Reklama

Kozie z Cienciska stuknęło 60 lat

Przeważnie każdy odwiedzany przez Kozę dawał jakieś datki i to w różnych postaciach. Były i kwoty pieniędzy, pączki, chrusty, chruściki, wyroby wędliniarskie.

    Kult obchodzenia zapustów przetrwał na terenie Ziemi Mogileńskiej m.in. w Ciencisku (gm. Strzelno). Mieszkańcy wioski odwiedzają okoliczne miejscowości z Kozą i maszkarami, obwieszczając koniec karnawału, nadejście postu i zbliżanie się wielkimi krokami wiosny. Jak mówią najstarsi mieszkańcy, pierwsze wzmianki obchodzenia tego zwyczaju ludowego w Ciencisku odnotowano tuż przed II wojną światową. Natomiast działalność Kozy została wznowiono po wojnie przez Wincenta Czubachowskiego i przetrwała do chwili obecnej. Zespół Folklorystyczny Koza istnieje przy miejscowym OSP i w tym roku obchodzi 60-lecie swej działalności.
    W tym roku barwny korowód spotkał się 28 lutego około 7.30 przy sali OSP, przebierańców, którzy wyruszyli z zapustami. Kozę tworzyli: gospodarz - Henryk Woźniak, kominiarz - Wojciech Sołtan, diabły - Marcin Wieczorek i Jan Pankowski, śmierć - Patryk Lipiński, bocian - Krzysztof Bandoch, niedźwiedż - Marcin Bandoch, Koza - Jan Bandoch, kozi duj - Krzysztof Katulski, dziad - Andrzej Lipiński, baba - Barbara Banaszkiewicz, śpiewaczka - Ewelina Banaszkiewicz, muzykant - Jerzy Kaźmierczak, Cyganka - Iwona Banaszkiewicz, Cygan - Konrad Kopiński, Cyganki - Sylwia Sołtan, Julita Sułtan, Agata Pankowska, Patrycja Kamińska i Ola Nowakowska, wozak - Grzegorz Kopiński, strażacy - Kazimierz Bicki i Mariusz Piotrowski, pip - Anna Bandoch oraz cipi - Maria Katulska.

   Przebierańcy w pierwszej kolejności odwiedzili w Ciencisku sklep spożywczy Henryka Wyborskiego i Leszka Paluszka. Następnie udali się do Aurelii i Ewarysta Matczaków mieszkających w Jaworowie. Potem ich trasa wiodła przez Ostrowo, gdzie nie mogli nie zajrzeć na plebanię do ks. Jerzego Cytryńskiego. Potem beczenie Kozy zaprowadziło ich do leśniczówki Mariana Budasza w Przedborzu i przez Miradz dotarli do Strzelna, gdzie odwiedzali po kolei wszystkie instytucje, sklepy i firmy.
    Wszędzie można było usłyszeć beczenie Kozy, okrzyki, tańce, swawole oraz przyśpiewki. Jedna z przyśpiewek wykonywanych w każdym sklepie brzmiała:
    W sklepie dzisiaj lud kupuje,
    a sprzedawca oferuje,
    dać kozie dziesiątkę, ątkę,
    a chłopakom piątkę, piątkę,
    dziewczynom po dysze, dysze
    i świat się kołysze, łysze.
    Przeważnie każdy odwiedzany przez Kozę dawał jakieś datki i to w różnych postaciach. Były pieniędze, pączki, chrusty, chruściki, wyroby wędliniarskie. W podziękowaniu za miłe przyjęcie Koza zapraszała na zabawę do wiejskiej świetlicy. Tańce kończące karnawał rozpoczęły się o 19:00 i zakończyły się z chwilą nadejścia postu, który zaczynał się z wybiciem północy.

Marek Hryniewicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 733 (9/2006)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości