, że była przy przesłuchaniu dziewczyny i zapewniła jej oraz jej rodzinie pomoc i wsparcie. Wyznaje zasadę, że pomocą psychologa powinna zostać objęta i ofiara i przestępca. - W tej sytuacji chłopcy powinni otrzymać wsparcie od rodziców, rodzeństwa i najbliższej rodziny. Rodzice powinni z tymi nastolatkami prowadzić rozmowy i zastanowić się, gdzie popełnili wspólnie błędy - dodaje pani psycholog. Ważne, by nastolatków - zarówno ofiarę, jak i sprawców gwałtu - nie skazać teraz na degradację społeczną, tylko zapewnić im pomoc.
    Zenon Flejter mówi, że to co zdarzyło się w minioną sobotę, jest dla niego szokiem. Przyznaje, że użyczając salę szedł na pewne ryzyko, ale nie przypuszczał, że komukolwiek z uczestników przyjdzie do głowy zgwałcenie koleżanki. - Jest mi przykro, że coś takiego się stało. Ale miejsce nie jest tu przyczyną. Równie dobrze mogło do tego dojść gdzie indziej. Gdyby tej osiemnastki nie zorganizowali w moich pomieszczeniach, to gdzie indziej by ją urządzili. Ta młodzież nie ma gdzie się spotykać. „Fenikssa” im zamknięto, bo za głośno. Wszystko im się zamyka. Ja mam miejsce, gdzie mogą przyjść, pograć w ping-ponga i bilard oraz posłuchać głośnej muzyki. W całym mieście nie mają gdzie tego zrobić.    

    Przykro mi, że w jakiś sposób jestem w to zamieszany. Chętnie cofnąłbym czas i podjął inną decyzję. Czuję się moralnie za to odpowiedzialny. Wiem, że będzie wiele komentarzy typu „gdzie byli rodzice?”, „gdzie był Flejter?”, ale kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem - ubolewa Zenon Flejter.
    Dr Marcin Florkowski, psycholog i terapeuta zwraca uwagę, że dziewczyna potrzebuje współczucia i wsparcia kolegów i koleżanek oraz najbliższej rodziny. Dobrze byłoby również, gdyby nie definiowano jej jako ofiary gwałtu. W opinii doktora część społeczeństwa będzie oceniać, że to co się stało to wina nastolatki, bo była puszczalska i prowokowała chłopców. To błąd, bo winę ponosi przecież sprawca, a nie ofiara.
    - Często ofiary nieszczęść obwiniamy, bo wydaje nam się to racjonalne i nas to nie spotka. Wielu będzie chciało tak bronić gwałcicieli. Zawsze kiedy kobieta czy dziewczyna zostaje zgwałcona, to część społeczności przypisuje jej winę - podkreśla Marcin Florkowski.
    Ale psycholog zwraca też uwagę, że chłopcy również potrzebują pomocy psychologicznej. Trudno traktować ich jak dorosłych, ale muszą swoją karę ponieść. - O tym jak mają zadośćuczynić powinna zadecydować ta dziewczyna. Ona powinna powiedzieć co mają zrobić, żeby im wybaczyła - uważa Marcin Florkowski. To jak będą traktowani powinno zależeć - wg niego - od tego, czy z ich strony dojdzie do zadośćuczynienia wobec koleżanki. Teraz od dorosłych zależy, czy szkody wywołane przez zły czyn będą się powiększać czy zmniejszać.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 958 (25/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości