Dzięki nim można dziś podziwiać makietę Oflagu 64
fot. Remigiusz Konieczka
Szubin, makieta, obóz jeniecki, II wojna światowa
Makieta Oflagu 64
W Młodzieżowym Ośrodku Adaptacji Społecznej w Szubinie powstaje makieta obozu jenieckiego, jaki istniał tam w czasie II wojny światowej. Makieta gotowa jest w 80%, a widziały ją już osoby po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego.
Pomysł na stworzenie makiety Oflagu 64 narodził się w głowie dra Mariusza Winieckiego, który hobbistycznie bada dzieje obozu jenieckiego w Szubinie. Jest co prawda pracownikiem naukowym UKW w Bydgoszczy, ale w dziedzinie nauk ścisłych, a nie historii. Niemniej jest chyba jedyną osobą, która zebrała tak bogaty materiał źródłowy dotyczący obozu i jedynym, który ma stały kontakt z byłymi jeńcami ze Stanów Zjednoczonych. Mariusz Winiecki tym pomysłem 1,5 roku temu podzielił się z Mieczysławem Luchowskim, nauczycielem w szkole przy MOAS, a ten z kolei podsunął temat Tomaszowi Kmieciowi, nauczycielowi zawodu w MOAS.
Na wykonanie makiety przez wychowanków MOAS zgodził się dyrektor Wiesław Guziński. Potem trzeba było zmierzyć się z problemami natury technicznej, takimi jak ustalenie skali makiety. Jak powiedział Mieczysław Luchowski, na początku miała być to skala 1:100, ale okazało się, że taka makieta byłaby zbyt duża. Ostatecznie wykonano oflag w skali 1:125.
Podczas wykonywania makiety pracownicy i wychowankowie MOAS korzystali z podpowiedzi i wskazówek Mariusza Winieckiego, a on czerpał wiedzę z materiałów przekazanych przez jeńców amerykańskich. Stworzyli oni stronę internetową z materiałami, wspomnieniami i z nimi kontaktuje się Mariusz Winiecki. Do Szubina przyjeżdżają jeńcy wraz z rodzinami i oglądają to, co już zostało zrobione. Okazało się, że jedna makieta oflagu znajduje się w Iowa Gold Star Military Museum, a wykonał ją jeden z jeńców.
- Jeśli chodzi o Szubin, to nie wiem, czy wcześniej ktoś zrealizowałby taką inicjatywę, aby stworzyć makietę obozu jenieckiego - wyznał Mariusz Winiecki.
Makieta wykonywana jest w ramach projektu edukacyjnego Oflag 64 - ocalić od zapomnienia. Grupa wychowanków, która pod opieką Tomasza Kmiecia pracuje nad makietą, liczy sześć osób. Jedynym wychowankiem, zaangażowanym w projekt od samego początku, jest Grzegorz Hamulczuk, który wykonał gros elementów makiety. A nie jest to przedsięwzięcie łatwe. - To mozolna, żmudna i benedyktyńska praca, często po godzinach - przyznaje Tomasz Kmieć.
Gotowe jest 80% makiety. Najtrudniejsze jest dokończenie, ponieważ do opracowania pozostały szczegóły: ogrodzenie, wykonanie roślinności itp. A autorzy o szczegóły dbają. Mariusz Winiecki zdradził, że na wieży kaplicy w czasie wojny nie było krzyża, który znajduje się tam teraz, więc na makiecie również krzyża być nie może. Większość elementów wykonana jest ze sklejki. Ukończenie makiety planowane jest na czerwiec tego roku.
- Makieta ma być takim obiektem, do którego mogliby przyjeżdżać ludzie. Od lipca 2013 roku w zakładzie poprawczym mieliśmy trzy wizyty z USA. Sam staram się na bieżąco informować tamtą stronę o postępach prac. Są tym przedsięwzięciem zainteresowani - mówi Mariusz Winiecki.
Dyrektor zakładu poprawczego w Szubinie Wiesław Guziński powiedział, że cel w realizacji tego projektu jest istotny z punktu widzenia wychowawczego i z punktu widzenia Szubina. - Nie można tego tak zostawić. Jest to rzecz ważna i wskazana, aby to wyeksponować. Nie mamy wielkich ambicji tworzenia czegoś wielkiego, ale też aby uszanować ludzi, którzy się w to zaangażowali, uszanować wkład naszych chłopców, będziemy ją upowszechniać. Zakład jest otwarty i otwieramy się na społeczeństwo - deklaruje dyrektor.
Pomysł jest taki, aby po ukończeniu wyeksponować makietę w czytelni. Makieta ma być też udostępniona szerszej liczbie osób.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1143 (2/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze