Reklama

Ja zaczynałem w szafie...

Żniński "Orion"
    Ja zaczynałem w szafie...
    Sławek: - Gramy od czerwca 1994 roku. Zespół powstał znienacka. Na początku graliśmy w czwórkę "bez organu". Ale od początku!

    Zespół "Orion" krótko przed zeszłorocznym przeglądem w Żnińskim Domu Kultury (patrz "Pałuki" z czerwca 94 r.) przewyższając umiejętnościami inne zespoły zdobył prawo do odbywania prób w ŻDK, korzystania ze sprzętu oraz występowania pod patronatem Żnińskiego Domu Kultury.  
    Zespół stanowią: Małgorzata Bursztyńska - wokal, Małgorzata Kiszka - organy, Sławomir Bursztyński - perkusja, Tomasz Konieczyński (Koń) - bass, Adam Bursztyński - gitara, solo.
    Jędrzej Dobaczewski: - Kto jest liderem grupy?
    Sławek: - Ja! (ostre spojrzenie Adama) ... i on.
    Gosia: - Nie ma lidera, wszyscy jesteśmy równi.
    - Kto wymyślił nazwę zespołu?
    Sławek: - Ja wymyśliłem!
    Adam: - Ja wymyśliłem!
    Sławek: - Ty wymyśliłeś, czubie jeden? Przypomnij sobie, kto wymyślił. Ja wymyśliłem. To się wzięło nie od łódki, nie od proszku do prania, nie od gwiazdozbioru, tylko od utworu "Metalliki" z płyty "Masters of puppets".
    ...Tak wygląda typowa rozmowa braci Bursztyńskich. Na szczęście grając lepiej się zgadzają.
    Muzyka "Oriona" jest lekka i dynamiczna, a melodie łatwo wpadają w ucho. O swojej muzyce i jej ewolucji powiedzieli tak:
    Sławek: - Na początku chcieliśmy grać blues-rocka, a graliśmy rock-bluesa. A właściwie to rocka z elementami metalu. Teraz zmieniamy z różnych względów muzykę na lżejszą. Jest to rapp połączony z rockiem.
    - Ciekawe połączenie...
    Koń: - Bo gramy od roku!
    - Jak powstają wasze utwory?
    Gosia: - Komponuje w większości Adam.
    - Każdy opracowuje swoją partię?
    Adam: - Nie. Staram się mieć aranżację opracowaną.
    Sławek: - On mi mówi, jak mam grać, a ja gram jak mi się chce.
    Koń: - Każdy wrzuca swoje pięć groszy i idziemy na piwo.
    - Kto pisze teksty?
    Gosia: - Sławek napisał jeden tekst, Adam kilka, Tomek też, a większość napisałam ja. Jeśli ktoś z nas napisze tekst i stwierdzimy, że jest sensowny i fajny, to ja go wtedy śpiewam.
    Grupa ma za sobą osiągnięcia, którymi warto się pochwalić. Najbardziej prestiżową nagrodą było I miejsce w Ogólnopolskim Przeglądzie Zespołów Młodzieżowych "Scena dla Amatora" w Inowrocławiu (zgłosiło się 80 kapel!). Oprócz tego Gosia dostała nagrodę dla najlepszej wokalistki. W związku z tymi osiągnięciami zespół zagrał na koncercie laureatów tego konkursu w Teatrze Letnim.
    "Orion" miał zagrać jeszcze na Juwenaliach w Toruniu, lecz muzyka okazała się za ostra.  
    Na Inowrocławskich Spotkaniach Artystycznych wyróżniona została wokalistka, a zespół zajął jedno z czołowych miejsc. Sukcesem dla zespołu było zagranie czterech koncertów: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w sali Żnińskiego Domu Kultury, na początku maja "95 na placu Wolności w Żninie, na Zlocie Miłośników Motocykli Harley-Davidson oraz na koncercie z okazji Dnia Żołnierza w Borównie.
    To wszystko osiągnęli grając w czwórkę. Co skłoniło ich do powiększenia składu?
    Sławek: - Po pewnym czasie doszliśmy do wniosku, że  w naszej muzyce są luki brzmieniowe. Stwierdziliśmy, że przydałby się jeszcze jeden instrument. Próbowaliśmy z drugim gitarzystą, ale nic z tego nie wyszło. Na szczęście Koniu znalazł organistkę.
    - Co na to organistka?
    Gosia: - Gram w "Orionie" od kilku tygodni. Gram z nimi dlatego, że podoba mi się ta muzyka, a poza tym Koniu mi kazał (żart!).
    Przeszłość muzyczna członków grupy jest ciekawa i bogata. Mają za sobą już kilka lat muzykowania.
    Gosia: - Ja zaczynałam na próbie zespołu "Psalm CLI". Ktoś mi wtedy powiedział, że jakby mnie ukłuł szpilką w tyłek, to bym coś zaśpiewała. Bez szpilki śpiewałam gorzej niż źle.
    Adam: - Ja zaczynałem w szafie. Na basie. Przez trzy miesiące grałem w Bydgoszczy w bluesowej kapeli, potem przez rok w "Psalmie CLI" przy Żnińskim Domu Kultury. Jeszcze w "Psalmie" przerzuciłem się na gitarę solową.
Koniu: - Ja zaczynałem w "Amnezji" na perkusji. A później? Przez pół roku uczyłem się grać na gitarze, aż oni przyszli do mnie z basem i powiedzieli: "Koniu, tu masz i graj!" A ja powiedziałem: "Nie umiem..."
    - Nagłe poszukiwanie basisty?
    Adam: - Dostał w łeb i się nauczył.
    Sławek: - Ode mnie.
    Koniu: - I tak zostało.
    - A twój początek jak wyglądał?
    Sławek: - Zacznijmy od początku: "kartonowiec". Zupełnie jak ślimak z zespołu "Acid Drinkers". Pewnie skończę jak on, albo lepiej (śmiech), albo gorzej... Ale od początku: kartony, przez miski, do pierwszej perkusji. Kupiłem ją za pieniądze z imienin. Składałem ten złom przez tydzień. Była rozłożona co do śrubki i wyglądała śmiesznie. Potem ją sprzedałem i kupiłem inną itd. Zacząłem grać z Adasiem, on grał na basie, a ja na kartonach, potem na perkusji. Później założyliśmy "Psalm CLI". Graliśmy z różnymi gwiazdorami ze Żnina. Niektóry jeszcze grają, niektórzy nie grają. Nie... już nikt nie gra. A może grają? Nie wiem. Później zaprzestaliśmy działalności "Psalmu" i założyliśmy "Orion".
    Gosia Kiszka: - Przedtem grałam tylko utwory muzyki poważnej na pianinie.
    Sławkowi jest jeszcze za mało:
    Sławek: - Ja gram na harmonijce ustnej, perkusji, akordeonie, keyboardzie, gitarze, basie, nie pamiętam już, flecie, cymbałkach, czasem, ale nie umiem, na nerwach "Oriona", śpiewam na mikrofonie. Chcę założyć zespół, albo nagrać płytę solową grając na gitarze i śpiewając. Wynajmę muzyków sesyjnych, bo w Żninie nikt nie umie grać. Aha, chciałbym jeszcze nauczyć się grać na instrumentach smyczkowych i dętych.
    Koń: - Ty kłamczuchu!
    Sławek: - Możesz napisać, że mnie muzyka w ogóle nie interesuje. Albo nie pisz.
    - Czym się zajmujecie poza muzyką?
    Gosia: - Szkoła, opiekuję się moim gryzoniem, robię to, na co mam ochotę.
    Gosia Kiszka: - Wychowuję moich młodszych braci. Poza tym codziennie muszę zmieniać trociny świnkom morskim.
    Koniu: - Poza graniem - tylko książki: horrory i kryminały.
    Sławek: - Rzeźbię w drewnie. Rzadko się zdarza, żeby ktoś był tak uzdolniony w dwóch dziedzinach, jak ja. Mam w sobie coś z Wita Stwosza. Tak jak on rzeźbię dłutami i w drewnie. Uprawiam jeszcze Te Quondo.
    Adam: - Myślę, czytam książki, uczę się niemieckiego.
    - Gracie pod patronatem Żnińskiego Domu Kultury. Jakie czerpiecie z tego korzyści?
    Adam: - Gramy na dobrym sprzęcie, który pozwala nam się rozwijać. Bardzo pomocny jest również instruktor Janusz Pryka. Nauczył nas aranżować kawałki, bardzo podciągnął mnie technicznie.
    Sławek: - I mnie też, tak mi się wydaje.
    Gosia: - I mnie też.
    Adam: - Potrafi nauczyć nie pokazując. Wjeżdża na ambicję.  
    Przy okazji każdego wyjazdu na imprezy pracownicy Żnińskiego Domu Kultury podtrzymują nas na duchu. Chciałbym w imieniu zespołu podziękować im za wszystko, co dotychczas dla nas zrobili.
    - A co chce powiedzieć o "Orionie" ich instruktor?
    Janusz Pryka: - Członkowie zespołu "Orion" bardzo poprawili swoje umiejętności. Jest to skutkiem rzetelnego ćwiczenia w domu, a nie tylko chodzenia na próby. Efekt jest zauważalny na każdej próbie.

Jędrzej Dobaczewski
Pałuki nr 194 (45/1995)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości