22 września - życie i śmierć
Jak Scyci 22 września znów zdobyli Biskupin
Napad na gród dla nikogo nie był niespodzianką, ogłaszano go długo wcześniej przez megafony. Krążyły nawet plotki, że największe nasilenie będzie miał od strony bramy.
Tuż przed 17:00 wojownicy - obrońcy Biskupina uzbrojeni w grube, drewniane drągi, a co niektórzy lepiej, bo w miecze i łuki, stanęli przed chatami i urządzili naradę wojenną. Czasu było mało, więc szybko zdecydowano, kto zajmuje jakie stanowisko. Twarze pokrywały wojenne malunki - czerwone i czarne kreski. Pan Broda odtrąbił sygnał o zagrożeniu. Walka nie trwała długo, ale jak to w czasie prawdziwej bitwy, była tak żywiołowa, że nikt chyba nie zdołał ogarnąć i pojąć, co dokładnie się działo.
Barbarzyńcy przedarli się przez bramę i mimo silnego oporu tarli w głąb osady. Okrzyki mieszały się z trzaskiem łamanych żerdzi. Walka toczyła się honorowo - jeden na jednego. Powalony na ziemię i unieruchomiony był zwyciężony. Czasem ktoś lądował w błocie, a zdesperowani mężczyźni chwytali ostatniej deski ratunku zasłaniając swą pierś ciałami niewinnych i bezbronnych istot spośród publiczności.
Wśród najeźdźców z niewyjaśnionych przyczyn pojawiły się postacie o nietypowym wyglądzie, bo w strojach płetwonurków, odznaczające się nieprzeciętną walecznością. Okazało się nawet, że pod jedną z masek kryła się białogłowa. Biskupinianom z braterską pomocą pośpieszyli sędziwi Wikingowie, nawet i kobiety z drewnianymi mieczami w dłoniach. Ich starania i obezwładnienia kilku wrogów przy pomocy sznurów, niestety nie uratowały grodu. Po kilkunastu minutach wzniosły się w górę okrzyki i broń dumnych zwycięzców.
W drewnianej klatce zamknięto kilka urodziwych branek. Wodzowi Scytów nie dosyć było zdobytej osady, chciał jeszcze wzbogacić się sprzedając schwytane kobiety.
Pierwszą z nich wyprowadzono na wał obronny, gdzie w asyście uzbrojonych wojowników zaprezentowała się najlepiej, jak potrafiła. Licytacja stanęła na sumie 11 płacideł. Z klatki dochodziły żałosne głosy: - "Jak to się stało, że pojmano właśnie mnie? Ratunku! Zróbcie coś!" Wtedy pojawiła się wiedźma, która sobie tylko znanym sposobem zdobyła i uwięziła córkę scytyjskiego wodza. Resztę branek uwolniono, pan Broda zagrał sygnał zakończenia bitwy, a wódz ogłosił, ze gród biskupiński został podbity przez Scytów i jak inne spalony - czego już oczywiście nie pokazano.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze