Reklama

Kontrola pamięci

Wyjazdy do stolicy byłego dyrektora szpitala
    Kontrola pamięci
    Bliski kolega byłego dyrektora żnińskiego szpitala Leszka W., wicedyrektor jednego z warszawskich szpitali Andrzej W. zeznał, że wie od byłego dyrektora żnińskiej lecznicy w jakiej sprawie został wezwany. Dodał ponadto, że to Leszek W. zasugerował daty, które powinien zeznać w sądzie.

    Przypomnijmy, że w żnińskim sądzie toczy się rozprawa, w której na ławie oskarżonych zasiadają: były dyrektor żnińskiego szpitala Leszek W. i była główna księgowa Ewa K. Leszkowi W. zarzuca się, że w czerwcu 2004 r. w celu osiągnięcia korzyści majątkowej poświadczył nieprawdę w zestawieniu potwierdzającym wyjazdy służbowe. Przedłożył również do rozliczenia fałszywą fakturę wystawioną przez Ewę K. jako zapłatę za udział w szkoleniu, które nie miało miejsca. Ogólna strata, jaką sam Leszek W. wyrządził na rzecz szpitala to około 2.060 zł.
    Ewie K. prokuratura postawiła między innymi zarzuty dokonywania przelewów z konta szpitala na własne konto i sfałszowania umowy o dzieło. Ogólna szkoda z tytułu działań byłej głównej księgowej oceniana jest na kwotę około 70.000 zł.
    Podczas rozprawy 16 stycznia tego roku, Leszek W. zeznał, że kiedy wyjechał do Warszawy 7 maja 2004 r., został do 8 maja, ponieważ dziecko kolegi obchodziło uroczystość I komunii świętej. Sytuacja powtórzyła się, kiedy pojechał do stolicy 14 maja. Również został do następnego dnia, ponieważ ten sam kolega obchodził imieniny.
    Kolega byłego dyrektora żnińskiej lecznicy Andrzej W. został przesłuchany w miniony piątek w sądzie w charakterze świadka na wniosek obrońcy Leszka W. na okoliczność kontaktów z oskarżonym w maju 2004 r.
    Wicedyrektor jednego z warszawskich szpitali, pracujący obecnie razem z Leszkiem W. Andrzej W. zeznał, że zna oskarżonego od bardzo dawna.  
    - "Nasi rodzice już się przyjaźnili" - wyjaśnił Andrzej W. Dodał, że spotykać się jest bardzo trudno z uwagi na odległość, ale jeśli zdarzy się, że Leszek W. przebywa w Warszawie w okolicach jakiegoś święta, to go odwiedza.
    Świadek zeznał ponadto, że wie od Leszka W., w jakiej sprawie został wezwany. - "Wiem, o które dni chodzi. W maju 2004 r. Leszek W. był dwa razy. Pierwszy raz to było 7 maja. Tę datę mogę łatwo skojarzyć, bo to było przed I komunią mojego syna, która była w niedzielę 9 maja. On wtedy zaskoczył mnie, gdy przyjechał. Następne spotkanie było po tygodniu 14 maja. Na to spotkanie to się umówiliśmy, bo ja mam imieniny 16 maja. Oskarżony wówczas nie został na weekend, choć go o to prosiłem. 7 maja był może godzinę. 14 maja był chyba trochę dłużej. To było po południu, może o 18:00. Kiedy przyjeżdżał do Warszawy, to odwiedzał mnie. Ja mieszkam na Żoliborzu, a to jest przy trasie wylotowej na północ Polski" - wyjaśnił Andrzej W.
    Prokurator Wojciech Jabłoński pytał świadka o okoliczności rozmowy z Leszkiem W. Prokurator chciał ustalić kto zaaranżował rozmowę, kiedy Andrzej W. otrzymał wezwanie do sądu.
    - "Jeżeli chodzi o to wezwanie, to ja zainicjowałem rozmowę z oskarżonym. Gdy otrzymałem pocztą to wezwanie. Ja znam tę sprawę. Zapytałem oskarżonego w jakiej sprawie to jest. Powiedział, że to jest w sprawie, kiedy byłem u ciebie. Mówił: "chodzi o te moje wizyty u ciebie w maju". To pan W. zasugerował daty, które powinienem zeznać. Ja rozmawiałem z oskarżonym osobiście, bo pracujemy razem w Warszawie. Te daty łatwo mi było skojarzyć w związku z imieninami i komunią" - zeznał Andrzej W.
    Leszek W. próbował przekonać sąd, że łatwo mu przychodzi zapamiętywanie dat. Stwierdził, że na dwa dni przed jednym z wyjazdów widział się z prokuratorem, który zaprosił go na herbatę i rozmawiali o sprawach szpitala. Dodał, iż były sugestie ze strony Zarządu Powiatu, żeby jeździł do Warszawy i wysądował, czy warto przekształcać żniński szpital w spółkę, ponieważ część radnych miała wątpliwości, czy to dobre rozwiązanie.
    - "Żeby spytać, trzeba było pojeździć. Jeździłem do ministerstwa, bo tam pracowałem, więc te osoby znałem. Trzeba było po prostu wpaść, zobaczyć kto jest i rozmawiać. Ja jeździłem też do Warszawy, nie umawiając wcześniej spotkań. Nie pamiętam z kim danego dnia rozmawiałem" - oświadczył Leszek W.
    Prokurator kontrolował pamięć byłego dyrektora, pytając o daty ślubu jego synów. Po chwili zastanowienia Leszek W. podał daty i dodał, że zapamiętywanie godzin i dat było kiedyś jego hobby.     W miniony piątek sąd przesłuchał trzech innych świadków. Likwidator Edward W. zeznał, że kiedy rozpoczął pracę w szpitalu, sytuacja lecznicy była tragiczna. Pieniądze były zajęte egzekucją komorniczą. Dopiero po zatrzymaniu Ewy K. pracownicy zaczęli mówić o sposobach, które były niejasne.
    Pracownik szpitala Agnieszka K. zeznała, że w 2004 r. wynagrodzenie wpływało regularnie. Nie przypomina sobie sytuacji, by dwa razy otrzymała wynagrodzenie za jeden miesiąc pracy.
    - "Policjant kiedyś mi się zapytał o konto na nazwisko K. (takie samo nazwisko - am) Dorota. Ja miałam konto w innym banku, a konto na tamtą osobę było w innym banku. Ja nigdy nie miałam konta w banku BPH. Ja mam tylko konto w PKO i otrzymuję jedyne wynagrodzenie ze szpitala" - zeznała Agnieszka K.
    Na rozprawę nie mógł stawić się świadek Stanisław K., który ma problemy zdrowotne. Sąd postanowił - na prośbę żony świadka - przesłuchać Stanisława K. w miejscu zamieszkania 24 maja o 900.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 740 (16/2006)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości