Widoczne na zdjęciu studnie i stacja uzdatniania wody są od niedawna w całości własnością gminy
fot. Magdalena Kruszka
Porządkowanie spraw własnościowych
Kaczmarek: Zamiana korzystna dla gminy,
Minierski: Trzeba było ogłosić przetarg
Burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Łabiszynie poinformował, że gmina wymieniła działkę znajdującą się przy ul. Powstańców Wielkopolskich na działkę tuż obok, na której znajdują się dwie studnie wodociągowe i część stacji uzdatniania wody.
Sprawa ciągnie się od 2007 roku. Wówczas jedna z właścicielek działki, na której znajdowały się gminne studnie, wystąpiła do gminy z propozycją sprzedaży ziemi. Gmina na propozycję nie przystała i rozpoczęła starania o uznanie przed sądem zasiedzenia tej działki. Sąd nie wydał jednak takiego postanowienia.W lipcu 2008 r. właściciele 7/10 części tej działki wystosowali do burmistrza pismo z propozycją sprzedania tej części za 152.000 zł. W tym samym piśmie domagali się odszkodowania za to, że na ich działce są gminne studnie w wysokości 218.900 zł. - Oni byli tylko właścicielami części tej działki, a co z pozostałymi? - mówi burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Jak zacząłem szacować, ile to gminę może w sumie wynieść, to wyszła mi kwota bliska 600 tys. zł.
Jak podaje burmistrz, właściciele tej działki szukali kupca. Wreszcie znaleźli firmę, która ją kupiła. I znowu studnie gminne były na działce, która nie należała do gminy.
ZYSKI I STRATY
W ostatnich tygodniach gmina - po ustaleniach i rozmowach - wymieniła część swojej działki na część sąsiadującej, na której znajdują się dwie studnie i część stacji uzdatniania wody. - Udało się gminie ostatecznie uregulować i uporządkować sprawę własności stacji uzdatniania wody w Łabiszynie i nie ma zagrożenia, że nam ktoś gdzieś coś zabierze. To już jest własność gminy - mówił na sesji burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek.
Część działki, na której znajdują się dwie studnie i część stacji uzdatniania wody biegły rzeczoznawca wycenił na 212.000 zł, natomiast działka gminna, która jest pusta, ale nieco większa od pierwszej, została wyceniona na 206.000 zł. Gmina musiała dopłacić firmie 6.000 zł. Firma zapłaciła za akt notarialny 3.500 zł, więc burmistrz szacuje stratę na poziomie około 2.500 zł.
Radny Roman Minierski obstawia, że za tę działkę, którą gmina oddała w zamian za część działki ze studniami, można było uzyskać od 700.000 zł do 1 mln zł. Wystarczyłoby ogłosić przetarg, a dodatkowe studnie gmina mogłaby wykonać na innym terenie.
- Koszt odwiercania dwóch studni zmieściłby się w granicach 200 tys. zł, a pamiętając o tym okazuje się, że ta wymiana działek wcale nie jest tak korzysta dla gminy - twierdzi Roman Minierski. - Nawet gdyby nie udało się odkupić od właścicieli ich gruntów, to gmina sprzedając własną działkę mogłaby spokojnie studnie odwiercić i jeszcze sporo w budżecie by zostało. Tym ludziom należały się pieniądze, ale nie mogło być tak, że studnie były kartą przetargową w ich rękach. Pozostała kwota mogłaby zostać wykorzystana na przykład na modernizację wodociągów. Nie było powodów, żeby dokonywać takiej wymiany, jakiej dokonał burmistrz.
- 1 m2 działki chodzi teraz po 20 zł - odpowiada na zarzuty Minierskiego burmistrz - Tylko kto by tam się chciał wybudować? Powstałby tam domek jednorodzinny? Domniemywać to sobie można.
GRUNT POD MARKET
Radny Roman Minierski twierdzi też, że burmistrz manipulował informacjami co do podawania kosztów, jakich za tę działkę od gminy oczekiwali prywatni właściciele. Wspomina, że burmistrz poinformował na sesji, iż wykupienie jej wyniosłoby gminę około 600.000 zł.
- Tak mówił w 2008 roku burmistrz, a według doniesień prasowych to właściciele chcieli za nią około 60.000 zł - mówi Roman Minierski. - A teraz firma, która wykupiła ostatecznie tę prywatną działkę i wymieniła się z gminą, przygotowała sobie grunty pod market. I firma ta nie miałaby szans rozwinąć tej inwestycji bez porozumienia z burmistrzem. W całej tej sprawie jest duża rozbieżność w informowaniu radnych.
Radny Minierski widzi tu jeszcze jedno zagrożenie dla gminy: to, że ta rodzina sprzedała działkę nie zamyka jej drogi do ubiegania się o odszkodowanie. Burmistrz natomiast twierdzi, że ludziom tym zależało przede wszystkim na zbyciu gruntów i osiągnięciu z tego tytułu korzyści majątkowych. Odkąd grunty zostały sprzedane, to nie ma już z ich strony żadnych działań w stosunku do gminy.
Burmistrz Łabiszyna podkreśla, że właściciele działki wprowadzili reportera w błąd. Pokazuje pismo z roszczeniami. Twierdzi też, że działka gminna jest martwa, pusta i nieatrakcyjna i market na niej nie mógłby powstać, ponieważ nie ma ona wymaganych minimum 3000 m2. Nie można by jej połączyć z sąsiadującą wówczas działką prywatną, ponieważ gmina nie miała do niej praw, ani z działką gminną ulokowaną po drugiej stronie, ponieważ na niej też znajdują się studnie.
- Ostatecznie gmina nie zapłaciła niemal nic i odzyskała studnie i stację uzdatniania wody - mówi burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Uważam, że ta zamiana jest ogromnym sukcesem miasta. Załatwiliśmy coś, czego nikt nie załatwił przez lata.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 961 (28/2010)
Sprostowanie
W ostatnim numerze w artykule "Kaczmarek: Zamiana korzystna dla gminy, Minierski: Trzeba było ogłosić przetarg" napisaliśmy, że działka ze studniami gminnymi została sprzedana za 600.000 zł. Informacja ta nie odpowiada prawdzie; w rzeczywistości nie udało nam się dowiedzieć, jakiej sumy dotyczyła ta transakcja. Za błąd powstały podczas redagowania przepraszam.
Dorota Księska
Pałuki nr 962 (29/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze