Proces po wypadku w Wójcinie
Kto prowadził?
27 maja 1993 r. w Sądzie Rejonowym w Żninie rozpoczął się proces przeciwko Markowi J. (lat 20) oskarżonemu o spowodowanie wypadku drogowego w dniu 16 października 92 r. w Wójcinie, w wyniku którego dwie młode kobiety - Karolina K. (lat 18) i Aleksandra Z. (lat 20) poniosły śmierć, a czwarty pasażer Marek O. (lat 22) do dziś odczuwa skutki wypadku. Najmniej ucierpiał sam oskarżony, który był nieprzytomny, ale poważniejszych obrażeń nie odniósł.
Z zeznań świadków wynika, że młodzi ludzie zabawiali się na campingu w Koźlonach (8 km od Barcina). Jeden ze świadków twierdzi, że pojechali na dyskotekę do Szczepanowa. Według jego wersji, gdy wracali z dyskoteki, uderzyli w drzewo. Według zeznań świadków Krzysztofa Rz. i Joanny O., Marek O. zapukał ok. 2330 do okna ich domu prosząc o ratunek. Był bardzo blady, ręka sprawiała wrażenie urwanej. Sam Marek O. twierdzi, że wyszedł z samochodu przednim oknem.
Już w szpitalu okazało się, że Marek J. miał we krwi 2 promile alkoholu, a Marek O. 0,7 promila. Mężczyźni twierdzą, że pierwszy raz pili tyle wódki. Oskarżony nie przyznał się do winy, twierdzi, że ma lukę pamięciową, twierdzi wręcz, że to nie on był kierowcą, ponieważ już na campingu był bardzo słaby i położył się spać, a obudził się dopiero w szpitalu. Mówi, że samochodem kierował Marek O., jednak nie potrafi wyjaśnić, dlaczego znalazł się na miejscu kierowcy. Zdaje sobie sprawę, że tego dnia jeździł już po spożyciu alkoholu. Nie wie, jak alkohol działa na jego organizm, ponieważ wcześniej pił niewiele.
Świadek Regina J., matka oskarżonego, twierdzi, że kiedy odbierała rzeczy syna ze szpitala wydano jej odzież Marka O., ponieważ w jego kurtce były dokumenty syna. Koleżanka mężczyzn, Ewa N., powiedziała, że była z kolegami na campingu, jednak musiała wcześniej wrócić, bo rodzice nie wyrazili zgody na jej dłuższy pobyt poza domem. Widziała, jak chłopcy pili alkohol, najpierw była to jedna butelka, później kupili drugą. Dziewczyny nie piły. Karolina miała nalanego drinka, jednak powiedziała, że wypije go później i nie wypiła. Marek J. mówił jej, że nigdzie nie pojedzie, bo źle się czuje, zostawia kluczyki na półce.
Na pytanie sądu, dlaczego nie powiedziała tego w postępowaniu przygotowawczym - Ewa N. stwierdziła, że zapomniała i dopiero teraz jej się przypomniało.
Biegły psychiatra Dorota Cyganek wydała opinię oskarżonemu, z której wynika, że niepamięć powstała u oskarżonego jest niepamięcią wsteczną, powstałą pod wpływem urazu powypadkowego, a nie pod wpływem alkoholu.
Przewodniczący Jacek Kaszyński zarządził przerwę w rozprawie do 7 czerwca 1993 r.
Maria Warda
Pałuki (21/1993)
Inne teksty na ten temat:
...a z ust czuć było alkohol
Kto w końcu prowadził?
Nie pamięta rozmów, których nie było
Nie ten psychiatra i kolejny świadek
Marek J. apeluje: sądzić jeszcze raz!
Psychiatrzy zakończyli ponowne badanie Marka J.
Marek J. znów badany przez psychiatrów
Psychiatrzy: nie teraz do więzienia
Marek J. w szpitalu psychiatrycznym
Świadek w wypożyczalni
Cztery lata pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku w Wójcinie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze