Minęły już cztery lata, odkąd Leon hrabia Skórzewski ubiega się o zwrot pałacu w Lubostroniu, należącego niegdyś do jego przodków. Poprzez umowę dzierżawy, jaka została zawarta pomiędzy Agencją Nieruchomości Rolnych, czyli obecnym właścicielem pałacu a Urzędem Marszałkowskim, który pałacem administruje, przynajmniej przez 27 lat dla instytucji kultury, jaką jest Pałac Lubostroń nic się nie zmieni, bez względu na finał sprawy. [artykuł z 2014 r., przyp.]
O sprawie pisaliśmy w 2010 roku. Wówczas to informowaliśmy, że hrabia Leon Skórzewski, który mieszka w Australii, walczy za pomocą kancelarii prawnej z Warszawy o odzyskanie rodzinnego gniazda, czyli pałacu w Lubostroniu. Leon Skórzewski jest synem Zygmunta hrabiego Skórzewskiego, właściciela dóbr pałacowych w Lubostroniu. W 2010 roku wystąpił z roszczeniem do ministra rolnictwa i rozwoju wsi o stwierdzenie, że zespół pałacowo-parkowy w Lubostroniu nie podlegał pod działanie dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z 6 września 1944 roku i tym samym nie mógł podlegać nacjonalizacji. Już cztery lata temu przedstawiciele hrabiego Leona Skórzewskiego szukali rozstrzygnięcia nie przed sądem administracyjnym, a przed sądem powszechnym.
- Sąd co prawda uznał Leona Skórzewskiego jako prawowitego spadkobiercę majątku Skórzewskich, nie przypisując go jednakże do żadnych majątków - poinformował Mieczysław Ruszkowski z Agencji Nieruchomości Rolnych. - Początkowo pełnomocnik pana Skórzewskiego wystąpił do sądu cywilnego, bo zakładał, że to właśnie na drodze sądowej będzie dochodził roszczeń, ale sprawa została odrzucona, gdyż powinna być rozstrzygana przez sąd administracyjny.
W ten sposób hrabia Leon Skórzewski trafił do Agencji Nieruchomości Rolnych, gdzie przedstawił swoje roszczenia. Stwierdził, że zespół pałacowo-parkowy nie podlega ustawie o reformie rolnej, bo ma poniżej 100 hektarów. Zażądał zwrotu tych dóbr, które obecnie liczą przeszło 80 hektarów. Agencja odmówiła zwrotu majątku, więc potomek Skórzewskich wystąpił do Urzędu Wojewódzkiego domagając się wydania decyzji wojewody o nakazaniu Agencji zwrócenia dóbr.
- Wojewoda dowiódł jednak, że majątek Skórzewskich przekraczał 100 hektarów, więc podlegał reformie rolnej - wyjaśnia Mieczysław Ruszkowski. - Nie może być tak, że ktoś sobie wydzieli fragment z całości i teraz nagle będzie ubiegał się o zwrot. To tak, jakby ktoś nagle wydzielił sobie 70 hektarów ze stu i powiedział, że należy mu się zwrot, bo stu hektarów nie przekracza. A całość wygląda zupełnie inaczej. Majątek Skórzewskich liczył około 16.000 hektarów. Pałac sam z siebie nie żył, był częścią większej całości i podlegał ustawie o reformie rolnej.
Po odmowie wojewody hrabia Leon Skórzewski odwołał się do ministra rolnictwa i sprawa aktualnie jest w toku. Mieczysław Ruszkowski szacuje, że sprawa może pozostać nierozstrzygnięta jeszcze przez wiele lat, zwłaszcza, że po odmowie ministra potomek Skórzewskich może ponownie skierować swe kroki do sądu. Stąd też ANR, żeby na dłuższy czas zabezpieczyć interesy pałacu w Lubostroniu jako instytucji kultury, trzy lata temu wydzierżawiła zespół pałacowo-parkowy Urzędowi Marszałkowskiemu, którego pałac jest jednostką organizacyjną.
Leszek Furman, naczelnik Wydziału Mienia Województwa w Departamencie Nadzoru Właścicielskiego i Mienia w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego poinformował, że Samorząd Województwa Kujawsko-Pomorskiego na mocy zawartej 21 stycznia 2011 roku umowy wydzierżawił na okres 30 lat zespół pałacowo-parkowy w Lubostroniu z przeznaczeniem dla instytucji Pałac Lubostroń.
- Wiemy, że pełnomocnik spadkobiercy byłego właściciela nieruchomości wystąpił z wnioskiem o nieuznanie zespołu pałacowo-parkowego w Lubostroniu jako własności Skarbu Państwa, jednak Wojewoda Kujawsko-Pomorski decyzją z dnia 23 września 2013 roku nie uznał wniosku spadkobiercy rodu Skórzewskich - informuje Leszek Furman. - Pałac Lubostroń jest samorządową jednostką kultury. Od lat staramy się rozwijać jego infrastrukturę, wzbogacać ofertę wydarzeń kulturalnych, a przez organizowane konferencje i wystawy upowszechniać różne formy kultury i sztuki o szczególnym znaczeniu artystycznym i historycznym.
Umowa dzierżawy została podpisana na trzydzieści lat i przez ten czas, bez względu na to, jak rozpatrzone zostaną roszczenia hrabiego, pieczę nad zespołem będzie sprawował marszałek. Nawet gdyby wyrok był korzystny dla hrabiego Skórzewskiego, to musi on się dostosować do daty zawartej w umowie dzierżawy.
- Na dziś mogliśmy zrobić tylko dzierżawę, bo dopóki jest roszczenie, nie możemy przekazać tej instytucji Urzędowi Marszałkowskiemu - tłumaczy Mieczysław Ruszkowski. - Jeśli tylko sprawa się zakończy, rozpoczniemy proces przekazania zespołu marszałkowi. A mam nadzieję, że zakończy się szybko. Moim zdaniem z czasem finałem będzie uznanie, że pan Skórzewski nie ma racji. On próbuje w sposób trochę nierozsądny odzyskać majątek i niesłusznie wysuwa roszczenia, choć uważam, że powinna tu zadziałać ustawa o zadośćuczynieniu.
Tego samego zdania jest Andrzej Budziak, dyrektor Pałacu Lubostroń, który w tym temacie wypowiada się niechętnie, tłumacząc, że nie jest w zasadzie stroną w sprawie.
- Tu już od 1939 roku nie ma Skórzewskich - mówi Andrzej Budziak. - Dla mnie to nieprawdopodobne, żeby teraz to zwrócić. Oddać to, co przetrwało tylko dzięki państwu i nakładom włożonym przez państwo. My o Skórzewskich zawsze pamiętamy, o ludziach, którzy dali nam to piękno. Moim zdaniem niemożliwe jest, żeby jednak to oddać. Oczywiście rozmawiać trzeba, ewentualnie powinna zostać rozpatrzona kwestia jakiegoś zadośćuczynienia.
Przez najbliższe 27 lat Urząd Marszałkowski ma zagwarantowane, że będzie zarządzał pałacem, jednak niepewna kwestia własności blokuje rozwój. Zarówno Andrzej Budziak jak i Mieczysław Ruszkowski podkreślają, że marszałek nie będzie zanadto finansował czegoś, co nie jest jego własnością, a brak inwestycji hamuje rozwój. Z tego powodu między innymi nie ma mowy o tym, żeby w otoczeniu pałacu powstał hotel, mimo że ANR miejsce pod ten hotel marszałkowi także wydzierżawiła.
- Marszałek czuje pręgierz roszczeń za sobą - mówi Mieczysław Ruszkowski. - A ja jako człowiek z tego środowiska ubolewam, że pałac ma takie trudności, bo - choć funkcjonuje wzorowo - ciężko jest zarządzać podmiotem, który jest w stanie prawnym, w jakim jest. My na pewno nie odpuścimy, będziemy bronić tego majątku.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1174 (33/2014)
Inne teksty na ten temat:
Australijskie roszczenia
Skarga na decyzję o oddaniu pałacu
Skarga na decyzję, sprawa przed sądem
Minister oddaje pałac hrabiemu Leonowi
Sąd nakazał zwrot pałacu w Lubostroniu
52UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze