10 kwietnia 2024 r. w Miejskiej i Powiatowej bibliotece Publicznej w Żninie odbyło się spotkanie autorskie z Ryszardem Ćwirlejem, znanym autorem powieści kryminalnych.
Ryszard Ćwirlej jest wykładowcą na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W latach 1996 – 1997 pracował jako reporter w TVP Katowice, a następnie (w latach 1997-2010) w poznańskim oddziale TVP, gdzie m.in. był szefem redakcji „Teleskopu” i wydawcą ogólnopolskiego programu reporterskiego „Telekurier”. Kolejne pięć lat (2010-2015) poświęcił pracy w poznańskim Radiu Merkury. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród (m. in. w 2015 r. Kryminalnej Piły dla najlepszej miejskiej powieści kryminalnej 2014 roku za powieść „Błyskawiczna wypłata”, w 2017 r. nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru za książkę „Milczenie jest srebrem”, a w 2018 za powieść „Tylko umarli wiedzą” otrzymał , nagrodę Wielkiego Kalibru przyznawaną przez jurorów oraz nagrodę Czytelników Wielkiego Kalibru). W literaturze kryminalnej Ryszard Ćwirlej zapisał się jako twórca nowego gatunku literackiego - powieści neomilicyjnej.
Dyrektor biblioteki Beata Czaczyk, witając autora w żnińskiej książnicy, powiedziała: - Proszę państwa, mam zapewnienie, że w najbliższej przyszłości akcja kolejnej powieści pana Ryszarda będzie toczyła się w Żninie. Mam nadzieję, że dzisiejsze spotkanie dostarczy państwu niesamowitych wrażeń, a panu Ryszardowi, że dostarczy kanwy do napisania kolejnej powieści osadzonej w Żninie – usłyszano.
Pisarz powiedział, że bardzo się cieszy, iż przyjechał do Żnina, gdyż z Pałukami związany był przez kilka lat w latach 90. XX wieku jako reporter z dawnego województwa pilskiego. – Częściowo oczywiście w skład tego województwa pilskiego wchodziła też część Pałuk, bo Wągrowiec i okolice. No więc z Wągrowcem byłem związany dosyć mocno, byłem tam reporterem telewizyjnym, który nadawał relacje z tamtego obszaru – powiedział Ryszard Ćwirlej dodając, że sentyment do Pałuk pozostał oraz świadomość, że Pałuki dziejowo z Wielkopolską tworzyły jeden organizm m. in. poprzez Powstanie Wielkopolskie, które rozpoczęło się w Poznaniu, a zakończyło w Bydgoszczy – To jest ten organizm, który walczył o tę niepodległość, nie tylko ci nasi Poznaniacy, ale i Pałuczanie, którzy zasilali szeregi powstańców wielkopolskich.
Jak zauważył jednak autor, spotkanie nie będzie dotyczyć historii, ale polskiego kryminału. – Nie tylko moim, bo ja nie należę do ludzi, którzy bardzo lubią chwalić się swoim dorobkiem. Lubię opowiadać o tym, co mnie pasjonuje, a pasjonują mnie kryminały. A skoro państwo jesteście tutaj, to siłą rzeczy zakładam, że te kryminały to jest coś, co was interesuje. Kryminał to jest proszę państwa taki gatunek, co do którego wszyscy mamy wiedzę, że on jest, ale nie bardzo wiemy jak on funkcjonował, skąd się wziął, czy w ogóle ma jakąś swoją historię – powiedział pan Ryszard i przedstawił uczestnikom spotkania właśnie tę bardzo bogatą historię polskiego kryminału, którego początki sięgają 1875 roku, kiedy to Walery Przyborowski napisał pierwszą książkę kryminalną pt. „Noc z 3 na 4 grudnia”. – Świat jest pełen kryminałów, działo się to zawsze, ponieważ ludzie mają to do siebie, że lubią taki dreszczyk emocji, lubią tę adrenalinę, lubią bać się, a w kryminałach mogą na tę krew, na tę przemoc popatrzeć z pewnej odległości i czuć się bezpiecznie, bo to ta przemoc jest w jakiś sposób oswojona. I taka jest rola właśnie kryminału. Dostarczamy sobie troszeczkę tego dreszczyku emocji, a w momencie kiedy zaczyna się dziać coś strasznego, to zawsze możemy zamknąć książkę, położyć głowę na poduszkę i odłożyć ten strach do jutra. I taka też jest rola kryminału, dostarczamy sobie odrobinę rozrywki. I wpadli na to ludzie już bardzo wcześnie a pierwszym autorem kryminalnym jest Edgar Allan Poe, który zaczął opisywać swoje „Opowieści niesamowite” i tak to się zaczęło w 1841 roku – usłyszano.
Podczas spotkania dowiedziano się że swoje powieści z wątkiem kryminalnym pisali też m. in. Józef Ignacy Kraszewski, Władysław Grajnert i Gabriela Zapolska, którą wszyscy znają i kojarzą z „Moralnością Pani Dulskiej”, jednak mało kto wie, że napisała też kryminał. - „Nowiny” to jest gazeta, która wychodziła w Krakowie. Redaktor naczelny „Nowin”, chcąc aby nakład gazety wzrósł, przyszedł do pani Gabrieli i zaproponował jej, żeby napisała kryminał. No i pani Gabriela czując, że może to przynieść dużo pieniędzy, powiedziała „zgoda”, ale pod jednym warunkiem: „nikt nigdy nie ma prawa się dowiedzieć, że to ja - Gabriela Zapolska - napisałam ten kryminał”. Podpisali umowę, pełna tajemnica, wychodzi kryminał pod pseudonimem, mniej więcej przy czwartym czy piątym odcinku cały Kraków już huczy o tym, że Gabriela Zapolska pisze kryminał. Jak to się stało? Ano wydawca sam zdradził oczywiście po to, żeby podbić nakład, żeby nakład wzrósł. Mało brakowało, a doszłoby do zerwania umowy, ale okazało się, że nakład jest tak duży, że dochody Gabrieli Zapolskiej wzrosły tak bardzo, że nie opłacało się zrywać tej umowy więc napiaała kryminał do końca. Kryminał „Kwiat śmierci” - usłyszano.
Pisarz opowiedział też m. in. o Adamie Nasielskim, który w latach 20. XX wieku stworzył postać Bernarda Żbika, inspektora urzędu śledczego w Warszawie. – Lata 20 i 30 to czasy, gdy polskie kryminały stają się tak popularne, że trafiają do kina. Kino to jest ten rodzaj sztuki, który absorbuje wszystko, co tylko można, co się dobrze sprzedaje, a więc może się sprzedać też w kinie – powiedział prelegent, dodając, że Inspektor Żbik odżył w czasach PRL jako Kapitan Żbik – Powstały książeczki dla dzieci i młodzieży, które miały bardzo istotny jeden element – były dobrze narysowane. Intrygi były takie sobie , ale nie chodziło tu o intrygę. Chodziło przede wszystkim o to, żeby była zagadka kryminalna i żeby był ten przystojny, elegancki facet, który tę zagadkę rozwiąże. A efekt jest taki, że dzieci lgną do tego kapitana Żbika, chcą mu pomagać, chcą robić wszystko, żeby ułatwić mu robotę. Kapitan Żbik jest wiec najlepszym przyjacielem młodzieży – usłyszano. Zeszyty z kapitanem Żbikiem wydawane były w latach 60. XX wieku w milionach egzemplarzy. – Sam pamiętam, że jako młody człowiek stawałem wcześnie rano do kolejki zanim kiosk ruchu został otwarty, bo już wiedziałem wcześniej od pani kioskarki, że jutro mam przyjść rano, bo będzie kapitan Żbik i miałem za dużo kolegom nie mówić bo miało być tylko pięć egzemplarzy – dodał pisarz.
Kryminały lat dwudziestych i trzydziestych miały kreować pozytywny wizerunek policji. Podobnie było w latach 60. XX wieku kiedy Komenda Główna MO doszła do wniosku, że praca milicji nie jest dostatecznie doceniana przez społeczeństwo i należy podjąć działania propagandowe mające na celu odbudowę wizerunku milicji. W ten sposób w 1967 r. zrodził się pomysł na serię opowiadań kryminalnych dla dorosłych czytelników i serię komiksów dla dzieci i młodzieży, za które odpowiedzialni byli i dwaj pułkownicy z wydziału propagandy - Zbigniew Gąbiński i Władysław Krupka. – To oni wymyślili serię wydawniczą, do której mieli pisać najlepsi polscy twórcy kryminalni – usłyszano. Była to seria wydawnicza opatrzona hasłem „powieść co miesiąc” i nazywała się „Ewa wzywa 07”. – Skąd się to wzięło? Hasło wywoławcze komendy stołecznej milicji to 07. Ewa zaś wzięła się stąd, że o ile pułkownik Krupka miał zacięcie literackie i potrafił coś dać od siebie do tej serii i napisać jakiś odcinek, to pułkownik Gabiński nic nie potrafił, ale miał żonę Ewę. A też chciał zaistnieć i tak powstała seria „Ewa wzywa 07”. Ewa Gabińska wzywała 07, a do książki pisali tacy autorzy jak Jerzy Edigey czy Jacek Wołowski i wielu innych, i całkiem nieźle sobie z tego żyli– powiedział Ryszard Ćwirlej. Na podstawie tej serii powstał też film z Bronisławem Cieślakiem w roli głównej pt. „07 zgłoś się”. – Jest to najbardziej literacki serial jaki sobie można wyobrazić w polskiej historii serialu dlatego, że każdy odcinek powstał na podstawie książki, jakiejś konkretnej książki. Książki napisanej na podstawie tej serii „Ewa wzywa 07” albo jakiegoś innego polskiego kryminału. Oczywiście w żadnej tej książce nie pada nazwisko Borewicz, nie było tam Borewicza, byli tam jacyś inni milicjanci, ale później Krzysztof Szmagier brał na tapetę tę książkę, przystosowywał ja do roli Borewicza, ale akcja była na podstawie książki więc serial jest jak najbardziej literacki - usłyszano.
Po 1989 roku polski kryminał zniknął, dopiero w 1999 r. nastąpił jego renesans, a to za sprawą Marka Krajewskiego i jego pierwszej powieści kryminalnej pt. „Śmierć w Breslau”. Dziś mamy wiele podgatunków kryminału m. in. retro (Marcin Wroński), noir (Wojciech Chmielarz, Robert Małecki), policyjny (Joanna Opiat-Bojarska, Mariusz Czubaj), neomilicyjny (Robert Ćwirlej, Tadeusz Cegielski), regionalny (Katarzyna Bonda, Katarzyna Puzyńska). Kryminalny misz-masz z różnymi wątkami (m. in. sądowymi, historycznymi, obyczajowymi itp. tworzy zaś Remigiusz Mróz.
Jak zauważono na spotkaniu, kryminały są poczytne. – Wspólnym mianownikiem wszystkich kryminałów jest zbrodnia i kara. Nic więcej, bo wszystko się tutaj dzieje dynamicznie i te gatunki pewnie będą się jeszcze rozwijać, i pewnie jeszcze będą powstawać nowe. W naszym kraju bardzo dużo kryminałów wychodzi – powiedział autor dodając, że w Polsce rocznie ukazuje się około 400 kryminałów.
Po spotkaniu Ryszard Ćwirlej odpowiadał na zadawane mu pytania i podpisywał swoje książki.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze