Barcin, Chirek, most, sonda, patron
Jak podejmuje się w Barcinie decyzje
Nie dość, że radni kierowali się wynikami niereprezentatywnej sondy, to jeszcze ktoś zaliczył głosy oddane za patronem jako przeciw niemu. Burmistrz uważa, że podważanie uczciwości procedury jest całkowicie nie na miejscu.
W ostatnim wydaniu papierowych Pałuk w artykule Most bez imienia napisaliśmy, że przebudowana przeprawa przez Noteć w Barcinie nie będzie miała, decyzją rajców miejskich, nadanego imienia. Wcześniej wpłynęły do Rady Miejskiej dwa wnioski o nadanie patrona, podpisane przez mieszkańców. Najpierw honorowy obywatel Barcina Czesław Cieślak przedstawił wniosek o nadanie mostowi w ciągu ul. św. Wojciecha jako patrona Maksymiliana Chirka, słynnego, zwłaszcza w starszym pokoleniu mieszkańców, aptekarza barcińskiego. Petycję podpisało 56 osób. Później wpłynął wniosek od innej grupy mieszkańców, tym razem podpisany przez 34 osoby. Oni chcieli, aby patronem mostu został Jan Paweł II.
Zanim do ratusza wpłynęła ta druga petycja, na stronie internetowej Urzędu Miejskiego w Barcinie opublikowana została sonda, w której pytano internautów o zdanie w kwestii nadania mostowi imienia Maksymiliana Chirka. Możliwe do wyboru odpowiedzi sformułowano w kolejności: jestem za, jestem przeciw, wybrałbym innego patrona, most nie potrzebuje patrona. Andrzej Chirek, syn potencjalnego patrona, zwrócił jednak uwagę, że w pewnym momencie trwania sondy musiało dojść do manipulacji jej wynikami. Otóż opcja umieszczona w ankiecie jako pierwsza, czyli opcja jestem za (czyli za tym, żeby patronem był Maksymilian Chirek) do pewnego momentu miała najwięcej zwolenników. Tymczasem w czasie jednej nocy z niedzieli na poniedziałek w październiku nagle rozmieszczenie opcji w ankiecie zmieniło się. Teraz jako pierwsza od góry widniała pozycja, że most nie potrzebuje patrona. I ta opinia przejęła wszystkie głosy, które wcześniej padły za nadaniem imienia aptekarza. Sonda trwała w Internecie dalej.
Po kilku tygodniach radni na komisjach wypracowali decyzję, żeby most pozostał bez imienia. Przewodnicząca Rady Miejskiej Krystyna Bartecka jako jeden z argumentów podała wyniki sondy przeprowadzonej na stronie internetowej.
Tymczasem wcześniej, nim jeszcze sondę w Internecie zamknięto, Andrzej Chirek zauważył, że wyniki są zmanipulowane. Napisał w tej sprawie list do burmistrza Barcina Michała Pęziaka przedstawiając swe wątpliwości co do prowadzonej sondy i jej uczciwości, że po prostu ktoś mógł się włamać do systemu i dokonać manipulacji.
Burmistrz odpowiedział Andrzejowi Chirkowi, że uważa sugestię jako całkowicie nie na miejscu, jednak przyznał, że rzeczywiście doszło do zmian w sondzie i zapewnił, że wina leży poza Urzędem Miejskim. Poinformował Andrzeja Chirka, że zlecił wystąpienie do providera strony z pytaniem o przyczynę i podał, że według firmy obsługującej serwis do awarii sondy mogło dojść w wyniku nadmiernego oddawania głosów.
Na pewno mechanizm działania tej sondy nie został przewidziany pod kątem tak dużej ilości głosujących - stąd też kłopoty w jej działaniu. Okazało się również, że moduł sondy nie posiada wystarczających mechanizmów zabezpieczających np. przed oddaniem głosu jeden raz na dobę z danego numeru IP (co byłoby chyba wskazane). Prawdą jest, iż tego rodzaju mechanizmy zabezpieczeń stosuje się raczej w przypadku bardziej skomplikowanych aplikacji webowych, dla których zachodzi potrzeba zagwarantowania jakości oraz wiarygodności usług, co z kolei przenosi się na znaczną ceną tego rodzaju usługi (uważałem, że nasze sondy na pewno się do nich nie zaliczają) - czytamy w liście burmistrza Michała Pęziaka.
Burmistrz zwrócił też uwagę na fakt, iż między 8 i 9 października doszło do dużej ilości głosowań, które wynik 18:11 zmieniły na 62:5 (procent „za” do „przeciw”) i podkreślił, że to, co się stało w wynikach sondy jest rezultatem niezdrowej rywalizacji zwolenników i przeciwników oraz słabych parametrów technicznych sondy, a nie interwencji urzędników.
- Z tego wszystkiego widać, że burmistrz przyznaje, iż sonda nie była rzetelna - komentuje Andrzej Chirek - A przecież Rada Miejska oparła się na wynikach tej sondy podejmując decyzję! Coś tu jest nie tak, skoro oni w ogóle przy tak ważnym temacie - co zresztą widać w zainteresowaniu sondą - podejmują decyzję w oparciu o wyniki internetowego głosowania. Nawet najlepsza sonda i najlepiej zabezpieczona w Internecie nie powinna być wyznacznikiem głosowania radnych. Zwłaszcza, że nie głosowali jawnie na publicznym forum, tylko na komisjach. Żenującym jest, aby tego typu sonda w Internecie była wyznacznikiem podejmowania poważnych decyzji. Mojego tatę pamięta i ceni zwłaszcza starsze pokolenie ludzi oraz mieszkańcy w średnim wieku, a zdecydowanie większy dostęp do Internetu i zainteresowanie sondami na pewno wykazują ludzie młodzi. Dlatego wyniki sondy internetowej nie oddają rzeczywistych nastrojów i poglądów. A zwłaszcza takiej sondy, co do której rzetelności sam pan burmistrz wyraził powątpiewanie. Poczułem po tym wszystkim niesmak. Być może podobnie, jak ci, dla których imię mojego ojca wiele znaczy. Odpowiedź burmistrza adresowaną do mnie, a udostępnioną każdemu, w przeźroczystej, plastikowej koszulce przyniósł jakiś człowiek z magistratu do mej apteki.
Pisałem zresztą nie dla odpowiedzi, lecz po to, by pan burmistrz przekonał się o niewiarygodności sondy i o przeprowadzonych w niej istotnych zmianach przez „niewidzialną rękę”. Byłem święcie przekonany, że po otrzymaniu ode mnie informacji natychmiast usunie ją ze strony internetowej Barcina. Jednak tak się nie stało. Sonda ze zmienionymi opisami głosów trwała aż do daty jej zakończenia oznaczonej w zapowiedzi - powiedział Andrzej Chirek.
Przewodnicząca komisji rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska w Radzie Miejskiej Barcina Jadwiga Mateńko, przyznała w rozmowie z nami, że wyniki sondy miały wprawdzie na pewno nie jedyny, to decydujący wpływ na decyzje, które wypracowane były na obradach poszczególnych komisji w Radzie. Ona sama nie wiedziała o wątpliwościach, które zaistniały wcześniej w związku z prowadzeniem sondy internetowej.
Andrzej Chirek powiedział, że absolutnie nie liczył na zmiany decyzji, ale wysłał na adres biura Rady Miejskiej skany stron internetowych Barcina i pismo burmistrza, aby pokazać, jak niewiarygodna była sonda, na której się radni Barcina opierali przy podejmowaniu werdyktu w sprawie patrona mostu. Podkreślił, że grupa mieszkańców starannie wcześniej przygotowała swój wniosek i zebrała podpisy pod wnioskiem forującym na patrona jego ojca. Liczył, że to powinno być potraktowane jako inicjatywa uchwałodawcza i poddane pod normalne głosowanie całej Rady Miejskiej. - Tymczasem zrobiona została z tego internetowa zabawa, która posłużyła jako podstawa dla poważnej decyzji dorosłych, odpowiedzialnych ludzi - przedstawicieli społecznych. Dlatego nigdy więcej nie chciałbym i nie życzę sobie, aby dobre imię i pamięć mego Ojca była kiedykolwiek przedmiotem , targów i zawiści walczących ze sobą osób czy też ugrupowań społecznych Barcina - zakończył Andrzej Chirek.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1034 (49/2011)
Komentarz
Plebiscyt pomylili z demokracją
Proponuję taką zabawę. Niech czytelnicy odpowiedzą sobie na pytanie testowe tej treści: „Czy powinny zostać w nowym roku budżetowym podwyższone opłaty lokalne płacone do kasy gminy: a) tak; b) powinny zostać na tym samym poziomie; c) gmina w ogóle nie powinna pobierać opłat lokalnych”.
Teraz niech każdy czytelnik zastanowi się, jak pomyśleli inni, i która opcja wygrała? Ja sądzę, że gdyby to była sonda, a już zwłaszcza sonda w Internecie, to zwyciężyłaby opcja „c)”. Czy jednak radni gminni wzięliby pod uwagę wyniki takiej sondy decydując o lokalnych opłatach na przyszły rok? Oczywiście, że by nie wzięli. No chyba, że są niczym kamikaze i zmierzają prostą drogą do bankructwa gminy.
Uważam, że takim bankructwem demokracji jest to, co radni Barcina zrobili w sprawie nadania, a raczej nie nadawania imienia przebudowanemu mostowi. Nie chodzi o treść tej decyzji, bo ta leży w wyłącznej gestii większości rajców. Chodzi o sposób jej podjęcia i przesłanki, które zaważyły na tej decyzji. Rzecz jasna mam tu na myśli wyniki internetowej sondy.
Nawet nie chodzi mi tak bardzo o to, że przeprowadzona w Internecie sonda na temat patrona nie dała wyników zgodnych z rzeczywistością, wskutek awarii tej sondy, spowodowanej prawdopodobnie nadmiarem głosujących. Po prostu uważam, że radni nie powinni sugerować się podczas podejmowania decyzji wynikiem jakiejkolwiek sondy przeprowadzonej w Internecie (co innego badania społeczne przeprowadzone zgodnie z zasadami badania opinii publicznej).
Branie pod uwagę takiego quazi-narzędzia nie jest wyjściem naprzeciw demokracji - jak wyobrażali sobie rajcy - a przyznaniem się do braku cywilnej odwagi w podejmowaniu decyzji. Ale przecież nikt nie mówił przed wyborami, że rajcy są tylko od przecinania wstęg w związku z otwarciem pomyślnie zakończonej inwestycji, ale też od podejmowania trudnych decyzji. Skoro zatem w Barcinie nie potrafią, to może rozwiązanie jest takie, by cała Rada Miejska złożyła wnioski o wygaśnięcie mandatów z powodu niepoważnego traktowania służby społecznej i niezdolności do podejmowania niełatwych decyzji?
To, co uczynili rajcy Barcina z wnioskami mieszkańców dotyczącymi nadania patrona mostowi (były dwa wnioski), to nie tylko kpina z inicjatywy uchwałodawczej, którą podjęły nieformalne, ale znaczące grupy mieszkańców. To również policzek dla honorowego obywatela Barcina, Czesława Cieślaka, który liderował jednej z tych grup składających wnioski. Tak niepoważnie, jak został on potraktowany nie powinno się traktować nawet najzwyklejszego mieszkańca. Co dopiero honorowego.
Podkreślam na koniec: nie chodzi mi o to, że radni zdecydowali, iż most ma nie mieć żadnego patrona. To ich suwerenna decyzja. Ale to, jak ją wypracowali i podjęli, czyli niejawnie i w oparciu o argumenty, które nimi nie są.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1034 (49/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze