Wyrok, Jacek S., przedsiębiorca, Sąd Rejonowy, Wiesław Zajączkowski
Jacek S. skazany
Sąd Rejonowy uznał przedsiębiorcę Jacka S. za winnego stosowania gróźb karalnych i naruszenia nietykalności cielesnej Wiesława Zajączkowskiego, dyrektora Muzeum Archeologicznego w Biskupinie.
Prokuratura Rejonowa w Żninie oskarżała Jacka S. o to, że groził Wiesławowi Zajączkowskiemu wyrwaniem mu nóg z d... i ucięciem jaj, dociskając go przy tym w publicznej toalecie do pisuaru, kiedy to ówczesny radny gminy Gąsawa próbował załatwić swoją potrzebę fizjologiczną. Było to 18 października 2013 r. w Ośrodku Kultury w Gąsawie, gdzie odbywała się sesja.
Ponadto prokuratura zarzucała Jackowi S., że naruszał nietykalność dyrektora Muzeum Archeologicznego w Biskupinie także po wyjściu z budynku, gdy ówczesny radny wsiadł do samochodu i chciał odjechać z parkingu. Oskarżony Jacek S. zaprzeczał w sądzie tym oskarżeniom. Powiedział, że taka sytuacja nie miała miejsca. Kluczowy świadek, inny ówczesny radny Gąsawy i nestor tego samorządu, Ryszard Szczęsny potwierdzał jednak - zarówno na etapie przygotowawczym postępowania, jak i w Sądzie Rejonowym w Żninie - słowa Wiesława Zajączkowskiego.
Jacek S. odpowiadał z artykułu 190 paragraf 1 kodeksu karnego w związku z groźbami słownymi oraz z artykułu 217 paragraf 1 kk w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej. Oskarżyciel posiłkowy Wiesław Zajączkowski i jego pełnomocnik Henryk Biniek wnieśli o zmianę kwalifikacji zarzucanego Jackowi S. czynu. Uważają oni, że powinien on odpowiadać z artykułu 222 paragraf 1 i artykułu 224 paragraf 2 kodeksu karnego. Ten pierwszy przepis mówi, że kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, w myśl paragrafu 2 artykułu 224 kodeksu karnego, ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej. Wiesław Zajączkowski uważa, że na sesji i po sesji, gdy wydarzenia w toalecie i na parkingu miały z nią związek, był on jako radny funkcjonariuszem publicznym na służbie. Uważa, że jego poczynania służyły obronie dóbr kultury i przyrody gminy Gąsawa, więc była to służba publiczna.
Pełnomocnik oskarżonego Bogusław Owsianik wnosił w mowie końcowej o uniewinnienie swego klienta.
Jak się okazało w zeszły czwartek podczas ogłoszenia wyroku, sędzia Robert Tuchciński nie przychylił się do wniosku oskarżycieli i nie zmienił kwalifikacji prawnej czynu. Jacek S. został uznany winnym gróźb karalnych i naruszenia nietykalności cielesnej Wiesława Zajączkowskiego. Jednak oskarżony nie odpowiedział za przestępstwo z artykułu 222 i artykułu 224 kk, jak chcieli oskarżyciele, a z artykułów: 190 i 217 kk.
Uznając Jacka S. winnym zarzucanych mu czynów sąd wymierzył mu karę 4 miesięcy pozbawienia wolności za zastosowanie gróźb karalnych pozbawienia Wiesława Zajączkowskiego przyrodzenia, co mogło wzbudzić w poszkodowanym uzasadnioną obawę, że zapowiedź zostanie spełniona. Poza tym sąd uznał Jacka S. winnego naruszeniu nietykalności fizycznej dyrektora biskupińskiego muzeum. Za ten czyn sędzia wymierzył karę 1 miesiąca pozbawienia wolności. Łączna kara pozbawienia wolności została wymierzona na okres 4 miesięcy. Jednocześnie sąd uznał, że w jego ocenie nie jest potrzebne dla odniesienia efektu wychowawczego umieszczenie winnego w areszcie. Dlatego sąd postanowił zawiesić wykonanie orzeczonej kary na okres próby wynoszący 2 lata.
Wiesław Zajączkowski domagał się również zasądzenia odszkodowania od oskarżonego w wysokości 3.000 zł i przekazania tej kwoty na Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Gąsawie. Poszkodowany i oskarżyciel posiłkowy w całym procesie domagał się też od Jacka S. przeprosin na łamach prasy. Przeprosiny te miały też objąć reporterów: Marię Wardę i Arkadiusza Majszaka, będących świadkami wydarzeń na parkingu po wyjściu z budynku, w którym odbywały się obrady sesyjne w Gąsawie.
Tych oczekiwań Wiesława Zajączkowskiego sąd zdecydował się nie zaspokoić. Orzekł tylko od skazanego Jacka S. zwrot kosztów sądowych w całości oraz 1.230 zł tytułem pokrycia kosztów pełnomocnictwa prawnego dla poszkodowanego.
Sędzia Robert Tuchciński w ustnym uzasadnieniu wyroku powiedział, że w ocenie sądu wina oskarżonego nie budziła wątpliwości i potwierdził kluczowe znaczenie zeznań Ryszarda Szczęsnego. - Są one zbieżne z zeznaniami Wiesława Zajączkowskiego - uzasadniał sędzia Robert Tuchciński. Poza tym według sądu wulgarne słowa użyte w groźbie skierowanej wobec poszkodowanego też wzmogły w nim poczucie, że te groźby są realne. Sędzia przyznał przy tym, że w miejscowym sądzie i na policji pojawiały się wcześniej zgłoszenia i wnioski kierowane przez oskarżonego wobec Wiesława Zajączkowskiego, więc konflikt między obydwiema stronami ma szerszy wymiar i też dlatego skierowane 18 października 2013 groźby były w odczuciu poszkodowanego realne co do możliwości ich spełnienia.
Czwartkowy wyrok nie jest prawomocny. Strony mają 7 dni na złożenie wniosku o wydanie pisemnego uzasadnienia wyroku. Następnie w ciągu 14 dni strony mogą wnieść apelację od treści wyroku
Jacek S. wyroku wysłuchał nie mając obok siebie swojego obrońcy, gdyż do sądu przybył tego dnia sam. Zaraz po ogłoszeniu wyroku skazującego w pośpiechu opuścił sąd i nie zdążyliśmy go zapytać, czy będzie składał apelację. Wiesław Zajączkowski i jego pełnomocnik Henryk Biniek powiedzieli, że są zadowoleni z treści wyroku. Nie zamierzają wnioskować o pisemne uzasadnienie werdyktu, co byłoby pierwszym etapem do złożenia przez nich apelacji. Takowej bowiem składać nie chcą. - Ja jestem zadowolony, bo ten wyrok skazujący, jakkolwiek nie jest prawomocny, to jest skazujący. Chciałem od niezawisłego sądu usłyszeć, że oskarżony jest winny i to usłyszałem - powiedział po wyjściu z sali rozpraw Wiesław Zajączkowski.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1199 (5/2015)
Więcej na ten temat:
Zarzut oskarżonego: świadkowie się namawiają
Jeden blady, drugi czerwony i podniecony
Radny wpychany do pisuaru
Groził dyrektorowi muzeum
Kluczowy świadek znów wezwany
Uciąć jaja: jedno to powiedzieć, drugie - zrobić
Jacek S. skazany
Zamiast zawieszenia - grzywna
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze