Atrakcji nie brakowało, pogoda sprzyjała i na wyspie w Łabiszynie po raz kolejny zagościła atmosfera przyjaźni i poczucie wspólnoty. Okazało się, że ideały, które przyświecają harcerzom, łatwo przenieść na poziom całej społeczności miasteczka.
Święto pieczonego ziemniaka to bardzo popularna forma integracji małych społeczności w naszym regionie. Najczęściej organizowane ono jest w sołectwach na całych Pałukach. Przy ognisku odbywa się jednocześnie powitanie jesieni. W Łabiszynie postanowiono przenieść taki kameralny klimat na warunki miasteczka. Okazało się, że sympatyczna integracja mieszkańców jest też możliwa w większej grupie ludzi. Potrzebne jest jednak odpowiednie miejsce na lokalizację takiego wydarzenia i organizatorzy, którzy przygotują i skoordynują ze sobą odpowiednie atrakcje. W pałuckim mieście nad Notecią obydwa te warunki są spełnione. Mamy więc i malowniczą wyspę pełniącą funkcje m.in. parku oraz Łabiszyński Dom Kultury, który potrafi skupić wokół siebie inne, lokalne środowiska, chętne do współpracy.
Zatem drugie w historii miasteczka święto pieczonego ziemniaka nie mogło się nie udać. W zasadzie jedynym zagrożeniem dla tej imprezy mogła być niesprzyjająca aura. Tym bardziej, że po upalnym czwartku i piątku, na sobotę 30 września meteorolodzy zapowiadali załamanie pogody. takie prognozy jednak nie do końca się spełniły. Owszem, na dworze ochłodziło się i wiatr był troszkę silniejszy, ale nie było ani wichury, ani ulewy, ani też zimno.
Do współpracy ŁDK zaprosił panie ze Stowarzyszenia Kobiety z Pasją i Szczep Harcerski w Łabiszynie. Wydarzenie rozpoczęło się od uroczystej zbiórki trzech drużyn harcerskich z Łabiszyna i jednej z Lubostronia. Odbył się obrzęd rozpalania ogniska i gawęda przy jego płomieniu, a następnie wspólne śpiewano harcerskie pioski. Równolegle działały stoiska z animacjami tematycznymi dla całych rodzin, stoiska z jadłem oraz komercyjne. Oczywiście nie zabrakło też pieczonych ziemniaków i jabłek oraz kiełbasek znad ogniska. Ziemniaki były nie tylko pieczone, ale np. pod postacią smażonych klusek. Zostały przygotowane na wielkiej patelni przewidzianej na jakieś 200 porcji.
Zagrała Łabiszyńska Orkiestra Dęta pod dyrekcją Krzysztofa Marolewskiego, a zaraz po jej występie odbył się koncert pt. Stary dobry rock w wykonaniu Agnieszki Kensik, Pawła Tomaszewskiego i Roberta Robaszkiewicza. Był pokaz tańca na kole cyrkowym, a wieczór zakończył się potańcówką przed amfiteatrem.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze