Reklama

Komornik nie rozdzieli koszyka z ofiarą

Wikariusz barcińskiej parafii św. Jakuba po tym, jak kilka miesięcy temu oddał swej wierzycielce, 90-letniej parafiance 6.000 zł z 30.000 zł kwoty podstawowej długu, nie wpłacił kolejnych pieniędzy. Wyrok nakazowy sądu w tej sprawie uprawomocnił się i teraz do akcji ściągnięcia długu wkroczy komornik.

    Niemal od pół roku piszemy o długu księdza Grzegorza G., wikariusza parafii św. Jakuba w Barcinie, który od 90-letniej Marii Janiny Pankowskiej-Chirek, swojej parafianki pożyczył 30.000 zł i nie kwapił się do oddania tych pieniędzy. Sprawa trafiła do Sądu Cywilnego we Włocławku. Tam, ponieważ dom rodzinny Grzegorza G. znajduje się w pobliskim Kowalu i tam też ów ksiądz był zameldowany. Wyjaśnijmy, że w przeciwieństwie do proboszczów, wikariusze nie są zameldowani w parafii, w której pełnią posługę kapłańską. Dlatego ze względu na miejsce zamieszkania dłużnika sprawę rozpatrzył sąd we Włocławku. Maria Janina Pankowska-Chirek pełnomocnictwo do egzekucji długu przekazała synowi Andrzejowi Chirkowi, a następnie wybranej przez niego kancelarii prawniczej.
    Andrzej Chirek zabiegał o oddanie pieniędzy przez księdza Grzegorza G. nie tylko na drodze cywilnej, ale też prosił o interwencję Kurię Metropolitalną i księdza biskupa pomocniczego gnieźnieńskiego Bogdana Wojtusia. Ten nałożył na barcińskiego wikariusza upomnienie kanoniczne, ale jednocześnie poprzez rzecznika kurii, księdza Zbigniewa Przybylskiego wydał oświadczenie, w którym oświadczył, że kuria nie bierze na siebie odpowiedzialności za prywatne zobowiązania księży, którzy pełnią posługę na terenie diecezji gnieźnieńskiej. Jednocześnie ksiądz Zbigniew Przybylski polecał poszkodowanym finansowo przez księdza Grzegorza G., czy też innych kapłanów, walczyć o swoje pieniądze przed sądami cywilnymi.
    Sąd Cywilny we Włocławku wyrokiem nakazowym uznał, że ksiądz Grzegorz G. ma zobowiązania w kwocie 30.000 zł wobec Marii Janiny Pankowskiej-Chirek i ma je zwrócić. Ksiądz złożył odwołanie od wyroku. Na tym etapie sąd miał dylemat formalny. Otóż nie wiadomo było, kiedy dokładnie Grzegorz G. odebrał doręczony mu wyrok w jego sprawie. Dlatego sąd zwrócił się do Poczty Polskiej o stwierdzenie tej daty, bo od niej zależało, czy ksiądz złożył odwołanie w wymaganym terminie. - Okazało się, że było to już po terminie, więc wyrok uprawomocnił się - powiedział Andrzej Chirek.
    Teraz Andrzej Chirek czeka na wydanie przez sąd klauzuli wykonalności wyroku. Wówczas przekaże sprawę do komornika w Barcinie. Szkopuł jednak w tym, że prawdopodobnie na Grzegorzu G. ciążą jeszcze wcześniejsze zobowiązania i i jego dochody (np. z subwencji oświatowej, bo jest nauczycielem religii, czy też pensja wypłacana przez proboszcza) są już zajęte przez komorników. - Sądzę, że ten komornik, którego ja wstępnie znalazłem do egzekucji, poradzi sobie ze ściągnięciem długu księdza zdecydowanie skuteczniej. Jak się dowiedziałem, jest jeszcze możliwość, że ten komornik po prostu wejdzie po kilku, czy kilkunastu mszach do zakrystii i będzie rekwirował koszyki z uzbieraną ofiarą - powiedział Andrzej Chirek.
    Nie wiadomo jednak, czy jego optymizm jest do końca uzasadniony, bo jak dowiedzieliśmy się w jednej z kancelarii komorniczych w Bydgoszczy, skoro są to prywatne zobowiązania księdza wikariusza, to komornik nie będzie mógł zająć koszyka z ofiarą od wiernych w kościele. Będą to bowiem pieniądze parafii, a nie księdza wikariusza i to proboszcz, a nie wikariusz nimi zarządza.
    Od komornika z kancelarii w Bydgoszczy dowiedzieliśmy się również, że jeśli na jakimkolwiek dłużniku ciąży już egzekucja wcześniejszych zobowiązań, to następny wierzyciel, w tym przypadku pełnomocnik Marii Janiny Pankowskiej-Chirek, nie może zwrócić się o egzekucję swych wierzytelności do wybranego przez siebie komornika. Musi zgłosić się do księdza proboszcza Edmunda Napierały i zapytać go, który komornik zajmuje dochody księdza Grzegorza G. z tytułu egzekucji wcześniejszych długów. I ten sam komornik bierze na siebie egzekucję nowych zobowiązań tego samego dłużnika. Po zajęciu jakichkolwiek środków musi rozdzielać te środki pomiędzy różnych wierzycieli proporcjonalnie do wielkości ich roszczeń.     Ksiądz proboszcz św. Jakuba w tej sprawie oficjalnie nie wypowiada się, ale Andrzej Chirek kilka miesięcy temu uzyskał od niego informację podczas luźnej rozmowy, że rzeczywiście egzekucja komornicza na księdzu Grzegorzu G. już ciążyła.
    Po artykułach w naszej gazecie ksiądz Grzegorz G. spotkał na ulicach Barcina Marię Janinę Pankowską-Chirek. Było to pewnego jesiennego dnia. Poprosił ją o numer konta bankowego, na które obiecywał dokonywać wpłat ratalnych na poczet swego długu przynajmniej po 1.000 zł miesięcznie. Kobieta przekazała księdzu numer swego konta.Okazało się, że od tamtej pory ksiądz Grzegorz G. dokonał wpłaty na konto w kwocie 5.000 zł oraz 1.000 zł. Ta druga wpłata miała miejsce na początku br. i przez kolejne 3 miesiące żadnych przelewów od Grzegorza G. 90-latka nie miała.
    Andrzej Chirek uważa, że nie było w sprawie spłat ratalnych podpisanej żadnej umowy z księdzem i dlatego konieczna jest egzekucja komornicza. Zwłaszcza, że dług księdza wynosił 30.000 zł kwoty podstawowej, od której cały czas są naliczane odsetki. Spłaty tych odsetek - układając sobie scenariusz przelewów na konto starszej pani - ksiądz Grzegorz G. zdaniem jej syna zapewne chce uniknąć. Jednak Andrzej Chirek nie zamierza na to pozwolić i dlatego czeka na klauzulę wykonalności wyroku.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1051 (14/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/08/2025 10:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości