Pożar w Rogowie
Magazyn luks był
Strażakom udało się ocalić dom, chlewnię i garaż. Stodoła ze słomą, sianem i zbożem spłonęła. Osiem godzin trwała akcja gaszenia pożaru w Rogowie.
Marian Kaczmarek dziękuje za pomoc policjantom, strażakom i sąsiadom. Wie, że bez ich pomocy i przy silniejszym wietrze spłonęłoby całe gospodarstwo. Strażacy odebrali informację o pożarze w Rogowie 5 października o 22:13. Jak nam powiedział Marian Kaczmarek, poszkodowany rolnik, pierwsi palącą się stodołę zauważyli policjanci, którzy przejeżdżali krajową piątką. To oni zawiadomili straż pożarną.
Mniej więcej w tym czasie, kiedy policja zawiadamiała straż, domowników obudził trzask palonego eternitu. Przez okna zobaczyli blask i palącą się stodołę. Chwycili za wiadra i próbowali gasić ogień. Bali się, żeby ogień nie przeniósł się na chlew z trzodą.
W domu mieszka sześć osób. Marian Kaczmarek gospodaruje na 23 hektarach (z łąkami).
Na miejscu zjawiło się 11 zastępów strażackich ze Żnina, Rogowa, Gąsawy, Złotnik, Gościeszyna, Janowca, Świątkowa i Tonowa.Kiedy przyjechali strażacy, zaczęli działać dwutorowo. Część ratowała istniejące budynki, a część gasiła ogień. Zagrożona była nie tylko chlewnia, ale również budynek ze sprzętem rolniczym. Strażacy czerpali wodę z jeziora. - Całe szczęście, że w nocy wiatru nie było, bo wszystko by się spaliło - mówi rolnik. - Trzeba podziękować policji, strażakom i sąsiadom za pomoc przy gaszeniu.
50-letnia drewniana stodoła spłonęła. Jak mówi rolnik, była po kapitalnym remoncie. - Dach był wyremontowany, nowe szczyty, wrota nie opadały. Dwadzieścia lat jeszcze by stała. Magazyn luks był. Słoma sucha, siano suche, zboże suche - twierdzi rolnik.
Marek Krygier z Komendy Powiatowej PSP w Żninie poinformował, że spaliło się 50 ton słomy,
20 t siana, 30 t pszenżyta, 5 t pszenicy i sprzęt (betoniarka, kuźnia, sieczkarnia itp.). Straty oszacowano na 200.000 zł. - Gdzie dwieście tysięcy? Stodoła ubezpieczona jest na 12.000 zł. Tyle to tego też nie było. Słomy to było może 30 ton, siana z 12 ton. Straty wyliczy rzeczoznawca. Pewnie powyżej 50.000, może 80.000 zł. Za dwieście tysięcy to można ją odbudować - mówił dzień po pożarze Marian Kaczmarek.
Akcja gaśnicza zakończyła się we wtorek o 600 rano. Ze stodoły nic nie zostało. W gospodarstwie Kaczmarków nikt nie zmrużył oka. Rano pilnowali jeszcze swojego dobytku, bo spalona stodoła odsłoniła podwórze z jednej strony. Rolnik pojechał do Żnina po siatkę na ogrodzenie. Pogorzelisko będzie odgrodzone od gospodarstwa, żeby z pola nikt nie wszedł. Jeszcze po południu spod spalonego zboża od czasu do czasu unosił się dym.
Rolnik przypuszcza, że przyczyną pożaru było podpalenie. Sprawę wyjaśnia żnińska policja.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 921 (40/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze