Reklama

Los dziecka między powiatami

Opiekują się dziewczynką porzuconą przez matkę
    Los dziecka między powiatami
    Małej Oliwii nie chce matka, a sądy nie orzekają o pozbawieniu jej władzy rodzicielskiej. Bez tej decyzji dziecko nie może trafić do placówki wychowawczej lub rodziny zastępczej. Przebywa w szpitalu w Żninie. Tutaj dziewczynką opiekują się uczniowie żnińskiego „ekonomika", wolontariusze z Klubu Ośmiu.

Wolontariusze z Klubu Ośmiu opiekują się małą Oliwią porzuconą przez matkę. Na zdjęciu: Malwina Lewicka, Karolina Papierska, Daria Duszyńska, Agnieszka Woźna, Natalia Nowakowska, Tomasz Starczewski, Paulina Przybyła, Anna Rochowiak, Paulina Janowiak, Justyna Kaśków, Agnieszka Wadelska, Krzysztof Bratz, Ilona Langowska, Katarzyna Kiek, Katarzyna Mikołajczak
i Ewa Krzemień.         
        fot. Arkadiusz Majszak

    W czerwcu ub.r. spodziewająca się czwartego dziecka mieszkanka Pakości zabrała się okazją. Po kilku kilometrach auto kierowcy, który ją zabrał, zderzyło się z ciężarówką. Kobieta z obrażeniami trafiła do szpitala w Żninie. By ratować życie jej i dziecka lekarze umożliwili poród przez cesarskie cięcie. Dziecko przyszło na świat bez oznak życia. Natychmiast po porodzie zostało przewiezione do szpitala w Bydgoszczy.
    BEZ MATKI, MIĘDZY POWIATAMI
    W Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Bydgoszczy dziecko przebywało do 14 października. W tym czasie matka nie interesowała się kilkumiesięczną Oliwią, dlatego szpital wystąpił do Sądu Rejonowego w Szubinie o pozbawienie władzy rodzicielskiej matki dziecka. 9 października sąd wydał postanowienie, by dziecko zostało umieszczone w placówce wychowawczej, a wykonanie decyzji powierzył Powiatowemu Centrum Pomocy Rodzinie w Inowrocławiu. Ze względu na zameldowanie matki w Pakości, szubiński sąd nie mógł podjąć decyzji o pozbawieniu władzy rodzicielskiej. Leży to w gestii Sądu Rejonowego w Inowrocławiu, ponieważ Pakość znajduje się w granicach administracyjnych powiatu inowrocławskiego. Akta trafiły więc do sądu w Inowrocławiu.
    Dziewczynka wróciła do Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie. Stan zdrowia Oliwii był ciężki, dlatego dziecko powinno trafić do specjalistycznego domu pomocy społecznej. Ale cały czas nie wiadomo było, która instytucja - czy Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Inowrocławiu, czy w Żninie ma zająć się znalezieniem domu dla dziecka. Maria Zwolenkiewicz, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie zwróciła się do Sądu Rejonowego w Inowrocławiu z wnioskiem o ustalenie, które PCPR (w Żninie czy Inowrocławiu) powinno zajmować się sprawą dziecka. 1 grudnia otrzymała z sądu odpowiedź, że z uwagi na czasowy pobyt matki w Pakości, właściwymi instytucjami do prowadzenia sprawy będą sąd i PCPR w Inowrocławiu.
    Sąd Rejonowy w Inowrocławiu wyznaczył też rozprawę w sprawie odebrania matce Oliwii władzy rodzicielskiej matki Oliwii. Odbyła się ona 7 stycznia. Jednak sąd nie pozbawił matki Oliwii praw rodzicielskich. Dlaczego?
    MIĘDZY PAKOŚCIĄ A PIECHCINEM
    O terminie rozprawy była zawiadomiona też matka i z doręczeń wynikało, że nie zamieszkuje w Pakości, tylko w Piechcinie. W związku z tym Sąd Rejonowy w Inowrocławiu zwrócił się do Sądu Rejonowego w Szubinie z wnioskiem o reasumpcję swojego rozstrzygnięcia. Zdaniem Sądu Rejonowego w Inowrocławiu powinien zająć się tym sąd w Szubinie. Wyłącznie właściwym jest sąd w miejscu zamieszkania osoby, której sprawa dotyczy. Musi to zrobić sąd właściwy, żeby nie było zarzutu nieważności. Trudno natomiast mówić o miejscu zamieszkania dziecka. Przepisy mówią, że w miejscu zamieszkania rodziców. Akta już zostały przesłane do Sądu Rejonowego w Szubinie  - wyjaśnia Dorota Cyba-Prill - wiceprezes Sądu Rejonowego w Inowrocławiu.
    Jak się dowiedzieliśmy, Urząd Miejski w Pakości posiada dane, że 27-letnia matka dziecka jest zameldowana na stałe w Piechcinie, natomiast na pobyt czasowy, do 2011 roku w Pakości. Z danych Urzędu Miejskiego w Barcinie wynika, że matka dziecka nie ma pobytu stałego w Piechcinie.  Data wymeldowania z Piechcina to 9 sierpnia 2006 r.
    Jak udało nam się ustalić, matka Oliwii przebywa obecnie w Piechcinie u konkubenta. Z informacji naszych rozmówców wynika, że kiedy wniosek o pozbawienie jej praw rodzicielskich wobec Oliwii będzie rozpatrywał sąd w Szubinie, znów przeniesie się do Pakości i uprzedzi ruch sądu.
    Aleksander Kabaciński, sołtys Piechcina powiedział nam, że nie zna dobrze matki Oliwii. Wie jedynie, że jej ojciec wychowuje troje jej starszych dzieci. Przyznał również, że nie wiedział, iż kobieta nie jest już zameldowana w Piechcinie.
    - Ja nie będę powtarzał tego, co ludzie mówią. Wiem, że dziadek tych dzieci, czyli jej ojciec, opiekuje się nimi. Widzę go jak przyprowadza dzieci do świetlicy na zajęcia - dodaje Aleksander Kabaciński.
     ODPOWIEDZIALNOŚĆ WOLONTARIUSZY
    Dr Tomasz Zwolenkiewicz, ordynator Oddziału Dziecięcego w żnińskim szpitalu wyjaśnia, że stan zdrowia dziewczynki jest ciężki. Czuje się raz lepiej, raz gorzej. Niemniej dobrze nie rokuje. Opiekę nad dzieckiem, oprócz lekarzy i pielęgniarek z oddziału dziecięcego, sprawują wolontariusze z Klubu Ośmiu, działającego przy Zespole Szkół Ekonomiczno-Handlowych w Żninie.
    - Ten dzieciak leży tyle miesięcy. Dziecko wymaga czułości i bliskości z drugą osobą. Nasz personel jest mały i nie jest w stanie tego zabezpieczyć. Dlatego jesteśmy pod wielkim wrażeniem przychodzącej tu młodzieży. Byli tu w Sylwestra do późnych godzin wieczornych, w Wigilię i Nowy Rok. To jest bardzo pozytywny odruch. Są bardzo chętni do pomocy. Uczą się nawet przewijać - opowiada Tomasz Zwolenkiewicz.
    Ewa Krzemień, opiekun wolontariuszy z Klubu Ośmiu wspomina, że 11 grudnia zeszłego roku była z uczniami na wycieczce w Warszawie. W drodze powrotnej odebrała telefon. Dzwoniła Maria Zwolenkiewicz, która zapytała, czy wolontariusze z Klubu Ośmiu nie byliby zainteresowani opieką nad półroczną dziewczynką z porażeniem mózgowym. Ewa Krzemień wyraziła zainteresowanie i o telefonie od dyrektor PCPR opowiedziała młodzieży.
    - Wróciliśmy z Warszawy i poprosiłam dwie Kasie, by poszły do szpitala zająć się dzieckiem, którego matka się zrzekła. Ordynator zaprowadził nas do Oliwki. Dziewczyny zakochały się w Oliwce tak, że nie chciały wracać ze szpitala. Potem było zebranie wolontariuszy i podjęliśmy się, że będziemy dawać dziewczynce miłość i czułość - mówi Ewa Krzemień.
    W akcję opieki nad Oliwią zaangażowanych jest 28 osób. Oprócz uczniów ekonomika pomaga mama dwóch wolontariuszek oraz Ewa Krzemień. Poza tym niektórym dziewczynom towarzyszą ich chłopacy. Dlatego grupa tak się rozrosła. Ma to swoje zalety, ponieważ pozwala na codzienne dyżury przy Oliwce. Wolontariusze podzielili się na kilka grup, by codziennie dziecko miało zapewnioną opiekę popołudniami i wieczorami.
    - Nosimy Oliwkę na rękach i śpiewamy jej piosenki. Również ją karmimy i przebieramy - opowiadają nam wolontariuszki Katarzyna Mikołajczak, Katarzyna Kiek i Malwina Lewicka. Opieka nad Oliwią to dla wolontariuszek wielkie przeżycie. Uczą się przy tym macierzyństwa - jak należy opiekować się dzieckiem, a także, że nie należy go zostawiać, tak jak to zrobiła jego matka.
    - Czujemy się potrzebni i dowartościowani, że jesteśmy komuś potrzebni - dodają wolontariuszki.
Wśród wolontariuszy są też chłopacy. Oni poprzez opiekę nad dziewczynką uczą się odpowiedzialności za życie drugiego człowieka.
    Wolontariusze z Klubu Ośmiu zanoszą Oliwii pampersy, koce i inne przedmioty, które przekazują uczniowie i nauczyciele. O pomoc w przekazywaniu pampersów i chusteczek nawilżających dla półrocznej dziewczynki przebywającej od urodzenia w szpitalu wystąpili również do żnińskich firm.
    - Oliwka czuje ciepło. Wie, że ktoś ją kocha i ma iskierkę dążenia do życia - tłumaczy Ewa Krzemień.
    TYLKO AKTUALNE ZAMELDOWANIE
    Maria Zwolenkiewicz podkreśla, że sprawa Oliwii to przede wszystkim tragedia tego dziecka, ponieważ nie chce małej Oliwii matka, a na dodatek w zasadzie nie wiadomo, jaki sąd ma występować w imieniu dziewczynki.
    - Z informacji jakie posiadam, dokumenty wracają do sądu w Szubinie i prawdopodobnie, nim ten wyznaczy termin, matka ponownie będzie w Pakości, gdzie jest zameldowana. Ciśnie się na usta pytanie: a co z dzieckiem? I jakby sama nasuwa się odpowiedź: dziecko zginęło w stercie papierów i procedur. Dokumenty krążą między sądami, a mała czeka w szpitalu - zauważa pani dyrektor.
Krystyna Parysjanowicz, przewodnicząca oddziału Komitetu Ochrony Praw Dziecka we Włocławku powiedziała nam, że właściwym do rozstrzygnięcia sprawy o pozbawienie władzy rodzicielskiej jest ten sąd, który obejmuje swą jurysdykcją miejsce zamieszkania matki. Kobieta zameldowana jest na czas określony (do 2011 roku) w Pakości. Właściwym do rozpoznania sprawy jest zatem sąd w Inowrocławiu.
    - Sprawy opieki i dzieci powinny być priorytetowo traktowane. Nie powinno być takiego przesyłania pomiędzy sądami, bo cierpi na tym tylko dziecko - dodaje Krystyna Parysjanowicz.
     Według przewodniczącej włocławskiego oddziału KOPD, sąd wydając orzeczenie o pozbawieniu władzy rodzicielskiej kieruje się miejscem zameldowania matki. Nie powinny go obchodzić inne miejsca, w których przebywa kobieta, tylko aktualne zameldowanie.

Arkadiusz Majszak

Reklama

Pałuki nr 883 (2/2009)

 

Inne teksty na ten temat:

Pomóż Oliwce

Akcja Klubu Ośmiu

Loteria dla hospicjum

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości