Od tygodnia w Szubinie działa filia Nakielskiego Ośrodka Terapii Uzależnień Koliber. Mogą w nim uzyskać pomoc nie tylko osoby uzależnione, ale również członkowie ich rodzin. Żeby uzyskać wsparcie nie trzeba mieć skierowania od lekarza. Można przyjść wprost z ulicy.
W ośrodku „Koliber“ pomoc mogą uzyskać osoby uzależnione od alkoholu, narkotyków, hazardu, gier komputerowych, a także członkowie rodzin uzależnionych. Na zdjęciu Ilona Kamińska (z lewej) i Angelika Manikowska. fot. Remigiusz Konieczka - Od dłuższego czasu myśleliśmy o tym, aby poszerzyć działalność naszego ośrodka - mówi nam Ilona Kamińska, dyrektor Nakielskiego Ośrodka Terapii Uzależnień Koliber. - Nasi terapeuci prowadzą terapie indywidualne i grupowe w gminach Kcynia i Mrocza. Mamy podpisaną umowę współpracy z gminą Sadki. Współpraca z gminą Szubin była mniejsza, a pacjenci mieli utrudniony dojazd z Szubina do Nakła. Nie mogli uczestniczyć w zajęciach w takim stopniu w jakim chcieliby. Okazja jaka się nadarzyła, to zamknięcie poradni odwykowej przy szpitalu. Pomyśleliśmy, że być może zrobiła się dla nas przestrzeń, z której moglibyśmy skorzystać.
Ilona Kamińska spotkała się z zastępcą burmistrza Szubina Krystyną Sichel, która wyraziła duże zainteresowanie tym, by filia Kolibra w Szubinie powstała. - To przy jej ogromnym wsparciu i zaangażowaniu ta placówka tutaj powstała - podkreśla Ilona Kamińska.
Ośrodek zajmuje się osobami uzależnionymi od narkotyków, alkoholu, leków, ale również od hazardu, internetu, komputerów. Dodatkowo pomoc znajdą członkowie rodzin uzależnionych, żony, partnerki, matki i dzieci (dorosłe). Na tę chwilę ośrodek nie ma oferty dla młodzieży i dzieci.
- Uzależnienia są postrzegane w sposób negatywny - wyjaśnia Ilona Kamińska. - Szczególnie uzależnienie od alkoholu. Kojarzy się z marginesem i patologią. Widzi się człowieka spod budki z piwem, a rzeczywistość jest inna. To nie są osoby, które tak lubią. To są osoby, które cierpią, bo nie mogą inaczej. Przez lata traciły godność, a przychodząc tutaj, do ośrodka, który jest nieco na uboczu, mogą tę godność odzyskać.
Często jest tak, że to członkowie rodzin są tymi, którzy zjawiają się w ośrodku pierwsi. Członek rodziny może wpłynąć na osobę uzależnioną, aby ta rozpoczęła terapię. Jednak również członkowie rodzin muszą dojrzeć do tego, by problem uzależnienia nazwać po imieniu. Ilona Kamińska powiedziała nam, że żony alkoholików postępują tak, by zatrzeć ślady. Ich mąż, alkoholik jest zadbany, czysty, a w domu codziennie rodziny przechodzą piekło. Kiedy żony przychodzą do ośrodka dowiadują się, że nie mogą zacierać śladów, że powinny nazwać problem i powiedzieć, że jest to złe.
- Z praktyki mogę powiedzieć, że najczęściej pierwsze zjawiają się u nas żony i matki, a kilka dni później mężowie, synowie - dodaje dyrektor ośrodka.
Jeśli już się zjawią, to jedna z procedur polega na określaniu czy u pacjenta można zdiagnozować sześć objawów uzależnienia. Są to kryteria stosowane w Europie wg. klasyfikacji ICV 10. W przypadku problemów z alkoholem, te sześć objawów uwidacznia się poprzez: głód alkoholowy (silna i natrętna potrzeba spożycia), upośledzona zdolność kontrolowania wypijanego alkoholu, zespół abstynencyjny, zmiana tolerancji spożywanego alkoholu, zaniedbywanie alternatywnych sposobów spędzenia wolnego czasu, picie pomimo szkodliwości.
- Wystarczy jak u danej osoby zdiagnozujemy trze z sześciu kryteriów, by uznać ją za uzależnioną - powiedziała Ilona Kamińska.
Do Kolibra trafiają nie tylko sami alkoholicy, nie tylko ich żony, ale również dzieci z syndromem DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików), które mają za sobą dzieciństwo w rodzinie, w której jeden rodzic lub oboje były osobami uzależnionymi.
- W zdrowej rodzinie dzieci otrzymują od rodziców miłość, wsparcie, funkcjonuje otwarta komunikacja, jest szczerość. W rodzinie z problemami tego wszystkiego nie ma. Jest koncentracja na osobie uzależnionej. Nie ma komunikacji, otwartości, uczuć - twierdzi nasza rozmówczyni. - Często tłumaczę rodzicom, że ich dziecko ma otwarty worek, do którego wrzucają mu miłość, poczucie własnej wartości, otwartość na innych. Jeśli tego nie będzie, to w dorosłym życiu dziecko nie będzie miało co z tego worka wyciągać. Osoby z syndromem DDA mają w dorosłym życiu problem a akceptacją, poczuciem własnej wartości, braku miłości, są pracoholikami, maja konflikty z prawem.
Do ośrodka trafiają też ludzie uzależnieni od hazardu. Zazwyczaj trafiają wtedy, kiedy mają problem z długami. Do terapii nakłania takie osoby rodzina, która pomaga w spłacie długów jednocześnie niejako wymuszając u uzależnionych terapię. Uzależnieni od hazardu, to nie tylko tacy, którzy grają w ruletkę, ale ludzie, którzy spędzają godziny przy automatach do gry, a nawet tacy, którzy notorycznie grają w totolotka.
- Podpisujemy z takimi pacjentami umowę, że nie będą więcej grać. Tak samo jak z uzależnionymi od alkoholu umawiamy się, że nie sięgną po alkohol - wyjaśnia dyrektor Kolibra.
Poradnia co prawda nie jest finansowana ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia, ale leczenie jest bezpłatne. Placówka jest współfinansowana przez gminę Szubin (z Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych). Nie jest potrzebne skierowanie od lekarza rodzinnego. Wystarczy przyjść lub zadzwonić.
- Poradnia otwarta jest codziennie od 900 do 1700. Codziennie jest tutaj osoba w rejestracji i ona umawia na spotkanie indywidualne z terapeutą. Jeżeli będzie to osoba z ulicy i będzie wolny terapeuta, to zostanie od razu przyjęta.
Uroczyste otwarcie szubińskiej filii Nakielskiego Ośrodka Terapii Uzależnień Koliber nastąpiło w środę 1 marca. Ośrodek mieści się w budynku przy ul. Jana Pawła II (dawny HSF) w Szubinie.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1308 (10/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze