Po publikacji artykułu Karola Gapińskiego "Co to za burmistrz, który nie wie, co się dzieje w Urzędzie?" oraz komentarza Dominika Księskiego "Bezwolne cielęta, niewinny baranek i czarny kot" otrzymaliśmy polemikę dyrektora Wydziału Infrastruktury, Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji Pawła Piechowiaka, którą poniżej zamieszczamy wraz z odpowiedzią redaktora naczelnego tygodnika "Pałuki".
Szanowny Pan
Dominik Księski
Redaktor Naczelny Tygodnika Lokalnego Pałuki
ul. Sądowa 4, 88-400 Żnin
Wobec wszystkich zawartych wypowiedzi i przytaczanych faktów przez wszystkie strony wymienione w niniejszym artykule w szczególności zaprezentowanej przez przedsiębiorcę pogrzebowego Pana Tomasza Chmielewskiego okoliczności i treści maila, który został przywołany jestem zobowiązany w poczuciu pełnej odpowiedzialności, rzetelności, uczciwości i prawdy obiektywnej wyjaśnić w sposób szczegółowy i wyczerpujący (pomimo, że w opublikowanym artykule w podtytule było „nie wskazywał a tylko informował”) wyjaśnić w sposób szczegółowy i wyczerpujący następujące fakty:
Przytoczone powyżej fakty są odmienne od zaprezentowanych w artykule. Formułowanie i przedstawianie przez przedsiębiorcę pogrzebowego swojej wersji i interpretacji należy rozumieć jako przyjęcie bezpodstawnych ataków na Burmistrza Żnina i jego służby w celu odwrócenia uwagi od przyjętej ścieżki postępowania przedsiębiorcy i zamiaru realizacji planowanego przedsięwzięcia. Tryb postępowania administracyjnego, mającego na celu udzielenie pozwolenia na budowę, przyjęty przez Starostę Żnińskiego przy procedowaniu spopielarni zwłok w Wenecji, w porównaniu do procedury udzielenia pozwolenia na budowę spopielarni zwłok przy ul. Kl. Janickiego jest zdecydowanie inny, co jest zastanawiające i dające dużo do myślenia…..
Służby administracyjne Burmistrza Żnina próbują otrzymać stosowne dokumenty w tej sprawie, których to udostępnienia ze strony Starosty Żnińskiego nie udaje się uzyskać.
Dyrektor Wydziału Infrastruktury, Gospodarki Przestrzennej i Inwestycji
Paweł Piechowiak
Żnin, 1 marca 2024
Sz. Pan Dyrektor
Paweł Piechowiak,
Urząd Miejski w Żninie
Szanowny Panie Dyrektorze!
Przepraszam za zwłokę w publikacji Pana listu i mojej odpowiedzi; w mijającym tygodniu miałem kilka wyjazdów służbowych i aby zapoznać się z przesłanym mi, trudnym tekstem, dopiero dziś, po podliczeniu kuponów plebiscytu sportowego znalazłem czas na kolejna lekturę i zastanowienie się nad całością problemu.
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Pana stwierdzeniem: „Przytoczone powyżej fakty są odmienne od zaprezentowanych w artykule”. Tak nie jest. Przypomina Pan to, co napisaliśmy, potwierdza Pan wręcz informacje z artykułu, próbując stworzyć wrażenie, że dopiero teraz czytelnik zapoznaje się z prawdziwymi informacjami.
Bardzo łatwo można sprawdzić, że autor artykułu, Karol Gapiński w żadnym momencie nie próbował udowadniać, a nawet sugerować, że urzędnik nie miał prawa wskazywać przedsiębiorcy pogrzebowemu, jakie projekty uchwał i dotyczące jakich obszarów Gminy Żnin są w przygotowaniu i będą przedłożone Radzie Miejskiej w Żninie pod głosowanie.
Artykuł, a szczególnie jego tytuł, mówił właśnie to: że Burmistrz nie wiedział o tych sprawach (choć nie wszyscy w to wierzą). Właśnie w oparciu o to formułowałem też mój komentarz: moim zdaniem burmistrz powinien wiedzieć, że inwestor spopielarni interesuje się zmianami planu zagospodarowania przestrzennego. I powinien to przekazać radnym. W moim komentarzu też podkreślałem, że w udostępnieniu dokumentów nie było nic nagannego.
Także w drugim punkcie nie nie przytacza Pan „odmiennych faktów od przedstawionych w artykule”, rozszerza Pan jedynie informacje o naturze procesu inwestycyjnego o sprawy, które są jasne i oczywiste („samo zainteresowanie obszarem objętym planem miejscowym nie świadczy o tym, że teren ten zostanie nabyty”). Końcówka tego punktu też zawiera informacje, które były publikowane w naszej gazecie.
W trzecim punkcie wręcz potwierdza Pan, że artykuł podaje prawdziwe fakty. O tym, że burmistrz uczestniczył w rozmowach nie pisaliśmy, pisaliśmy za to, że nie uczestniczył.
Początek punktu czwartego jasno porządkuje informacje dotyczące procesu inwestycyjnego, jest ciekawy poznawczo i wart przeczytania. Mam jednak wrażenie, że przypominanie, iż Starosta Żniński zgoła odmiennie zachował się w sytuacji dotyczącej lokalizacji spopielarni zwłok w Żninie, jest sugestią jakiegoś naszego przemilczenia. A przecież w artykułach, do którego się Pan odnosi wyraźnie napisaliśmy, że starosta postąpił wtedy odmiennie. Wyjaśnialiśmy też, dlaczego tak było i dlaczego odmowa udzielenia pozwolenia na budowę w Żninie ma szanse być skuteczna. Pan ma pretensje do starosty, że postąpił zgodnie z uchwalonym przez radnych planem?
Jeśli chodzi o punkt piąty, nie bardzo rozumiem, czemu przytaczane przez Pana oczywistości to ma być „prezentacja odmiennych faktów”.
Pod koniec stawia Pan nam zarzut, że przedstawiamy wypowiedzi i punkt widzenia przedsiębiorcy pogrzebowego. Rolą prasy jest przedstawianie zdania różnych stron sporu i jedyne, co tu mógłbym sobie zarzucić, to fakt, że do p. Tomasz Chmielewskiego nie dotarliśmy od razu.
Finał, to powtórne przerzucenie odpowiedzialności ze żnińskiej Rady Miejskiej na starostę. Pisze Pan: „Tryb postępowania administracyjnego, mającego na celu udzielenie pozwolenia na budowę, przyjęty przez Starostę Żnińskiego przy procedowaniu spopielarni zwłok w Wenecji, w porównaniu do procedury udzielenia pozwolenia na budowę spopielarni zwłok przy ul. Kl. Janickiego jest zdecydowanie inny, co jest zastanawiające i dające dużo do myślenia…..” Każdy, kto czytał trzy strony (1, 2 i 3) artykułu z numeru 7 i nie pominął ramki u dołu strony 3 wie, dlaczego sytuacja tych obu lokalizacji jest inna i dlaczego starosta wtedy zdecydował się odmówić, a teraz odmówić nie mógł. Jeszcze raz powtarzam to, co już napisałem: to radni decydują, co może na danej działce stanąć. Radni uchwalili poprawki, umożliwiające powstanie spalarni zwłok (wcześniej nie mogła tam powstać), więc już wtedy klamka zapadła. Podczas 41 sekund zużytych na sesji Rady Miejskiej na podjęcie tej decyzji.
Chciałbym jeszcze na koniec wykroczyć poza polemikę z Pana pismem i przedstawić Panu uwagę, która już się nie zmieściła w artykule i komentarzu z numeru 7 (a i tak koledzy z innych gazet zarzucają nam, że artykuł był za długi, ze takich się nie pisze, że niepotrzebne szczegóły itp.).
Jak pisaliśmy - każdy interesant, który przychodzi do urzędu administracji publicznej po informacje, czy nawet wskazówki, powinien je otrzymać. To rzeczywiście jest, jak Pan pisze "automatyczna czynność". Jednak tak samo "automatyczną czynnością" powinno być zapraszanie na komisje, na których przedstawiane są radnym Rady Miejskiej projekty uchwał, urzędników będących specjalistami w danej dziedzinie – na przykład pana Sławomira Chrośniaka. Taki urzędnik, poproszony na komisję lub na sesję, przy omawianiu projektu zmian miałby okazję do przekazania radnym istotnych informacji (tak działo się za rządów poprzedniego burmistrza). Myślę, że to jest błąd organizacyjny, który warto naprawić.
z uszanowaniem
wydawca i redaktor naczelny
Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze