Reklama

Leżał na mrozie na plantach, pomogła nastolatka

Mężczyźnie, który leżał na ziemi groziło wymarznięcie. Reakcja kilku osób, w tym pani, która zobaczyła tego człowieka przez okno z domu oraz szesnastoletniej uczennicy, która czekała na rozpoczęcie praktyk w sklepie, uratowała mu życie. 

3 marca w czwartek około 9.00, gdy sklep odzieżowy Styl na ul. Śniadeckich w Żninie rozpoczynał dzień pracy, zadzwonił do nas jego właściciel. Przekazał nam, że chciałby, abyśmy nagłośnili postawę jednej z uczennic, która mogła uratować czyjeś życie.

Udaliśmy się do sklepu, by porozmawiać z tą uczennicą. To Monika Roczek, 16-latka mieszkająca w Kierzkowie. Uczęszcza do II klasy w zawodzie sprzedawca w Zespole Szkół Technicznych w Żninie, a w tym roku szkolnym ma trzy dni praktyk tygodniowo. Jednym z takich dni jest też czwartek.

Reklama

Nastolatka przyjeżdża z Kierzkowa do Żnina rannym autobusem. Jest na miejscu o 7.15, więc pozostaje ponad półtorej godziny wolnego czasu. Monika Roczek przeważnie spędza go ze znajomymi. Tak też było 3 marca. Ona, dwie jej koleżanki i kolega spotkali się około 7.30 na plantach nad Gąsawką. Byli akurat w okolicach mostu w kierunku placu Działowego. I właśnie z tamtego kierunku, czyli z drugiego brzegu rzeki, w pewnym momencie pośpieszyły dwie panie. Jedna z nich chwilę wcześniej widziała przez okno, że na drugim brzegu Gąsawki (dokładnie przy ścieżce naprzeciwko budynku, w którym mieści się prokuratura i OSP Żnin), leży mężczyzna. Z daleka nie było wiadomo, jaki jest stan tego człowieka. Jednak nawet jeśli to, że leżał na plecach na ziemi nie było skutkiem zasłabnięcia czy wypadku, to i tak mężczyźnie grozić mogła śmierć. Co prawda miał na sobie odzież wierzchnią w postaci kurtki, ale na dworze było około -6 stopni Celsjusza. Panie pytały młodych ludzi koło mostku, czy pomogą.

Monika Roczek opowiada, że pobiegła we wskazanym kierunku. Sprawdziła, czy leżący mężczyzna jest przytomny. Był, ale momentami tracił kontakt, jakby zapadał w sen. - Przewróciłam tego pana na bok, aby był w bezpiecznej pozycji. On był na pewno wymarznięty. Miał też trochę rozciętą wargę, a innych obrażeń nie dostrzegłam. Gdy leżał już w pozycji bezpiecznej, po chwili znów obrócił się na plecy, a ja go ponownie przewróciłam na bok i szturchałam oraz pociągałam za bark, by on nie tracił kontaktu. Tak samo do niego mówiliśmy. On nawet odpowiedział, na pytanie o imię, ale nie jestem pewna jakie. Panie poinformowały, że pogotowie i straż pożarna już są wezwane na miejsce - opowiada Monika Roczek.

Reklama

Nad Gąsawkę przyjechali druhowie z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie. Wtedy Monika Roczek, jej znajomi i panie, które wcześniej zauważyły leżącego mężczyznę otrzymali polecenie, że mogą już odejść.

Jak przekazał nam kpt. Łukasz Adamowski, rzecznik prasowy PSP w Żninie, strażacy stwierdzili, że poszkodowany jest wychłodzony, ale przytomny. Okryto go materiałami zatrzymującymi ciepło, a po chwili przyjechało pogotowie i mężczyzna został zabrany przez ratowników do szpitala.

Karol Gapiński, 3 III 2022

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości