Reklama

Likwiduje trzy szkoły, ale chce jeździć toyotą

Mieszkańcy wobec reformy szkół
    Likwiduje trzy szkoły, ale chce jeździć toyotą
    Sześć godzin burmistrz Jarosław Jaworski próbował wytłumaczyć rodzicom uczniów ze szkół w Jadownikach i Januszkowie konieczność zamknięcia placówek. Rodzice zdecydowanie sprzeciwili się planom burmistrza.

    Jak już pisaliśmy, pewnego pięknego dnia w połowie stycznia uczniowie czterech szkół gminy Żnin: w Januszkowie, Jadownikach i nr 3 w Żninie oraz Publicznego Gimnazjum nr 3 przy ul. Szkolnej wrócili do domu z karteczkami dla rodziców. Była na nich informacja o wytypowaniu ich szkoły do likwidacji.
    LIKWIDOWAĆ NAJMNIEJSZE
    O tym, jakie burmistrz ma plany dotyczące likwidacji szkół pisaliśmy już w ubiegłym tygodniu. Przypomnijmy zatem, że Jarosław Jaworski zaproponował, aby od 1 września 2005 zostały zamknięte Szkoły Podstawowe w Jadownikach i Januszkowie oraz żnińska "trójka". Likwidacji miałoby ulec także Publiczne Gimnazjum nr 3, które wraz ze Szkołą Podstawową nr 1 tworzy Zespół Publicznych Szkół nr 1. 
     - "Trzeba szczerze przyznać, że restrukturyzacja wiąże się w tym wypadku z likwidacją" - przyznał w Jadownikach Jarosław Jaworski.
    Uczniowie z likwidowanych placówek w Januszkowie i Jadownikach mieliby według planu od 1 września rozpocząć naukę w Szkołe Podstawowej nr 2 w Żninie. Uczniowie oddziałów zerowych zostaliby przeniesieni do Przedszkola Miejskiego nr 2. Uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 3 zaczęliby uczyć się w Szkole Podstawowej nr 1. Z kolei gimnazjaliści z "trójki" przy ul. Szkolnej zostaliby przeniesieni do Publicznego Gimnazjum nr 1 przy ul. 1 Stycznia.
    Burmistrz mówił mieszkańcom Jadownik i Januszkowa, że likwidacja wiąże się ze zmniejszającą się z roku na rok liczbą dzieci w szkołach oraz z mniejszą subwencją oświatową na ten rok o 350.000 zł. 
    - "Jeżeli pozostaniemy przy tym, co było w 2004 roku, to za rok z powodu zmniejszającej się liczby uczniów dostaniemy już milion złotych mniej" - przekonywał burmistrz.
Powiedział też, że muszą być likwidowane w pierwszej kolejności szkoły najmniejsze. A takie są w Jadownikach i Januszkowie. W zamian burmistrz zaproponował, że uczniowie będą do nowych szkół dowożeni.
    Dyrektor MZO Aleksandra Nowakowska zwróciła też uwagę na stan techniczny budynków szkolnych w obu wsiach, który będzie w następnych latach pociągał za sobą koszty związane z remontami. Dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty mówiła, że dzięki przenosinom dzieci ze wsi będą miały lepszy dostęp do pomocy naukowych, pracowni komputerowej, pedagoga szkolnego, dentysty, logopedy, świetlicy i stołówki. Dzieci w autobusach mają mieć w miarę możliwości zagwarantowaną opiekę.
    (NIE)BEZPIECZNY DOJAZD
    - "Nie wie pani, jakie są warunki. Dzieci jeżdżą w przepełnionych autobusach. Jak nie możecie sobie poradzić teraz, to co będzie później? Autobusy śmierdzą spalinami i mają powybijane szyby" - mówili rodzice.
    Aleksandra Nowakowska powiedziała, że dowóz będzie dostosowany do nowych warunków i zwiększonej liczby dzieci. Dodała, że jak była dyrektorem Publicznego Gimnazjum nr 2, to wszelkie problemy związane z dowozami były wyjaśniane i tak będzie teraz. Burmistrz dodał, że za stan autobusu odpowiada przewoźnik, a umowa obliguje PKS do sprawnych przewozów.
    Burmistrz w wiadomości dotyczącej likwidacji napisał, że w miarę możliwości zagwarantuje opiekę w czasie transportu. - "Co to znaczy w miarę możliwości?" - pytali rodzice z Januszkowa. - "Albo jest opieka, albo jej nie ma".
    Rodzice uczniów z Jadownik i Januszkowa chcieli znać koszt związany ze zwiększeniem dowozów. Ostatecznie dokładnej odpowiedzi na to pytanie nie usłyszeli.
    PEŁNA KONTROLA
    Rodzice mieli także zastrzeżenia do zapewnień dotyczących opieki nad dziećmi w świetlicy oraz bezpieczeństwa w dużej szkole. Zadali pytanie burmistrzowi, czy poinformował rodziców uczniów z SP nr 1 i 2 o tym, że ich dzieci po dołączeniu klas wiejskich będą uczyć się w przepełnionej szkole. Na zebraniach obecny był dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 Jacek Otto. Powiedział, że uczniowie uczą się w klasach liczących od 21 do 24 uczniów.
    - "Nie ma takiego przypadku, że dziecko przyjeżdża do szkoły na 800 i czeka na rozpoczęcie lekcji do 1000. Jeżeli autobus przyjeżdża o 730, to dzieci są odbierane z przystanku i odprowadzane do szkoły. Cały czas przebywają na terenie szkoły. Lekcje kończą się między 1330 a 1430. Autobusy odjeżdżają o 1310 i 1530. Chcemy także, żeby dziecko odjechało do domu po obiedzie. Uczniowie także odprowadzani są do autobusu" - mówił Jacek Otto.
    Zapewnił także, że nie zdarzyło się, aby w świetlicy przebywało 100 osób. Dodał, że w czasie pobytu na świetlicy uczeń ma możliwość odrobienia zadania domowego. Rodzice z Jadownik powiedzieli, że świetlica w ich szkole jest i była remontowana własnymi siłami i środkami. - "Gdzie się podziejemy z zebraniami?" - pytali.
    W celu poprawy warunków nauczania wychowania fizycznego jest plan, aby przy SP nr 2 powstała nowa sala gimnastyczna.
    ZLIKWIDOWAĆ DWÓJKĘ
    - "Wibijta se z głowy. Szkoła noleży do wioski i nie mota prawa tego zamykać" - powiedział jeden z mieszkańców Jadownik. 
    Rodzice byli zdania, że skoro gmina dostaje większe pieniądze na dzieci w szkołach wiejskich, to dlaczego są likwidowane szkoły na wsi. Ich zdaniem - skoro szybciej spada liczba uczniów w mieście - to należałoby dzieci ze szkoły nr 2 dowozić na wieś. Jak przez 5 lat liczba uczniów zmniejszy się o przeszło 600 osób, to problem "dwójki" będzie rozwiązany. 
    Burmistrz zapytany, co będzie się mieściło w budynkach szkolnych, odpowiedział, że w Urzędzie na rozpatrzenie czeka ok. 300 wniosków mieszkaniowych. Dodał, że jedno pomieszczenie w szkole ma zostać pozostawione do użytkowania przez mieszkańców jako świetlica wiejska. Zdaniem rodziców, to szkołę numer 2 należałoby przebudować na mieszkania, których byłoby więcej.
    I TAK NIE DOGONIĄ
    - "My znamy dzieci, a w dużej szkole będą skazane na anonimowość. Tam nauczyciel nie wie, jak wygląda sytuacja rodzinna dziecka" - argumentowali rodzice.
    Dyrektor zapewnił, że w szkole pracuje dwóch pedagogów, jest ochroniarz, a w celu zapewnieniu bezpieczeństwa opracowywany jest program monitoringu. Dodał również, że uczniów szóstych klas zna, problem jest z dziećmi nowymi z klas pierwszych.
    Burmistrz powiedział, że pod względem zaplecza dydaktycznego szkoły wiejskie nie dogonią tych z miasta: - "Nigdy nie będzie tak, że we wszystkich szkołach będzie pedagog, psycholog, świetlica i stołówka".
    REFORMA OD GÓRY
    Dla rodziców pewnym rozwiązaniem byłoby szukanie oszczędności wśród administracji: - "Po co tyle pracowników w Urzędzie, w MZO? My wybraliśmy pana burmistrzem i musi pan stanąć na głowie i na rzęsach, aby to utrzymać".
    Jarosław Jaworski wyjaśnił, że MZO ma zostać w przyszłości także zreformowany. Dodał, że jeśli reformy oświaty nie przeprowadzi się teraz, to koszty zaniechania tej decyzji będą płacić władze w następnych kadencjach.
    Rodzice z Januszkowa powiedzieli, że na teren gminy powinno ściągać się więcej inwestorów, ponieważ z braku pracy mieszkańcy gminy uciekają. Stąd problem braku dzieci.
    DO SZCZEPANOWA
    Mieszkańcy z Jadownik zagrozili, że w przypadku likwidacji ich szkoły będą posyłać swoje dzieci do szkoły w Szczepanowie. Jarosław Jaworski powiedział, że wraz z dziećmi gmina straci część subwencji, co problemu nie rozwiąże. 
    Inaczej byłoby w przypadku stworzenia w likwidowanych placówkach szkół niepublicznych. W takim wypadku subwencję otrzymuje szkoła i sama nią rozporządza. Minusem takiego rozwiązania jest konieczność zrezygnowania przez nauczycieli z korzyści związanych z obowiązywaniem Karty Nauczyciela. Drugi minus, to konieczność ponoszenia przez rodziców kosztów związanych z remontami.
    Obecna w Januszkowie Zofia Kozłowska z Zarządu Powiatu w Żninie wyraziła nadzieję, że szkoła zostanie: - "Może nie ma w szkole sali, ale nie raz widziałam jak dzieci hasały i biegały wesoło po boisku. Szkoda byłoby tej szkoły. Może faktycznie rozwiązaniem sytuacji byłaby placówka niepubliczna?" - pytała.
    NIE BĘDZIEMY GŁOSOWAĆ
    Na obydwu spotkaniach mieszkańcy i rodzice pytali burmistrza, dlaczego wyznaczył do likwidacji szkoły po wschodniej stronie gminy Żnin, podczas gdy pięć szkół po stronie zachodniej pozostanie. - "Głosowaliśmy na pana, bo powiedział pan, że nie będzie likwidować szkół. Dziś czujemy wstyd i żal" - krzyczeli mieszkańcy.
    - "Jak mamy na pana głosować, skoro likwiduje pan szkoły po stronie wschodniej" - mówili rodzice w szkole w Januszkowie.
    Z kolei Fabian Heinich, radny Wiejskiego Bloku Wyborczego, powiedział, że po stronie wschodniej gminy po likwidacji szkół widzi czarną plamę. Na dowód tego pokazał mapę gminy Żnin z zakolorowaną czarnym pisakiem częścią wschodnią.
    Natomiast Andrzej Kujawa powiedział, że skoro na oświatę brakuje 350.000 zł, to burmistrz jest od tego, żeby te pieniądze znaleźć.
    - "Mamy w budżecie zapisane 400 tysięcy na budowę zaplecza na stadionie. Może zdjąć te pieniądze z inwestycji i przeznaczyć je na oświatę?" - ripostował ironicznie burmistrz.
    - "Likwiduje trzy szkoły,ale chce jeździć toyotą" - komentują mieszkańcy wiosek, w których zagrożone są szkoły.
    NIE DLA NAUCZYCIELI
    Zaproszony do Januszkowa przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Kaźmierczak powiedział, że jest za taką reformą oświaty, która doprowadzi do tego, że środki będą przekazywane na podwyższenie poziomu nauczania poprzez inwestowanie w placówki, a nie opłacanie nauczycieli. Jego zdaniem, reforma powinna być przeprowadzona 6 lat temu, kiedy istniała możliwość przejścia części nauczycieli do szkół średnich. Dziś jest to niemożliwe. Jego zdaniem, reforma powinna być rozłożona równomiernie po obu stronach gminy. 
    - "Jestem za reformą oświaty, ale taką, którą będzie popierało 80% społeczeństwa. Chciałbym trafić na spotkanie, na którym ludzie będą chcieli likwidacji" - mówił Dariusz Kaźmierczak.
    BAZYLISZKI
    Historię szkoły w Januszkowie przedstawiła emerytowana nauczycielka Stefania Szymańska. Opowiedziała o początku szkoły w 1848 roku, która powstała po to, aby uczyły się w niej polskie dzieci. Zaapelowała do władz, aby nie likwidowały szkoły: - "Czy ci decydenci, co chcą szkołę zlikwidować, będą mogli w lustro spojrzeć i nie dlatego, żeby zobaczyć zmarszczki, ale własne sumienia - powiedziała nauczycielka. - Sama pracowałam dla szkoły najlepiej jak umiałam. Ci ludzie, którzy tu mieszkają, zasługują na to, żeby ta szkoła została. Januszkowo nie zasługuje na to, aby ten teren zaorać".
    Rodzice z Januszkowa przekazali Jarosławowi Jaworskiemu listę z prawie 300 podpisami pod petycją domagającą się pozostawienia szkoły. 
    PLUTON EGZEKUCYJNYM
    Jeden z mieszkańców Jadownik Paweł Janowski powiedział, że mieszkańcy zgodzą się na likwidację tylko wówczas, gdy szkoła umrze śmiercią naturalną. Teraz na placówkach oświatowych dokonywana jest egzekucja.
    - "Zdajemy sobie sprawę z tego, że w "zerówce" będą tylko trzy osoby. Wtedy poślemy je do "dwójki". Na próbę. Wypuścimy królika. Jak rodzice będą zadowoleni, to dyskusji o Szczepanowie nie będzie" - mówił Paweł Janowski - "Nie róbmy gwałtownych ruchów. Pozwólmy, aby szkoła umarła śmiercią naturalną".
    GOL KOŚMICKIEGO
    Sprawą likwidacji szkół zajęli się już radni Rady Miejskiej w Żninie. Na komisji budżetu Stanisław Głogowski apelował: - "Nie rozwiążemy problemu chowając po raz kolejny głowy w piasek. Tak było trzy lata temu. W ubiegłym roku w ogóle nie było dyskusji".
    O podjęcie tematu likwidacji szkół apelował również przewodniczący komisji budżetu Czesław Kośmicki. Jego zdaniem, należy wytłumaczyć mieszkańcom, że w pewnym momencie będą chcieli środki na inwestycje. Za likwidacją przemawiają także argumenty związane z poprawą jakości nauczania. Z tym nie zgadzał się były nauczyciel i dyrektor liceum w Żninie radny Zdzisław Bąk, który stwierdził, że wyniki egzaminów świadczą, że w szkołach wiejskich poziom nie jest taki niski.
    - "Chodziłem do klasy 12 osobowej, miałem dobrego nauczyciela z matematyki i dobre oceny, a później na pierwsze dwa semestry w technikum mechanicznym miałem gola" - ripostował Czesław Kośmicki.
    Zdaniem radnych Jerzego Kowalskiego i Krzysztofa Jóźwiaka należałoby odciążyć gminę z dopłacania do dzieci, które nie mieszkają na terenie gminy Żnin, a chodzą do szkół w granicach Żnina.
    - "Niech sobie wezmą swoje dzieci, do których my musimy dopłacać" - twierdził Jerzy Kowalski.
    Komisja oświaty będzie omawiać temat likwidacji szkół 31 stycznia wspólnie z komisją socjalno-bytową. Zaplanowane są wizyty radnych we wszystkich szkołach przeznaczonych do likwidacji.
    Komisja budżetu zaapelowała do burmistrza Żnina, aby dochody uzyskane przez gminę z tytułu sprzedaży nieruchomości przeznaczone były na inwestycje, a nie na pokrycie wydatków bieżących. Komisji chodziło o to, żeby środki uzyskane ze sprzedaży gminnych działek nie zostały przeznaczone na pokrycie niedoborów w oświacie. - "Trzeba społeczeństwo przekonać, że jest kres w dokładaniu do oświaty" - mówił przewodniczący Komisji Czesław Kośmicki.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 676 (4/2005)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości