Zapewne nie tak wyobrażali sobie kolejne, 39. już zawody motorowodne w Żninie kibice, organizatorzy i przede wszystkim zawodnicy. Pomimo wspaniałej pogody imprezę zdecydowano się przerwać, gdy po fatalnym wypadku wielokrotny mistrz świata i Europy Giuseppe Rossi z Włoch w stanie bardzo ciężkim trafił do szpitala.
Hydro GP to cykl czterech imprez, podczas których rozgrywane są eliminacje motorowodnych mistrzostw świata Formuły 125, Formuły 250 i Formuły 500. Żnin, jako pierwsze polskie miasto dostąpił w tym roku zaszczytu organizacji tego wydarzenia. Pierwsze odbyło się w Jedovnicach, kolejne zaplanowano w Boretto (Włochy) i Bad Saarow (Niemcy).
Start do pierwszego biegu Formuły 500. Z numerem 5 łódź Marcina Zielińskiego, nowego lidera klasyfikacji generalnej MŚ. fot. Michał Krzyżaniak
Od początku rywalizacji na wodzie zawodnikom i kibicom towarzyszyła piękna, słoneczna pogoda, ale bez męczącego upału, który bardzo dokuczał nad Jeziorem Żnińskim Małym rok wcześniej. Renoma tutejszych zawodów przyciągnęła kilku utytułowanych, choć niestartujących obecnie motorowodniaków. Wśród gości spotkać było można Węgra Laszlo Futo, mistrza Europy w klasie T-550 z 2002 roku oraz Sannę Aaslav-Kaasik z Estonii, która właśnie w Żninie zdobyła swój pierwszy medal ME. Przyjechali na Pałuki, by - jak stwierdzili - podziwiać rywalizację, wspomagać swoich kolegów oraz dobrze się bawić.
Pierwszego dnia w eliminacjach mistrzostw świata rozegrano po jednym biegu z trzech przewidzianych. Zanim motorowodniacy wystartowali, nakazano organizatorom korektę wcześniej przygotowanego programu minutowego. Na sobotę zaplanowano bowiem dwa wyścigi w F-125, co było naruszeniem Regulaminu UIM (Międzynarodowej Unii Motorowodnej), który jasno określa, że pierwszego dnia podczas Hydro GP odbyć się może tylko jeden wyścig w danej klasie. Przepis ten nie dotyczy jednak eliminacji mistrzostw Polski, więc w sobotę dwa biegi odbyły się w klasie GT-30.
Żnińscy kibice to w większym lub mniejszym stopniu znawcy sportu motorowodnego. Z wielkimi nadziejami oczekiwano zatem startu Henryka Synorackiego, Sebastiana Kęcińskiego i Marcina Zielińskiego. Sercami mieszkańcy stolicy Pałuk na pewno byli też ze "swoimi" - Michałem Kausą, braćmi Jakubem i Bartoszem Rochowiakami.
Podium F-500, od lewej Marcin Zieliński, Attila Havas i odbierający puchar za rannego w wypadku Giuseppe Rossiego członek jego ekipy fot. Michał Krzyżaniak
W sobotę bardzo dobrze spisał się multimedalista Henryk Synoracki (Poznański Klub Morski), który po świetnym starcie zajął ostatecznie trzecie miejsce w Formule 125. Szybsi byli tylko reprezentanci Estonii - zwyciężył Marek Peeba przed mistrzem świata Joonasem Lemberem. Szósty dopłynął do mety Sebastian Kęciński (KSMiM Trzcianka), a siódmy Michał Kausa (Baszta Żnin). W niedzielnym starcie Synoracki wypadł jeszcze lepiej. Wygrał z ogromną, przewagą prowadząc od startu do mety. Przy jednoczesnej awarii sprzętu Peeby (Estonia), dało mu to wygraną w całych zawodach i awans na pozycję wicelidera klasyfikacji MŚ F-125. Drugie miejsce zajął Joonas Lember (Estonia), a trzecie Luca Finotti. Włoch został jednocześnie nowym liderem MŚ. Oba biegi na szóstej pozycji kończył Sebastian Kęciński (KSMiM Trzcianka), a na siódmej Michał Kausa. Zdobyte punkty pozwoliły żninianinowi awansować na ósme miejsce w klasyfikacji generalnej.
Wyniki II eliminacji MŚ F-125: 1. Henryk Synoracki (PKMor LOK Poznań) - 625, 2. Joonas Lember (Estonia) - 525, 3. Luca Finotti (Włochy) - 469, 4. Marek Peeba (Estonia) - 400, 5. Mattia Calzolari (Włochy) - 296, 6. Sebastian Kęciński (KSMiM Trzcianka) - 222, 7. Michał Kausa (Baszta Żnin) - 142, 8. Tobias Wahlsten (Szwecja) - 95.
Aktualny wicemistrz świata i wicelider F-500 Marcin Zieliński (H2O Szczecin) po problemach na próbie czasowej, w pierwszym wyścigu wystartował znakomicie, wysunął się na czołową pozycję, ale radość z tego była krótka. Jeszcze przed zakończeniem pierwszego okrążenia przydarzyła mu się awaria, która nie pozwoliła ukończyć wyścigu. Honoru Polski w tej gonitwie bronił zatem Cezary Strumnik (Przygoda Chodzież). Ostatecznie finiszował on na czwartej pozycji. Zwyciężył Giuseppe Rossi (Włochy), przed 14-krotnym mistrzem świata Attilą Havasem (Węgry) i Marianem Jungiem (Słowacja). Podobny los jak Zielińskiego spotkał w tym biegu prowadzącego przez 3 okrążenia mistrza świata Erko Aabramsa (Estonia) oraz Roberta Hencza (Słowacja).
Podium F-125, od lewej Joonas Lember, Henryk Synoracki i Luca Finotti fot. Michał Krzyżaniak
Drugi wyścig F-500 odbył się w niedzielę. Startujący z pierwszego pola Giuseppe Rossi objął prowadzenie. Po paru okrążeniach został dogoniony i wyprzedzony przez rewelacyjnie jadącego Marcina Zielińskiego. Kiedy Polak szybko powiększał przewagę nad resztą stawki, Włocha zaczął doganiać Marian Jung ze Słowacji. Ostatnie okrążenie tego wyścigu było niesamowitą walką obu utytułowanych zawodników. Kibice i dziennikarze wspólnie później przyznali, że tak emocjonującego wyścigu nie oglądano na Pałukach dawno. Zieliński jako pierwszy minął linię mety, około 1/4 okrążenia przed walczącymi zaciekle o drugą pozycję Rossim i Jungiem. Będąc około 50 metrów przed metą obie łodzie bardzo zbliżyły się do siebie i niemalże w tym samym momencie wystrzeliły w powietrze. W takich sytuacjach bowiem wytwarza się tzw. poduszka powietrzna, która wypycha bolidy w górę i na zewnątrz toru jazdy.
Marian Jung sam wydostał się z łodzi, co przy tego typu wypadkach jest normą. Przed każdym sezonem zawodnicy przechodzą testy, czy są w stanie sami wypłynąć na powierzchnię i jest to jeden z warunków dopuszczenia do startów. Niestety tym razem Włoch utknął w kokpicie, a ratownicy mieli problemy z dostaniem się i wyciągnięciem zawodnika na powierzchnię. W całej akcji zaczął w pewnej chwili pomagać Słowak, który zanurkował, by pomóc ratować swego kolegę. Nieprzytomny zawodnik przewieziony został na brzeg, gdzie trafił pod opiekę lekarzy. Akcja reanimacji i ustabilizowania stanu zawodnika trwała kilkadziesiąt minut. Ostatecznie potrzebny był helikopter LPR, który przewiózł rannego motorowodniaka do szpitala w Bydgoszczy. Dość długo nie było informacji o stanie zawodnika. Nieoficjalnie mówiono o stanie bardzo ciężkim i doznanym urazie głowy.
W kwestii wypadku wiadomo tyle, że na pewno nie było w tym niczyjej winy. W zawodach motorowodnych do takich sytuacji dochodzi dość często, zwłaszcza tuż po starcie, gdy kilka łodzi płynie obok siebie. Zazwyczaj wszystko kończy się na uszkodzonym sprzęcie i strachu. W Żninie nałożyło się na siebie kilka nieszczęśliwych okoliczności, które doprowadziły do tragedii. Co ciekawe, Giuseppe Rossi, nie licząc wygranego sobotniego biegu, nie ma dobrych wspomnień z pałuckiego akwenu. Startując w 1999 roku w mistrzostwach świata klasy O-250 niespodziewanie uległ młodszym, mniej doświadczonym kolegom z reprezentacji, a do tego miejsca na podium w ostatnim wyścigu pozbawił go Henryk Synoracki. Przed rokiem natomiast, również podczas eliminacji MŚ, Rossi pod koniec pierwszego wyścigu zaliczył wywrotkę, w której uszkodził sprzęt i nie był w stanie kontynuować ścigania kolejnego dnia.
Po czterech latach znów w Żninie - Sanna Aaslav-Kaasik, mistrzyni świata, która pierwszy swój medal w F-125 zdobyła w 2019 roku fot. Michał Krzyżaniak
Na zwołanym specjalnym spotkaniu komisji sędziowskiej, komisarza UIM i organizatorów podjęto decyzję o anulowaniu pozostałych wyścigów i zakończeniu zawodów. Klasyfikacje ustalone zostały na podstawie odbytych wyścigów.
Zwycięzcą drugiej eliminacji MŚ Formuły 500, w której zaliczone zostały dwa wyścigi, został 14-krotny mistrz świata Attila Havas z Węgier. To był jego 80. start w eliminacji MŚ F-500, 60. podium i 25. zwycięstwo, a ponadto trzeci triumf w Żninie - poprzednio wygrywał tu MŚ w 1997 i 2010 roku. Drugie miejsce zajął Marcin Zieliński, a trzecie Giuseppe Rossi. Obaj zawodnicy zgromadzili po 400 punktów, ale szczecinianin uzyskał lepszy o ponad 13 sekund czas wyścigu. Drugi z Polaków Cezary Strumnik nie ukończył niedzielnego biegu i sklasyfikowany został na siódmej pozycji.
Wyniki II eliminacji MŚ F-500: 1. Attila Havas (Węgry) - 525, 2. Marcin Zieliński (H2O Szczecin) - 400, 3. Giuseppe Rossi (Włochy) - 400, 4. Erko Aabrams (Estonia) - 300, 5. Marian Jung (Słowacja) - 225, 6. Ferenc Csako (Węgry) - 222, 7. Cezary Strumnik (Przygoda Chodzież) - 169, 8. Robert Hencz (Słowacja) - 169, 9. Tomas Hrbacek (Czechy) - 166, 10. David Loukotka (Czechy) - 127, 11. Holger Kluge (Niemcy) - 0.
Jakub Rochowiak nie zaliczy startu w Żninie do najlepszych, ale jego celem są mistrzostwa Europy w Chodzieży, a potem światowy czempionat w Oulton Broad w Wielkiej Brytanii fot. Michał Krzyżaniak
W Formule 250 Polacy nie startowali. To bardzo przykra sprawa, bo właśnie w tej klasie swoje największe sukcesy odnosił Waldemar Marszałek, mistrzem świata w 1997 roku był Henryk Synoracki, a medale zdobywali również Bernard Marszałek i Bolesław Niklewski. W Żninie zdołano rozegrać tylko jeden, sobotni wyścig. Zwyciężył faworyt Massimiliano Cremona (Włochy).
Wyniki II eliminacji MŚ F-250: 1. Massimiliano Cremona (Włochy) - 400, 2. Wayne Turner (Wielka Brytania) - 300, 3. Nikola Todorov (Bułgaria) - 225, 4. Heiko Schmidt (Niemcy) - 169, 5. Emil Emilov (Bułgaria) - 127, 6. Richard Thomas Güll (Niemcy) - 95, 7. Panayot Stoyanov (Bułgaria) - 0.
Równolegle z Hydro GP w Żninie rozgrywane były pierwsze eliminacje międzynarodowych motorowodnych mistrzostw Polski w klasach OSY-400 i GT-30. W pierwszej z nich świetną dyspozycję zaprezentował Jeremi Jóźwiak (Przygoda Chodzież) wygrywając oba biegi. Dwukrotnie drugi był mistrz Europy z 2021 roku Janis Badaukis (Łotwa), a podium uzupełnił Bartosz Rochowiak, który zdobył 352 punkty, podobnie jak jego młodszy brat mistrz świata Jakub Rochowiak. Obaj oni są reprezentantami KSiTW Pałuki Żnin.
W klasie GT-30 dwa wygrane wyścigi dały zwycięstwo Marcinowi Kociuckiemu (KS 50 Śrem). Drugi był Mateusz Wojewódzki (WKS Zegrze), a trzeci Krzysztof Gajewski (KSMiM Trzcianka).
Kolejne zawody z cyklu Hydro GP zaplanowane zostały w Boretto (Włochy) w dniach 16-18 czerwca. W Polsce motorowodniacy rywalizować będą ponownie w Chodzieży, gdzie w dniach 23-25 czerwca rozegrane zostaną mistrzostwa Europy w Formule 250 i klasie OSY-400 z udziałem m.in. żninianina Jakub Rochowiaka.
Na starcie Formuły 250 zabrakło tym razem Polaków fot. Michał Krzyżaniak
Michał Krzyżaniak