Reklama

Kiedy wzywać pogotowie ratunkowe

Nie dziwmy się wnikliwym pytaniom
    Kiedy wzywać pogotowie ratunkowe
    Silne bóle brzucha, kolka nerkowa, skręcenie stopy czy zbliżający się poród - co w takich przypadkach robi przeciętny Polak? Oczywiście dzwoni po Pogotowie Ratunkowe. Karetka wyjeżdża do Puzdrowca, gdzie jest wezwanie do bólów brzucha. To 30 kilometrów od Żnina. Druga karetka wzywana jest w tym samym czasie do chorego, u którego stwierdzono ostry zawał serca i jedzie z Barcina do Bydgoszczy na oddział kardiologii. Gdy pierwsza karetka jest już w Puzdrowcu i lekarz stwierdza, że to tylko przewlekłe zaparcie stolca, dyspozytor pogotowia odbiera wezwanie do wypadku drogowego pod Barcinem, w którym są ciężko ranni. Co zrobić? Jest wieczór, a polskie helikoptery nie latają po zmroku. Dyspozytor wzywa karetki z Inowrocławia i Mogilna. Czas płynie, ranni czekają, news dla dziennikarzy, którzy nie znając szczegółów napiszą rano w różnych gazetach, jak ta służba zdrowia źle działa.

Aleksander Kmiećkowiak                fot. Marta Złotnicka

   Opisana sytuacja się nie wydarzyła, ale podobne zdarzają się wiele razy w roku, a nie powinny, bo takie zdarzenia zawsze mogą kosztować ludzkie życie. Aby temu zapobiec, od lat w cywilizowanych krajach istnieją systemy ratownictwa medycznego.
    W Polsce karetka pogotowia kojarzy się jeszcze ze zwykłą pomocą lekarską, takim ambulatorium na kółkach z lekarzem, co to doradzi, wypisze receptę i da skierowanie do specjalisty. We wrześniu 2006 roku w Polsce weszła w życie ustawa - jeszcze bardzo niedopracowana - o Państwowym Ratownictwie Medycznym. W myśl tej ustawy zespoły ratownictwa medycznego, bo tak teraz nazywają się karetki pogotowia, udzielają tylko pomocy medycznej w stanach nagłego zagrożenia zdrowotnego, tzw. stanach polegających na nagłym lub przewidywanym w krótkim czasie pojawieniu się objawów pogorszenia zdrowia, którego następstwem może być poważne uszkodzenie funkcji organizmu lub uszkodzenie ciała czy nawet utrata życia. Pacjenci z innymi dolegliwościami powinni zgłaszać się do przychodni rodzinnych, które na takie świadczenia zdrowotne otrzymują ryczałtowe wynagrodzenia z Narodowego Funduszu Zdrowia i są zobowiązane do udzielania porad lekarskich przez całą dobę w swoich siedzibach albo w domu pacjenta. Jeżeli zgłaszający jest obłożnie chory, to lekarz dyżurny przychodni jest zobowiązany dojechać do domu pacjenta. W powiecie żnińskim przez całą dobę, łącznie z dniami wolnymi od pracy, działają trzy przychodnie prowadzące takie usługi w ramach pomocy wieczorowej i nocnej; dwie w Żninie (Epoka tel. 30-30-100 i Przychodnia Rodzinna tel. 30-30-140) oraz jedna w Barcinie (tel. 38-32-109).
    Zasadnicze jest jednak pytanie czy pacjent, który jest przecież laikiem w sprawach medycznych, będzie w stanie odróżnić czy jego dolegliwości są „stanami bezpośrednio lub w krótkim czasie zagrażającymi życiu” czy też nie, i gdzie szukać pomocy przy tego typu wątpliwościach. Dzwonić po pogotowie czy do swojej poradni rodzinnej? Takie stany chorobowe jak np.: urazy uniemożliwiające samodzielne poruszanie, wystąpienie silnej duszności, ostre zaburzenia stanu świadomości, nagłe ostre bóle w klatce piersiowej, wszelkiego rodzaju zatrucia, czy nagła utrata przytomności, to objawy chorobowe, które nie budzą u nikogo wątpliwości, że potrzebna jest interwencja pogotowia. Ale jak zachować się w przypadku przewlekłych schorzeń, które się zaostrzyły, co zrobić gdy dziecko nagle wysoko zagorączkowało, czy wzywać pogotowie do pacjenta chorującego na schizofrenię, u którego objawy psychotyczne nasiliły się, ale jego zachowanie nie zagraża życiu jego samego i osób postronnych?
    Każdy lekarz i pielęgniarka wie, że nagła choroba budzi u chorego i jego rodziny stres i ludzie wtedy szukają fachowej pomocy. Dotychczas takimi jedynymi miejscami pomocy było pogotowie i szpital. Teraz ta pomoc, i to w ciągu całej doby, jest dostępna w powiecie żnińskim w szpitalu i trzech poradniach. Dyspozytorki pogotowia, do których najczęściej rodzina chorego dzwoni, mają duże doświadczenie i potrafią ocenić czy zgłoszone wezwanie kwalifikuje się do interwencji zespołu wyjazdowego. Dyspozytorka jest też osobą, która zawsze może poradzić, co w danym przypadku należy zrobić, a w razie jakichkolwiek wątpliwości może wezwać do telefonu lekarza dyżurnego, który udzieli porady albo zadecyduje o przyjeździe pogotowia. Aż 50% interwencji pogotowia nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia do wyjazdu i dlatego nie należy się dziwić wnikliwym pytaniom dyspozytorek, które zadają zgłaszającemu zachorowanie. Zmorą każdego pogotowia są wyjazdy do osób pijanych i pijackich awantur. W takich przypadkach, jeżeli jedyną przyczyną wezwania było nadużycie alkoholu, interwencja pogotowia jest płatna, nawet jeżeli dotyczy osoby ubezpieczonej. Jeżeli dyspozytorka pogotowia przyjmująca zgłoszenie do domu chorego jest przekonana o konieczności pilnej interwencji, to i w tej sytuacji jest zobowiązana ustalić nazwisko osoby wzywającej, numer telefonu, z którego ta osoba dzwoni oraz adres wezwania. Przy wątpliwościach czy potrzebna jest pomoc pogotowia, dyspozytorka musi pytać o szczegóły dotyczące chorego, które pozwolą jej określić czy stan potrzebującego pomocy kwalifikuje się do interwencji pogotowia czy tylko lekarza domowego.
    W powiecie żnińskim przez całą dobę dyżurują trzy zespoły ratownictwa medycznego. W Żninie stacjonuje zespół specjalistyczny (dawniej nazywany erką), w skład którego wchodzą: lekarz odpowiedniej specjalizacji, pielęgniarka (też o odpowiedniej specjalizacji) i ratownik medyczny. W Barcinie i Rogowie czynności ratunkowe wykonują zespoły podstawowe w obsadzie dwóch ratowników medycznych. Zawód ratownika medycznego polega na zabezpieczeniu ofiar wypadku, podejmowaniu ratowniczych czynności medycznych i transportowaniu osób w stanie zagrożenia życia. Ratownicy medyczni są fachowo przygotowani do np. defibrylacji serca, unieruchamiania złamań czy postępowania przeciwwstrząsowego.
    Pomoc medyczną można też uzyskać w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym żnińskiego szpitala, który jest nadrzędną komórką organizacyjną całego systemu ratownictwa medycznego w powiecie. Jest to specyficzny oddział szpitalny; ordynujący nim lekarz pełni wyjątkową i trudną rolę. Oddział ten można nazwać oddziałem segregacyjnym. To tu decyduje się o sposobie i miejscu leczenia każdego skierowanego pacjenta. Chory może być leczony w tym oddziale, o ile leczenie osiągnie efekt terapeutyczny w ciągu jednej doby; może być przekazany na któryś z oddziałów szpitalnych - jeżeli leczenie wymaga dłuższego czasu; można też skierować pacjenta do dalszego leczenia ambulatoryjnego. Żeby zostać przyjętym do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego pacjent jednak musi spełnić pewne warunki. Bez skierowania przyjmuje się do tego oddziału pacjentów po wszelkiego rodzaju urazach i w stanach zagrożenia życia.
    W pozostałych przypadkach konieczne jest skierowanie od lekarzy z podstawowej opieki zdrowotnej, czyli od lekarzy rodzinnych. Lekarz rodzinny jest tym, który w każdym wypadku powinien mieć pierwszy kontakt z chorym i to on decyduje, jakiego leczenia pacjent wymaga i gdzie trzeba go leczyć.
    Z faktu, że niewielu ludzi orientuje się w tych obowiązujących w służbie zdrowia zasadach, wynika bardzo często wiele nieporozumień i z tego powodu czasami w Izbie Przyjęć dochodzi nawet do awantur.
    Bardzo często pacjenci nie wiedzą, że trzeba mieć dowód ubezpieczenia zdrowotnego albo skierowanie od lekarza rodzinnego, a najczęściej oburzenie budzi fakt czekania w kolejce na badanie przez lekarza. Kolejki mogą się tworzyć, ponieważ w zwykłe dni przez Szpitalny Oddział Ratunkowy zaopatrywanych bywa przeciętnie 40 do 50 pacjentów, w weekendy liczba ta oscyluje około 140. W takim razie co ma robić ktoś, kto szuka w niedzielę pomocy lekarskiej? Przede wszystkim powinien udać się albo zadzwonić do lekarza rodzinnego i od niego uzyskać poradę, przy czym ważne jest, aby rozmawiać z lekarzem, bo żadna pielęgniarka nie może decydować o odmowie np. lekarskiej wizyty. Można też zadzwonić do dyspozytorki pogotowia, która jest upoważniona do udzielania porad i doskonale zorientowana, kto choremu powinien udzielić pomocy.

Aleksander Kmiećkowiak
Pałuckie Centrum Zdrowia w Żninie
Pałuki Wkładka Magazynowa nr 304 (30/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości