Reklama

Licytacja w szpitalu

Zbigniew Wolski (w środku z karteczką w ręku) wybrał sprzęt, a następnie poprosił o przerwę, by móc się zorientować jak on wygląda
        fot. Arkadiusz Majszak

Niewielu chętnych na sprzęt szpitala
   Licytacja w szpitalu
   Spółka Pałuckie Centrum Zdrowia w Żninie nie musi martwić się o sprzęt medyczny, który został zajęty przez komornika. W piątek został on kupiony przez żnińskie starostwo, dzięki czemu praca spółki nie zostanie zachwiana. Oprócz starostwa do licytacji stanęły trzy osoby.

   Komornik Mariola Krysztofiak oraz jej dwoje pracowników pojawili się kilka minut przed wyznaczoną godziną rozpoczęcia licytacji, po czym udali się do sekretariatu dyrekcji. Po chwili pani komornik w towarzystwie swoich pracowników oraz wicestarosty Michała Pęziaka, dyrektora Pałuckiego Centrum Zdrowia Aleksandra Kmiećkowiaka, likwidatora Edwarda Wolnika i Izabeli Gronet, która zajmuje się w starostwie problematyką zdrowia, swe kroki skierowała w stronę świetlicy szpitala, która była miejscem licytacji. Gdyby dyrekcja nie otworzyła drzwi świetlicy, wówczas dokonałaby tego pani komornik na koszt lecznicy.
    NIE OBEJRZAŁ
   Sala zapełniła się 13 osobami. Z dziennikarzami 15. Komornik dowiaduje się, kto będzie uczestniczył w licytacji. Swój akces zgłasza starostwo oraz dwóch mężczyzn: Zbigniew Wolski i Tomasz Nowacki oraz Halina Lorentowicz, okulistka ze Żnina. Gdy pani komornik zamierza rozpocząć licytację, protestuje Zbigniew Wolski. Nie zdołał wcześniej obejrzeć przedmiotów, które stały się przedmiotem licytacji. I ma pretensje do pani komornik.
- "Ja - mówi - jestem zainteresowany sprzętem. Te przedmioty, które będą sprzedawane powinny stać na tej hali. Teraz na dwie minuty przed licytacją pani mi to pokazuje?"
   Mariola Krysztofiak bez emocji odpowiedziała mężczyźnie, że ponad dwóch tysięcy przedmiotów nie jest w stanie pomieścić w małej świetlicy. Ponadto mógł - podobnie jak Tomasz Nowacki - zainteresować się i obejrzeć nieco wcześniej sprzęt, który chciał kupić.
Zbigniew Wolski postanowił jednak na swoim i wymusił ogłoszenie przerwy, by wynotować na kartce numery przedmiotów, które zamierza wylicytować. Na sali zapada cisza. Zbigniew Wolski i towarzyszący mu w licytacji mężczyzna wertują kartki z wypisem ponad 2 tysięcy licytowanych przedmiotów i odnotowują numery tych, które chcieliby kupić. 
   IMADŁA, SZLIFIERKI, PALNIKI
   Przerwa się przeciąga. Mężczyźni cały czas przygotowują listę przedmiotów, które chcieliby kupić. Wówczas dochodzi do licytacji mikroskopu operacyjnego. Wobec braku zainteresowania starostwa Halina Lorentowicz staje się jego właścicielką za 1.080 zł. Reguluje wszelkie kwestie związane z odbiorem sprzętu i odchodzi. Tymczasem Zbigniew Wolski i jego towarzysz idą obejrzeć sprzęt, który chcą nabyć. Kolejna przerwa.  Mężczyźni w końcu wracają, dzięki czemu pani komornik może rozpocząć licytację. Czyta tylko nazwy przedmiotów, którymi zainteresowani są co najmniej dwaj uczestnicy licytacji. 
Faksem, którego cena wywoławcza wynosi 160 zł zainteresowane jest starostwo i Zbigniew Wolski. Kwota postąpienia wynosi 10 zł. Zbigniew Wolski podbił do 170 zł. Michał Pęziak: 180 zł. Zbigniew Wolski: 190 zł. Michał Pęziak: 200 zł. Gdy Zbigniew Wolski podbija do 230 zł, wicestarosta podbił o 20 zł. Zbigniew Wolski nie daje za wygraną: 300 zł. Wicestarosta: 10 zł więcej. Zbigniew Wolski liczy, że przy 350 zł wicestarosta się wycofa. Nic z tego. Konsekwentnie 10 zł więcej. Zbigniew Wolski spasował.
W szranki o zakup kosiarki spalinowej stanęli wicestarosta i Tomasz Nowacki. Cena wywoławcza wynosi 150 zł. Licytacja kończy się na 220 zł. Wygrywa starostwo. Kolejną kosiarkę przy cenie wywoławczej 75 zł za 195 zł również wzięło starostwo. Telewizorem "daewoo" przy cenie oszacowania 48 zł nikt nie jest zainteresowany. Za to 10-letni telewizor "philips" przy cenie wywołania 72 zł wylicytowało starostwo za 170 zł. Palnika gazowego nikt nie wziął. 20-letni stół ślusarski z ceną wywołania 27 zł, przebicie po 3 zł. Skończyło się na 116 zł. Za tyle wylicytował Michał Pęziak, który radzi się Aleksandra Kmiećkowiaka i kierownika warsztatów Karola Bursztyńskiego, co jest potrzebne. Szlifierkę za cenę wywołania licytuje Tomasz Nowacki. Szlifierkę elektryczną z ceną wywoławczą 30 zł wylicytował do sumy 65 zł Tomasz Nowacki. Dalej trwa wyścig. Imadło za cenę wywołania bierze starostwo, a stół szlifierski Tomasz Nowacki, który ma ochotę kupić co najmniej jeden z czterech czterokołowych wózków.
- "Podzielimy się?" - pyta.
- "Przydałyby się wszystkie cztery, licytujemy więc wszystkie" - upewnia się Michał Pęziak. Cena wywoławcza jednego wózka to 18 zł. Tomasz Nowacki jest jednak bardzo zdeterminowany i nie daje za wygraną.
- "Po co się szarpać? Odpuśćcie wózek i po zawodach. Po co się licytować i przebijać?" - zastanawia się Tomasz Nowacki. Po chwili kompromis staje się faktem. Starostwo weźmie trzy wózki, a Tomasz Nowacki jeden. Na twardych kołach. Podobnie jest z palnikami gazowymi. Cztery bierze starostwo, a jeden konkurent.
Tomasz Nowacki kończy już swój udział w licytacji. Nie wylicytował wszystkiego co chciał, ale część przedmiotów udało mu się kupić.
   KOLEJNA PRZERWA
   O piłę z ceną wywołania 45 zł zabiega Michał Pęziak i Zbigniew Wolski. W końcu temu ostatniemu udaje się wylicytować ją za 170 zł. Michał Pęziak oznajmia, że spasował. Rozsierdziło to Zbigniewa Wolskiego, który rzucił zdecydowanym głosem: - "Zastanówcie się co robicie. Po co w to wchodzicie? Będę na wszystko wam wchodził". Spokojną dotąd panią komornik zaczynają już irytować komentarze Zbigniewa Wolskiego i zwraca uwagę trochę rozemocjowanemu panu.
Trzyelementowa drabina aluminiowa przy cenie wywołania 45 zł. Kolejny przedmiot, który wywołał zainteresowanie dwóch stron. Dopiero, gdy wicestarosta podbija cenę do 255 zł, Zbigniew Wolski wycofuje się. Po chwili przejawia już chęć zakupu wywołanej piły tarczowej. Ma jednak wątpliwości. Nie wie, którą piłę wylicytował wcześniej, a która teraz staje do licytacji. Poprosił zatem o wycofanie kupna wcześniej wylicytowanej piły, bo - jak powiedział - kierownik nie wie, jakiego są typu, o ile w ogóle znajdują się na wyposażeniu warsztatów. Karol Bursztyński wyjaśnił, że był czas, w którym sprzęt wystawiony na licytację można było obejrzeć. Kolejna przerwa. Zbigniew Wolski poszedł z Karolem Bursztyńskim ustalić o jakie piły chodzi. Nie udaje się tego ustalić. Dlatego Zbigniew Wolski wycofuje się z zakupu piły. Ma jeszcze pretensje, że w warsztacie jest bałagan.
   PIENIĄDZE DLA PRACOWNIKÓW
   Licytacja dobiegła końca. Zbigniew Wolski kupił szlifierkę za 60 zł. Tomasz Nowacki różne przedmioty za 488 zł. Halina Lorentowicz mikroskop operacyjny za 1.080 zł. Starostwo natomiast większą część sprzętu medycznego, w tym dwie najlepsze karetki za 574.781,15 zł. 
Pozostały sprzęt, w tym między innymi: szpitalne łóżka, krzesła, stoły, szafy oraz stare karetki zostanie wystawiony na drugiej licytacji, która odbędzie się nie wcześniej niż pod koniec sierpnia, pod warunkiem, że wierzyciele złożą wnioski o wyznaczenie drugiej licytacji. W drugiej licytacji sprzęt będzie wystawiany na sprzedaż za 50% ceny oszacowania. 
Wszyscy uczestnicy licytacji wpłacili już pieniądze na konto pani komornik. Pieniądze przelewem wysłało również starostwo. Pieniądze z licytacji zostaną podzielone pomiędzy ponad 400 byłych i obecnych pracowników szpitala. Jeśli nikt nie zaskarży decyzji co do podziału pieniędzy, wówczas pod koniec czerwca lub na początku lipca trafią one na konta

pracowników.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 693 (21/2005)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości