Rozpatrzyć kilkaset wniosków
Kto ma gorszą sytuację, k to bardziej potrzebuje
Częściowo sparaliżowana, poruszająca się na wózku mieszkanka Janowca ma żal do urzędników Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, że odrzucili jej wniosek, nie sprawdzając sytuacji, w jakiej się znajduje. Dyrektor PCPR wyjaśnia, że wnioski rozpatruje komisja, która polega na informacjach przekazywanych przez pracowników socjalnych, a oni znają bardzo dobrze sytuację wszystkich osób, którym pomaga, albo ma pomagać Centrum.
Gabriela Dobersztyn, mieszkanka Janowca, choruje od 2002 roku. W maju 2002 roku z powodu nowotworu amputowaną miała pierś i węzły chłonne. Po tym chemoterapia i radioterapia. W 2004 roku pojawił się przerzut na kości i zmiana na wątrobie, na której wykonano termoablację. Kolejna seria chemoterapii. W lutym 2006 roku - rozstrzelone zmiany na wątrobie, od lutego do października - chemoterapia, w grudniu pojawiły się ataki padaczki, które były efektem guza w głowie. W styczniu operacja, usunięto guz i najbardziej groźne zmiany na czaszce. Rehabilitacja, radioterapia i 14 lutego powrót do Janowca.
- Częściowo jestem sparaliżowana, pomagają mi dzieci, poruszam się na wózku. Przez te kilka lat szpital stał się moim drugim domem - mówi Gabriela Dobersztyn.
Chora mieszkanka Janowca wiosną ubiegłego roku od pracownika socjalnego ze Żnina dowiedziała się, że jest możliwość pozyskania sprzętu przez osoby niepełnosprawne.
- My mamy kilkunastoletnią pralkę i stwierdziłam, że skoro inni mogą wnioskować i otrzymują sprzęt, to ja też mogę się ubiegać o nową pralkę, skoro jest na to stosowny fundusz. Osoby przyjmujące lampy, chemię czy leki przy chorobie nowotworowej nadmiernie się pocą, czego skutkiem jest częstsze pranie bielizny i odzieży, dlatego przy braku pralki sprawa się komplikuje - stwierdza Gabriela Dobersztyn.
Mieszkanka Janowca przyznaje, że zastanawiała się nad złożeniem wniosku, jednak stwierdziła, że warto spróbować, gdyż wydatki związane z jej chorobą i tak bardzo mocno obciążają ją i rodzinę córki.
Do wniosku o pralkę dołączyła zaświadczenie, że nie jest zdolna do samodzielnej egzystencji wystawione przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych na podstawie decyzji orzecznika.
W czerwcu otrzymała informację, że z uwagi na brak środków sprzęt nie został przyznany.
- To było dla mnie zrozumiałe. Wiosną złożyłam wniosek, więc spokojnie czekałam na kolejną turę przydziału. W grudniu otrzymałam kolejne pismo z informacją, że z powodu braku środków nie przyznano mi pralki, ale dołączono informację, że w przyszłym roku mogę wnioskować ponownie. Znam przypadek z naszego miasta, kiedy pralkę w tym samym czasie dostała rodzina alkoholika. Widzę jednak różnicę pomiędzy chorobą nowotworową z przerzutami a alkoholizmem. Wtedy postanowiłam, że należy tę sprawę poruszyć i nie chodzi o to, że ja nie dostałam, tylko moja sytuacja może pomóc innym. Pomóc komuś w podobnej albo i gorszej sytuacji. Najpierw postanowiłam, że nie będę wnioskowała ponownie do PCPR o pomoc z Funduszu Rehabilitacyjnego dla Osób Niepełnosprawnych. Teraz jednak stwierdziłam, że złożę ponownie wniosek. Wypełnię go przy pomocy lekarza, pierwszy wniosek wypełnił mi lekarz z bydgoskiej onkologii - mówi Gabriela Dobersztyn.
Mieszkankę Janowca dziwi też, że nikt nie sprawdził sytuacji, w jakiej się znajduje, że porusza się na wózku, że jest częściowo sparaliżowana.
- Nie mamy ustalonych kryteriów przyznawania sprzętu, każdy wniosek rozpatrywany jest indywidualnie. Tu istotne jest orzeczenie o niepełnosprawności. Do tego celu powołaliśmy komisję, w skład której wchodzą przedstawiciele miejskich i gminnych ośrodków pomocy społecznej z wszystkich gmin z naszego powiatu, dyrektor PCPR, wicestarosta, osoba zajmująca się przydzielaniem w Centrum oraz protokolant - powiedziała Agnieszka Czarnecka z PCPR.
Maria Zwolenkiewicz, dyrektor powiatowego Centrum zapewnia, że starają się jak najuczciwiej rozdzielać środki.
- Skoro mamy kilkaset wniosków, na przystosowanie łazienki - ok. 100, na komputery - ok. 200 i ok. 300 na inne sprzęty, to nie jesteśmy w stanie objechać wszystkich wnioskujących, dlatego powołaliśmy komisję, w której uczestniczą pracownicy M-GOPS. W przypadku Janowca jest to pracownik socjalny Elżbieta Górska. Jeśli są jakieś wątpliwości, to pracownik socjalny ma możliwość sprawdzenia danych potrzeb lub też zna swych podopiecznych. Nie stosujemy żadnych klasyfikacji, każdy wniosek rozpatrywany jest indywidualnie. Nie znaczy to wcale, że czasami się nie mylimy. Zawsze jest jednak możliwość odwołania się, czy złożenia ponownie wniosku - powiedziała Maria Zwolenkiewicz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze