Straż Miejska interweniowała w piątek na targowisku w Żninie. Handel prowadził tam sprzedawca narodowości bułgarskiej. Nie miał jednak wyznaczonego wcześniej miejsca do tego handlu, za którego rezerwację uiściłby opłatę. Regularnie handlujący na targowisku sygnalizowali, że to nie pierwszy tego typu przypadek w Żninie.
Od lat system handlowania w Żninie jest taki sam. Gmina wyznacza miejsca na placu Zamkowym, które mogą być wykorzystywane przez sprzedawców. Ci jednak muszą je w gminie rezerwować co najmniej na kwartał, za co uiszczają stosowne opłaty. To nie jedyne ponoszone przez nich koszty. Oprócz stawek za rezerwację są zobowiązani uiszczać jeszcze opłaty dzienne za prowadzenie handlu. Opłaty te pobiera na targowisku inkasent. Sprzedawcy mają pewność, że w dzień targowy będzie czekało na nich miejsce, na którym będą mogli zorganizować swe stoisko. A jeśli któregoś dnia ich na targu w Żninie nie będzie, nie oznaczało to, że swoje miejsce w kolejnych dniach stracą.
W niektóre dni targowe zdarza się, że po 8:00 nadal na placu są wolne miejsca pod stoiska. Oprócz stale handlujących, którzy opłacili rezerwację, na targowisku pojawiają się jednak okazjonalni sprzedawcy. Wykorzystują oni miejsca, które nie zostały wydzielone do tego celu lub zajmują wolne stanowiska, choć nie są ich najemcami (nie opłacili rezerwacji).
Inkasent może w takich przypadkach za opłatę targową wskazać im miejsce do handlu. Muszą się tej wskazówce podporządkować. Jednak nie zawsze tak jest. Niektórzy z regularnie tutaj sprzedających towary, jak również stali klienci, obserwują co pewien czas, że na plac przyjeżdżają busem handlowcy - przeważnie zagraniczni - i zajmują wolne stanowiska. Czasami utrudnia to też ewentualny dojazd np. karetki pogotowia. Przepisy, którym podlegają handlujący na placu Zamkowym, są określone w uchwale Rady Miejskiej Żnina, która obowiązuje od 2006 r. oraz w regulaminie targowiska. W różnych miastach przepisy odbiegają od siebie. Na niektórych targowiskach nie ma rezerwacji, a są tylko opłaty targowe. Busami w kilka osób poruszają się handlowcy objazdowi, którzy przemieszczają się każdego dnia z miasta do miasta, wypatrując wolnych miejsc dla ustawienia swoich stolików i prowadzenia sprzedaży.
W ostatni piątek Straż Miejska w Żninie - jak potwierdził jej komendant Przemysław Pankowski - otrzymała zgłoszenie o handlowcu, który nie chciał zastosować się do polecenia inkasenta. Był to sprzedawca narodowości bułgarskiej, niemający opłaconej rezerwacji. Na skutek interwencji ostatecznie opuścił nielegalnie zajmowane stanowisko.
Komendant powiedział, że straż miejska może w tego typu przypadkach ukarać nielegalnie handlujących mandatem. W tym przypadku tak nie było. - W ostatnim czasie mieliśmy kilka tego typu przypadków, zdarzają się one najczęściej w okresie letnim i wczesną jesienią, kiedy to jest największe zainteresowanie tego typu handlem - zakończył komendant.
Karol Gapiński, 1 X 2014
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze